Subskrybuj
fot. Baltel/SIPA/East news
Pracuje od 2018 r. w stowarzyszeniu Arka we Francji. Przez kilkanaście lat dziennikarz, korespondent PAP w Paryżu (2007–2012), stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”

O idolach, ciasnym rozumie i racjonalnej wierze

Religia daje nam dostęp do bardziej złożonych form racjonalności. I w tym sensie paradygmat naukowo-techniczny może zostać dzięki niej poszerzony.

Szymon Łucyk: Kiedy po raz pierwszy pomyślał Pan, że zostanie filozofem?

Jean-Luc Marion: W dzieciństwie miałem inne pragnienie: zostać biegaczem średnio­dystansowcem. Trenowałem dużo jako nastolatek. Ale szybko zwycię­żyło zupełnie inne powołanie. Dość wcześnie stało się dla mnie oczy­wiste – chyba w wieku 14 lat – że inte­resują mnie idee, że potrafię się z nimi obchodzić i lubię przekonywać innych do swoich racji. Potem wszystko poto­czyło się już naturalnie.

 

A nie marzyła się Panu kariera rysownika komiksów? Bo jedną ze swoich książek poświęcił Pan Hergé, autorowi przygód Tintina.

To prawda, wciąż zdarza mi się dla odpoczynku rysować, a nawet two­rzyć karykatury. Ale w moim doro­słym życiu górę wzięły literatura, potem teologia i przede wszystkim filozofia.

 

Nie jest łatwo powiedzieć, jakie są dziś granice i rola filozofii. Francuzi często nazywają „filozofem” intelek­tualnego celebrytę, który komentuje w mediach bieżące wydarzenia poli­tyczne – jak Bernard-Henri Lévy czy Michel Onfray. Pan uprawia skom­plikowaną…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kim jestem, kiedy podróżuję?