Na spory wokół relacji nauki i wiary patrzy się zwykle jak na debatę toczoną między znanymi intelektualistami: „czterema jeźdźcami nowego ateizmu” (Richardem Dawkinsem, Danielem Dennettem, Samem Harrisem i Christopherem Hitchensem) z jednej strony[1] a Williamem Dembskim i innymi głosicielami doktryny tzw. inteligentnego projektu – z drugiej[2]. Jest to, oczywiście, perspektywa jak najbardziej dopuszczalna, ale nieco zakłamująca istotę sprawy. Żaden intelektualista – choćby najbardziej cierpliwy i przekonany do swych racji – nie może obejść się bez publiczności, bez tych osób, które kupują jego książki i uczęszczają na wykłady. Wydaje nam się zatem, że warto zapytać, kim są ich najczęściej anonimowi kibice. Co można powiedzieć o tych, którzy w komentarzach pod artykułami z nagłówkiem „nauka–wiara” obrzucają się inwektywami, a po wykładach poświęconych temu zagadnieniu zadają niewygodne i podchwytliwe (przynamniej w ich mniemaniu) pytania? Warto zastanowić się nad tym także dlatego, że również w Polsce temperatura dyskusji o nauce i wierze, a…
Dr, kognitywista, wykładowca akademicki, laureat Nagrody Naukowej „Polityki” i stypendium ministra nauki i szkolnictwa wyższego dla wybitnych młodych naukowców.