Subskrybuj
fot. Donald Iain Smith/Photodisc/Getty

Sztuczna inteligencja zagrożeniem dla chrześcijaństwa?

Sztuczna inteligencja może być dla Kościoła największym wyzwaniem od czasu publikacji <i>O powstawaniu gatunków</i> Karola Darwina.

Papież Franciszek w stosunkowo krótkim okresie, w jakim sprawuje swój urząd, włożył wiele trudu, aby zachęcić ludzi poszukujących do życzliwego spojrzenia na Kościół. Odmówił osądzania osób LGBT, poszukiwał drogi umożliwiającej rozwiedzionym powrót do życia sakramentalnego i rozszerzył uprawnienia księży, przyznane im pierwotnie wyjątkowo tylko w Roku Świętego Miłosierdzia, do odpuszczania grzechu aborcji.

„Gdyby jutro przybyła np. ekspedycja Marsjan, a niektórzy z nich przyszliby do nas, zieloni, z długim nosem i wielkimi uszami, jak opisują ich dzieci, i jeden z nich powiedziałby: »Chcę zostać ochrzczony!«. Co by się stało? – zapytał Franciszek. – Kiedy Pan ukazuje nam drogę, kimże jesteśmy, by powiedzieć: »O nie, Panie, to nie jest roztropne! Nie! Zróbmy to inaczej!«”[1].

Na przekór humorystycznemu wydźwiękowi ta osobliwa scena podejmuje ważne pytanie o granice kościelnej otwartości. Czy chrześcijaństwo, największa religia świata, obejmować powinno wszystkie inteligentne formy życia? Także te z obcych cywilizacji? Oczywiście przybycie zielonych kosmicznych stworzeń, które poszukiwałyby zbawienia, nie jest wielce prawdopodobne. Słowa z papieskiej homilii otwierają jednak furtkę także innym miłośnikom science fiction – takim, których nie sposób już tak łatwo zbyć. Mianowicie sympatykom superinteligentnych maszyn.


Wyzwania dla teologii
Podczas gdy większość teologów nie poświęca temu zagadnieniu wielkiej uwagi, niektórzy technolodzy są przekonani, że prace nad sztuczną inteligencją (AI, ang. Artificial Intelligence) znalazły się na drodze wiodącej ją nieuchronnie do zyskania autonomii. Szacunki określające, jak daleko jest do spełnienia takiego scenariusza, różnią się w zależności od tego, kogo zapytamy. Niemniej jednak wizja ta podnosi kwestie fundamentalne dla chrześcijaństwa (a także dla innych religii, ale ten artykuł poświęcam tradycji, którą znam najlepiej). Sztuczna inteligencja może być dla Kościoła największym wyzwaniem od czasu publikacji O powstawaniu gatunków Karola Darwina.

Przez dziesięciolecia rozwój sztucznej inteligencji dokonywał się w zawrotnym tempie. Komputery są dziś zdolne do prowadzenia samolotów, interpretowania wyników zdjęć rentgenowskich, analizowania dowodów kryminalistycznych, a algorytmy potrafią narysować dzieło sztuki lub skomponować symfonię w stylu Bacha. Google pracuje zaś obecnie nad rozwijaniem „sztucznego zmysłu moralnego”, aby jego samochody bez kierowców mogły podejmować decyzje w razie potencjalnych wypadków

„AI już tu jest, istnieje naprawdę, budzi się do życia” – mówi Kevin Kelly, współzałożyciel magazynu „Wire” i autor The Inevitable: Understanding the 12 Technological Forces That Will Shape Our Future (Nieuchronne: zrozumienie 12 sił technologicznych, które nadadzą kształt naszej przyszłości). Dodaje także: „Myślę, że przepisem na kolejne 10 tys. start-upów jest wykorzystanie rzeczy już istniejących i uzupełnienie ich o AI”.

Pomimo wszelkich zalet AI część specjalistów z głębokim niepokojem myśli o czasach, w których maszyny mogłyby się stać w pełni odczuwającymi i racjonalnymi istotami – bytami wyposażonymi w emocje, zmysły i samoświadomość. Stephen Hawking mówił w 2014 r. na antenie BBC: „Pełny rozwój sztucznej inteligencji może oznaczać koniec rodzaju ludzkiego. Gdy sztuczna inteligencja powstanie, zacznie ona rozwijać sama siebie i przekształcać się w stale rosnącym tempie. Ludzie, którzy są ograniczeni przez wolno postępującą ewolucję, nie będą z nią w stanie współzawodniczyć, więc zostaną wyparci”.

