„Ponieważ wszystkie wyrazy są w jakimś stopniu polisemiczne, jednoznaczność czy wieloznaczność naszych wypowiedzi nie jest sprawą wyrazów, ale kontekstów” . Powyższe twierdzenie Paula Ricoeura wydaje się niejednokrotnie ignorowane podczas analizy tłumaczeń tekstów biblijnych. Ponieważ Biblia była i jest dla wielu tekstem świętym, który uformował zachodnią cywilizację, łatwo o błąd polegający na przypisywaniu jej poszczególnym fragmentom jednego i niezmiennego znaczenia obecnego w oryginale i przekazanego w tłumaczeniu. Pomijając rozkwitające w pierwszych wiekach chrześcijaństwa akcentujące różnorodność interpretacyjną szkoły egzegetyczne antiocheńską i aleksandryjską, można dojść do wniosku, że wielu odbiorców Biblii przyjmowało i przyjmuje milcząco założenie, że jej tekst – jak wyraził to jeden z czołowych dwudziestowiecznych biblistów Luis Alonso Schökel – to zamknięte terytorium, w którym autor wyznacza granice sensów, określając jedno możliwe znaczenie danego słowa i wykluczając wszystkie inne. Jednak…
Dr, adiunkt w katedrze UNESCO do Badań nad Przekładem i Komunikacją Międzykulturową UJ. Zajmuje się analizą języka religijnego i problematyką przekładu.