Karol Kleczka: Kto tworzy dziś wiodące projekty futurologiczne?
Ustalmy wpierw, o czym właściwie mówimy. Co się kwalifikuje jako projekt futurologiczny? Wystąpienie na TED? Książka z opisem takiej przyszłości? Think tank z futurologią w statucie? Marzenia multimiliardera z megakorporacjami do wprowadzania tych marzeń w życie? Stustronicowa agenda corocznego zlotu polityków i celebrytów?
Myślę, że musimy tu dać podstawowe rozróżnienie między po prostu wizjami przyszłości a programami realizacji postulatów, których celem jest doprowadzenie do – przynajmniej częściowego – ziszczenia danego wariantu przyszłości. I dookreślić, że chodzi o przyszłość globalną, całej ludzkości, a nie przyszłość optymalną z punktu widzenia danego kraju czy biznesu.
W skrócie: wizje od programów odróżnia niekonieczność uwzględnienia w wizjach racjonalnych związków przyczynowo-skutkowych.
Zacznijmy zatem od wizji. Kiedyś myślenie o przyszłości było zdominowane przez religię, obrazy apokalipsy. A jak jest obecnie z naszą wyobraźnią futurologiczną?
Tak naprawdę o myśleniu o przyszłości w dzisiejszym sensie można mówić od popularyzacji idei Oświecenia. Przez długi czas przyszłość nie była sekularna. W ogóle nie postrzegano jej w kategoriach sprawstwa, wyborów, przyczyn i skutków. Po prostu wyobraźnia ludzka…