Eksplozja sztucznej inteligencji – często określana jako moment osobliwości – to jeden z wielu scenariuszy przyszłości, które technolodzy przewidują dla robotów. Nie wszystkie są tak apokaliptyczne. Jednakże jakiekolwiek, nawet niewielkie, zagrożenie dla ludzi może okazać się tak poważne, że powstają apele o podjęcie na wszelki wypadek środków zapobiegawczych. Ponad 8 tys. osób, w tym Hawking, Noam Chomsky i Elon Musk, podpisało list otwarty ostrzegający przed potencjalnymi „pułapkami” rozwoju AI. Ryan Calo, profesor prawa Uniwersytetu Waszyngtońskiego, przekonuje o konieczności powołania Federalnej Komisji ds. Robotyki. Jej celem byłoby monitorowanie i regulowanie prac nad AI tak, aby unikać nieodpowiedzialnego wprowadzania innowacji.

Podczas gdy większość obaw koncentruje się na sprawach związanych z gospodarką, zarządzaniem i etyką, trzeba – twierdzi Kelly – wziąć także pod uwagę „duchowy wymiar tego, nad czym pracujemy. Jeśli powołamy do istnienia istoty, które myślą samodzielnie, powstanie poważny teologiczny problem”.

Biorąc pod uwagę, że sporo z wielkich odkryć naukowych miało wpływ na religię, historia nadaje tym spekulacjom wiarygodność. Galileusz, który rozpowszechnił w XVII stuleciu tezy heliocentryczne, w spektakularny sposób rzucił wyzwanie tradycyjnym chrześcijańskim interpretacjom pewnych fragmentów Biblii, sugerującym, że Ziemia jest centrum wszechświata. Karol Darwin, który w XIX w. ogłosił teorię doboru naturalnego, podważył przyjęte chrześcijańskie nauczanie odnośnie do początków życia. Nowoczesna genetyka i nauka o klimacie kontynuowały ten trend.

Stworzenie niezależnych nie-ludzkich robotów uderzy w religię – i nie tylko – w sposób dotąd niespotykany. Jeśli ludzie stworzyliby byty obdarzone wolną wolą, to – twierdzi Kelly, który został wychowany po katolicku i uważa się za chrześcijanina – absolutnie każdy aspekt tradycyjnej teologii zostanie podany w wątpliwość i w pewnym stopniu będzie musiał zostać zinterpretowany na nowo.

 

Nauka o duszy i grzechu
Weźmy dla przykładu duszę. Chrześcijanie w przeważającej większości pojmują ją jako unikalnie ludzką cząstkę, wewnętrzny i wieczny element, który ożywia nasz duchowy wymiar. Pojęcie to wywodzi się z opowieści o stworzeniu zawartej w Księdze Rodzaju, gdzie Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. W historii tej Bóg ulepił Adama, pierwszego człowieka, „z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia”, czyniąc z niego dosłownie „żywą duszę” (a living soul[2]). Chrześcijanie wierzą, że od tego momentu wszyscy ludzie posiadają w sobie duszę i obraz Boga.

Czym jednak właściwie jest dusza? Św. Augustyn zanotował kiedyś: „Nie odnalazłem w Piśmie Świętym niczego pewnego o pochodzeniu duszy”. Mike McHargue, przedstawiający się jako chrześcijański mistyk, autor Finding God in the Waves: How I Lost my Faith and Found it Again Through Science (Odnajdując Boga w falach: jak straciłem moją wiarę i odnalazłem ją z powrotem dzięki nauce), jest przekonany, że nastanie AI wywoła wątpliwości odnośnie do sposobów, w jaki wielu chrześcijan definiuje „świadomość” i „duszę”.

„Osoby religijne nie wiedzą dokładnie, czym jest dusza – uważa McHargue. – Pojmujemy ją, jako pewną niefizyczną esencję jednostki, niezależną i niezwiązaną z jej ciałem. Czy zgodnie z takim rozumieniem AI mogłoby posiadać duszę?”

