Kryzys, którego świadkami i ofiarami jesteśmy od kilku lat, zachwiał podstawami naszego ziemskiego bytowania. Dotknął on przede wszystkim cywilizacji Zachodu, jest zresztą swoistym jej „produktem”, rezultatem jej chlubnych sukcesów i niechlubnych zaniedbań. Ponieważ jednak nastąpiło to w fazie dziejowej określanej krótko mianem „globalizacji”, nie mogło pozostać bez wpływu na resztę świata. Co więcej, kryzys nie ogranicza się jedynie do spraw „ziemskich”. Zachwiał on podstawami wiary człowieka współczesnego w różnych jej przejawach, i z tego także powodu śmiało można go nazwać globalnym. Chodzi tu, oczywiście, o specyficzną wiarę świecką, chociaż w konsekwencjach wstrząs ten nie pozostaje bez wpływu na stan wiary w potocznym tego słowa znaczeniu, a więc – wiary religijnej.
Armia wierzących potrzebującychZacznijmy jednak od tej pierwszej. W obszarze cywilizacyjnym Zachodu ukształtowały się trzy odrębne systemy uzurpujące sobie prawo do orzekania o prawdach naszego życia powszedniego, jak też prawdach procesu dziejowego. Systemy te to: nauka, ekonomia i ideologia liberalna. Pomijam tu religię, która jest, co prawda, nadal systemem żywym, ale…