Materializm i naturalizm
Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, w oczach wyznających radykalny darwinizm orędowników materializmu ludzkie działania mają charakter zaledwie epifenomenalny; skoro zaś wyeliminowano już całkowicie język pierwszoosobowy, pojęcie mens rea (przestępczej intencji) nieuchronnie traci rację bytu. Co więcej, w świetle materializmu istotom ludzkim nie sposób już również przypisać stabilnej tożsamości. Tożsamość, podobnie jak proces jednostkowienia w ogóle, staje się zjawiskiem poniekąd arbitralnym, zwłaszcza jeśli przyjąć, że wszystko rzeczywiście jest materią, która z kolei – jak zgodnym chórem twierdzą zarówno kreacjoniści i materialiści – stawia opór ze względu na swą bezwładność. W konsekwencji można w najlepszym razie mówić co najwyżej o poruszeniach i przekształceniach jakiejś domniemanej substancji pierwotnej, czy będzie nią woda Talesa, czy Kartezjańska res extensa czy też specyficznie przez Richarda Dawkinsa rozumiane DNA. Nie dość jednak na tym. Materializm nieubłaganie zaprzepaszcza również to, co stanowi o jego istocie, czyli materię samą. John Peterson wyjaśnia: „Jeżeli za ostateczny substrat uznajemy materię utożsamianą z jakąś faktycznie istniejącą rzeczą, to wynika stąd, że wszelkie zróżnicowanie w jej obrębie musi mieć źródło poza nią samą”[1]. W rezultacie zwolennik materializmu zmuszony jest przyznać, że jego opis ma charakter metafizyczny, odwołuje się bowiem do zjawisk wykraczających poza to, co na poziomie immanencji czy też czystej fizyczności bezpośrednio dostępne. W przeciwnym razie, tak jak już wcześniej odrzucił istnienie bytów, teraz byłby zmuszony zaprzeczyć wszelkiej zmianie. Dylemat ten w następujący sposób wyraża Peter van Inwagen: „Zadaniem, przed jakim staje materialista, jest odnalezienie w całkowicie materialnym świecie desygnatów pojęć języka potocznego bądź też ostateczne ich istnieniu zaprzeczenie”[2].
Jak powiada Gilbert Keith Chesterton, w świetle teorii Darwina „okazuje się, że nie ma już nic, co można by nazwać rzeczą”[3]. Według Davida Chalmersa z kolei „nie można jednocześnie zjeść ciastka materializmu i zachować ciastka świadomości”[4]. Oznacza to, że powyższe twierdzenie dotyczy również pojęcia osoby. Już Hegel wykazał daremność materializmu; dopóki nie wyróżnimy czegoś materialnego, argumentował, abstrakcyjne pojęcie „materii” pozostanie zaledwie idealizacją. Materializm zdaje się jednak z góry przekreślać możliwość wszelkiej jednostkowej tożsamości. Ontologiczny naturalizm, powtórzmy raz jeszcze, nie może w oparciu…