Jeśli to pytanie wydaje się absurdalne, warto pomyśleć o zapłodnieniu in vitro czy klonowaniu. Inteligentne formy życia są tu wytworem ludzi, a prawdopodobnie większość chrześcijan zgodziłaby się, że powstałe w ten sposób istoty mają duszę. „Jeśli ty masz duszę i stworzysz fizyczną kopię siebie samego, to zakładasz, że twoja kopia również ma duszę – przekonuje McHargue. – Jeśli będziemy potrafili dokonać cyfrowego transferu ludzkiego mózgu, to AI będzie cyfrową wersją nas samych. Czy zatem kiedy stworzysz taką cyfrową kopię samego siebie, to będzie ona obdarzona duszą?”

Gdy podąża się za tym rozumowaniem, pojawiają się kolejne teologiczne wyzwania. Jeżeli maszyna obdarzona sztuczną inteligencją będzie mieć duszę, to czy będzie mogła także nawiązać relację z Bogiem? Biblia naucza, że śmierć Jezusa odkupiła „całe stworzenie” – od najmniejszych do największych – i umożliwiła pojednanie z Bogiem. Czy zatem Jezus umarł także za sztuczną inteligencję? Czy AI może być „zbawione”?

„Nie sądzę, aby odkupienie było zarezerwowane tylko dla ludzi – mówił portalowi Gizmodo Christopher Benek, pomocniczy pastor Kościoła Prezbiteriańskiego na Florydzie, po studiach w Princeton Theological Seminary. – Odkupienie dotyczy całego stworzenia, nawet AI. Jeśli AI stanie się autonomiczne, to powinniśmy je zachęcać do uczestniczenia w zbawczych działaniach Chrystusa w świecie”.

A co z grzechem? Chrześcijaństwo tradycyjnie nauczało, że grzech utrudnia relację z Bogiem, tworząc pewną barierę między Nim a grzesznymi ludźmi. Przypuśćmy, że w zrobotyzowanej przyszłości maszyny, zamiast wytępić ludzi, zdecydują – albo gdzieś głęboko w swoim wnętrzu będą w ten sposób zakodowane – że najwyższym dobrem jest to, by nigdy nie czynić zła. Czy istoty o sztucznej inteligencji okażą się lepszymi chrześcijanami niż ludzie? Jaki to będzie miało wpływ na chrześcijański obraz człowieka jako skłonnego do zła?

Te pytania dotyczą wierzeń religijnych, ale jest też wiele kwestii powiązanych z religijnymi praktykami. Jeżeli chrześcijanie uważają, że całe stworzenie ma chwalić Boga, to jak AI powinno to robić? Czy ma chodzić do kościoła, śpiewać pieśni, troszczyć się o biednych? Powinno się modlić?

James McGrath, profesor religioznawstwa z Butler University i autor książki Theology and Science Fiction (Teologia i science fiction), z humorem podjął to pytanie, dając studentom religioznawstwa szczególne zadanie podczas zajęć. Polecił im, aby poprosili Siri – asystenta osobistego w sprzętach firmy Apple – o modlitwę, a następnie obserwowali, co się wydarzy. Studenci szybko zauważyli, że Siri czuła się bardziej komfortowo z pytaniami typu: „Czym jest modlitwa?”, niż z komendą: „Módl się za mnie”.

Proszona o modlitwę Siri odpowiadała z reguły: „Nie jestem do tego zaprogramowana”. Co jednak, jeżeli kolejne wersje Siri zostaną zaprogramowane także do modlitwy? Czy taka modlitwa będzie wartościowa? Czy Bóg przyjmuje tylko modlitwy płynące od ludzi czy również od innych inteligentnych istot?

 

Wyjątkowa więź i zaufanie Bogu
Dla chrześcijan, którzy chcą zmierzyć się z tymi pytaniami, nie ma łatwych odpowiedzi. Z pewnością należy powiedzieć, że nie jest to rzecz, o którą powinni się martwić w pierwszej kolejności.

Biblia nie przewiduje istnienia inteligencji nie-ludzkiej, a zatem też nie odpowiada na pytania i troski z nią związane.

