Mateusz Burzyk: W jednym z kluczowych momentów książki Piłat i Jezus Giorgio Agambena czytamy: „Świat w swej przemijalności nie pragnie (…) zbawienia, lecz sprawiedliwości, a to dlatego właśnie, że nie prosi o zbawienie”. Czy sprawiedliwość może i powinna być traktowana jako coś, co w pewnym sensie sytuuje się w opozycji do zbawienia?Bogdan Szlachta: Chrześcijaństwo korzysta z kategorii, które wypracowane zostały w tradycji żydowskiej, greckiej i rzymskiej. W każdej z nich niejednokrotnie używało się kategorii „sprawiedliwość” zarówno w odniesieniu do planu istniejącego w świecie fenomenalnym, jak i poza nim. Dzięki temu np. u św. Augustyna znaleźć można zestawienie sprawiedliwości rzetelnej, która istniała w rzeczywistości ludzkiej jedynie tuż po stworzeniu, a przed popełnieniem grzechu pierworodnego, oraz sprawiedliwości tzw. państwa ziemskiego, która pojawia się, gdy ludzkość wydobywa się z upadku, a więc ze stanu, kiedy nastąpiło zniesienie jakichkolwiek norm i od nowa, głównie siłami człowieka upadłego, rozpoczynano budowę doczesnego ładu. Sprawiedliwość bywa więc ujmowana na dwa sposoby: jako treść idealnego porządku lub jako to, co jest konstruowane przez upadłego człowieka, a co – jak u Otfrieda Höf fego – określa się mianem „sprawiedliwości politycznej”. Ujęcia te są o tyle zbieżne, że sprawiedliwość polityczną…
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.