Gdy w 1997 r. Saidiya Hartman, historyczka z Uniwersytetu Columbii, wysiadła z autobusu w Elminie, mieście na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Ghanie, pierwszym słowem, które skierowano w jej stronę, było obruni. „Obcy”. Była to jej druga wizyta w tym kraju. Rok wcześniej przyjechała do Afryki jako turystka. Teraz w roli naukowczyni, stypendystki prestiżowego programu Fulbrighta, miała prowadzić badania w lokalnych archiwach. Interesowała ją w szczególności historia zamku w Elminie. Ta forteca, wybudowana przez portugalskich kolonistów pod koniec XV w., a następnie przejęta przez Holendrów, stanowiła przez stulecia centrum transatlantyckiego handlu niewolnikami. W jej lochach przez ponad 300 lat przetrzymywano kobiety i mężczyzn, którzy później trafiali na holenderskie statki niewolnicze. Szacuje się, że rocznie przez zamek przewijało się nawet 30 tys. osób. Była to drobna część gigantycznej sieci handlu ludźmi.
Łącznie z Afryki na obydwa kontynenty amerykańskie i na Karaiby wywieziono ok. 12 mln ludzi, a z samej Ghany do Ameryki Północnej trafiło prawie 400 tys. osób.
Dla Hartman to użyte wobec niej słowo „obcy” było bolesne. W swojej książce Lose Your Mother….