Przez całe dekady gościnność była wyrazistym elementem polskiej tradycji i tożsamości, z sympatią zauważanym przez cudzoziemców. Lubiliśmy myśleć o sobie jako ludziach towarzyskich i gościnnych, a katolicka tradycja nakazuje podczas wigilijnej kolacji przygotować dodatkowy talerz dla niespodziewanego gościa, spóźnionego wędrowca i przynajmniej powtarzać, że „gość w dom – Bóg w dom”.
Dzisiaj jesteśmy jednym z najmniej towarzyskich społeczeństw Europy. Przez całą ubiegłą dekadę międzynarodowe badania Europejskiego Sondażu społecznego wykazywały, że rzadziej od nas spotykają się w celach towarzyskich z rodziną, znajomymi i przyjaciółmi tylko Cypryjczycy i Węgrzy.
Odgradzamy się od innych ludzi, gdzie tylko możemy. I nie jest to…