Subskrybuj
fot. Bernard Weil/Toronto Star/Getty
Pracuje od 2018 r. w stowarzyszeniu Arka we Francji. Przez kilkanaście lat dziennikarz, korespondent PAP w Paryżu (2007–2012), stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”

Popękana Arka. Inne oblicze Jeana Vaniera

Widziano w nim bohatera bez skazy, mędrca, wizjonera, niekwestionowany autorytet. Jeana Vaniera, twórcę wspólnot Arka oraz Wiara i Światło, już za życia wynoszono na ołtarze. Teraz odkrywamy, że ten wybitny człowiek nie stronił od manipulacji i wykorzystywał kobiety. Jak pogodzić ze sobą tych dwóch Jeanów? I czy to w ogóle możliwe?

W chwili gdy powstaje ten tekst, spoglądam przez okna domu Arki na ogród z kwitnącą magnolią. Jestem w Beauvais, 60 km na północ od Paryża. Tutaj mieszkam i pracuję z moimi sublokatorami – osobami niepełnosprawnymi umysłowo (nazywamy ich po prostu „osobami”).

Wspominam o tym, dlatego że nie potrafię pisać o sprawie Jeana Vaniera z pozycji chłodnego obserwatora. Założona przez niego L’Arche (Arka) – łącząca wspólnoty ludzi upośledzonych umysłowo z pełnosprawnymi – to także część mnie samego. Więcej: to mój drugi dom.

Spotkanie z legendąVanier porywał ludzi za sobą – tym, co mówił, i tym, co robił. Porwał i mnie. Jeśli jestem w Arce, to także, choć nie tylko, za sprawą charyzmy jej założyciela. Spotkałem go tylko raz w życiu, półtora roku przed jego śmiercią, żeby przeprowadzić z…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ostatni tacy papieże