Jak wynika z Pani artykułu God in the Mind. The Psychodynamics of an Unusual Relationship, „oskarżano” Panią o to, że jest zakonnicą, która prowadzi wśród psychoanalityków działalność misjonarską. Brzmi to jak kiepski żart, ale obawiam się, że tego rodzaju podejrzliwość ujawnia dominujące poglądy na temat religii żywione przez entuzjastów Freuda czy nawet większość psychoanalityków. Czy między religią i psychoanalizą musi istnieć wrogość? W istocie nigdy nie byłam „oskarżana” o to, że działam jak zakonnica-misjonarka. Chodziło o co innego. Od momentu gdy Freud ogłosił, że nauka potrafi wyzwolić ludzi od religii, a ci, którzy pozostają religijni, jedynie kurczowo trzymają się parasola boskości ukształtowanego według modelu rodziców, większość analityków odstawiła religię na bocznicę i zdystansowała się od własnego wychowania religijnego. Analitycy nie kwestionowali konkluzji Freuda i unikali odniesień do osobistej religii, używając freudowskich pojęć do badań nad religiami, w tym także do studiów…
krytyk i historyk literatury, adiunkt na Wydziale Polonistyki UJ