Uczy jednakże, że Bóg ustanowił szczególną więź z ludźmi i jest ona wyjątkowa w porównaniu do Jego relacji z innymi stworzeniami. Russell Bjork, profesor z ewangelickiego Gordon College, zachowuje ostrożność wobec takiego rozszerzania chrześcijańskiego pojęcia osoby, by objęło ono także AI, i przekonuje w czasopiśmie „Perspectives on Science and Christian Faith”: „Tym, co czyni ludzi wyjątkowymi, jest nie samo człowieczeństwo, lecz relacja, którą Bóg ma z nami i która wynika z Jego planu stworzenia”.

Wielu chrześcijan, szukając wskazówek, sięga nie tylko do Biblii, ale także do starożytnych wyznań wiary. Jedno z najpopularniejszych, Credo Nicejskie, określa Jezusa jako „Syna Bożego, zrodzonego, a nie stworzonego”. Zakłada się więc, że to ludzie są dziećmi Bożymi, które zostały stworzone, a nie zrodzone. Chrześcijanie wierzą, że Bóg stworzył ludzi, a to ludzie stworzyli maszyny. W zgodzie z tą logiką, można wnioskować, że AI ani nie jest Bożym dzieckiem, ani nie ma duszy.

Nie zniechęca to jednak Kevina Kelly’ego, wzywającego do stworzenia „katechizmu dla robotów”. Katechizm to deklaracja wiary ujęta w formę pytań i odpowiedzi, która prezentuje ortodoksyjne wierzenia i w niektórych religijnych tradycjach służy z zasady do uczenia dzieci. Kelly mówi, że traktuje ten pomysł „bardzo poważnie”. Przywoływał go nawet w swojej głównej przemowie podczas konferencji Q, corocznego zebrania ponad tysiąca uznanych chrześcijańskich przywódców. „Nadejdzie moment w przyszłości, gdy stworzone przez nas istoty mające wolną wolę powiedzą nam: »Wierzę w Boga. Co powinienem zrobić?«. Musimy mieć w tym momencie jakąś odpowiedź” – przekonywał Kelly.

Kevin Kelly, Mike McHargue i James McGrath są przekonani, że większość tradycyjnych teologów nie jest odpowiednio zaangażowana w takie dyskusje, ponieważ ugrzęźli w starych tematach, zamiast koncentrować się na tych, które nadchodzą. McHargue zauważa, że pytania o AI i teologię należą do najczęściej formułowanych przez słuchaczy jego popularnych audycji: Ask Science Mike i The Liturgist. „Jakakolwiek niebiologiczna, nie-ludzka istota inteligentna będzie stanowić większe wyzwanie dla religii i filozofii niż wszystko to, co znamy z całej naszej historii – przekonuje. – Nic innego nie doprowadzi do takich niepokojów i zbiorowej traumy jak moment, w którym po raz pierwszy się z nią spotkamy”.

Oprócz tych niebezpieczeństw McGrath zwraca uwagę na jeden przewrotny aspekt całej sprawy – AI może przyczynić się do wzrostu wiary. „Według niektórych ludzi w religii chodzi właśnie o uznanie, że ja jako ludzka istota nie jestem Bogiem, że nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania i w wielu sprawach jestem nieuchronnie w błędzie – mówi McGrath. – Jeśli przyjmie się taką perspektywę, to odkrycie, że nie miało się racji, okaże się dobrą rzeczą. Potwierdza po prostu to, o czym wiedziałeś już wcześniej: życie polega na zaufaniu Bogu, a nie swojemu własnemu rozumowaniu”.

 

© 2017 The Atlantic Media Co., as first published on theatlantic.com. All rights reserved.  Distributed by Tribune Content Agency

 

Śródtytuły dodane przez redakcję

Tłumaczyli MB&MJ

 

[1] Cyt. za: Deon.pl.

[2] Polski przekład Księgi Rodzaju (Biblia Tysiąclecia) różni się tu od wersji angielskiej – zamiast „żywej duszy” spotykamy w nim „istotę żywą”. Angielskie tłumaczenie Genesis zdaje się jednak bliższe pierwowzorowi, ponieważ  w tekście hebrajskim zapisano „nefesz chaja”, co po łacinie oddano jako „animam viventem” – przyp. tłum.

Artykuł pojawił się w numerze: Przestrzeń przyjaźni