W kwietniu 2002 r. papież Jan Paweł II odniósł się wreszcie do skandalu, który wybuchł po ujawnieniu niezliczonych utajnianych przypadków molestowania seksualnego przez księży. Wezwanym do Watykanu amerykańskim kardynałom powiedział: „Wielkie dzieło sztuki może ulec uszkodzeniu, lecz jego piękno nie przemija – prawdziwość tego stwierdzenia musi uznać każdy krytyk intelektualnie uczciwy”. Czy to nie kuriozalne, że papież porównuje Kościół katolicki do wielkiego – czyli pięknego – dzieła sztuki? Nie do końca, ponieważ ta niedorzeczna analogia pozwala mu przedstawić odrażające występki jako rysy na kliszy niemego filmu albo siateczkę spękań na powierzchni malowidła wielkiego mistrza – usterki, które odruchowo wypieramy z pola widzenia i nie zwracamy na nie uwagi. Papież ma upodobanie do górnolotnych idei. A na piękno w znaczeniu bezdyskusyjnej…
Amerykańska krytyczka literacka, eseistka, powieściopisarka, działaczka na rzecz praw człowieka. Do jej najsłynniejszych prac należą zbiory esejów: O fotografii, Choroba jako metafora, Widok cudzego cierpienia.