Subskrybuj
fot. Michal Wozniak/East News
Redaktor miesięcznika „Znak”, doktor filozofii. Współpracuje z magazynem „Kontakt”, pisze również w „Tygodniku Powszechnym” i w Mint Magazine

Na pokładzie statku „Przyszłość”

Do jakiego stopnia jesteśmy jedynie realizatorami, przedmiotami nauki i technologii o z góry zadanym kursie, a do jakiego jej sternikami, panami, projektantami?

Karol Kleczka: Kto tworzy dziś wiodące projekty futurologiczne?

Ustalmy wpierw, o czym właściwie mówimy. Co się kwalifikuje jako projekt futurologiczny? Wystąpienie na TED? Książka z opisem takiej przyszłości? Think tank z futurologią w statucie? Marzenia multimiliardera z  megakorporacjami do wprowadzania tych marzeń w  życie? Stustronicowa agenda corocznego zlotu polityków i celebrytów?

Myślę, że musimy tu dać podstawowe rozróżnienie między po prostu wizjami przyszłości a programami realizacji postulatów, których celem jest doprowadzenie do – przynajmniej częściowego – ziszczenia danego wariantu przyszłości. I  dookreślić, że chodzi o przyszłość globalną, całej ludzkości, a nie przyszłość optymalną z punktu widzenia danego kraju czy biznesu.

W skrócie: wizje od programów odróżnia niekonieczność uwzględnienia w  wizjach racjonalnych związków przyczynowo-skutkowych.

Zacznijmy zatem od wizji. Kiedyś myślenie o przyszłości było zdominowane przez religię, obrazy apokalipsy. A jak jest obecnie z naszą wyobraźnią futurologiczną?

Tak naprawdę o myśleniu o przyszłości w dzisiejszym sensie można mówić od popularyzacji idei Oświecenia. Przez długi czas przyszłość nie była sekularna. W ogóle nie postrzegano jej w kategoriach sprawstwa, wyborów, przyczyn i skutków. Po prostu wyobraźnia ludzka…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Filozofowie Doliny Krzemowej i przyszłość ludzkości