Subskrybuj
Pracuje w Instytucie Socjologii UW, prowadzi zajęcia na Gender Studies UW. Członkini Komisji ds. Migrantów przy rzeczniku praw obywatelskich. Pisze o macierzyństwie, migracjach, zmianie społecznej i wykluczonych. Autorka książki Matka Polka na odległość. Z doświadczeń migracyjnych robotnic 1989–2010.

Ucieczka z coraz krótszej smyczy

Politycy, którzy są przekonani, że wsparcie typu 500+ powstrzyma od emigracji lub zawróci wiele obywatelek do kraju, będą rozczarowani. Za granicą Polki znajdują przyjazną i wielokulturową przestrzeń do wychowywania dziecka. Wiele z nich wyjeżdża po to, by zdobyć dostęp do szeroko rozumianego bezpieczeństwa ontologicznego, osobistego i zabezpieczeń socjalnych dla siebie i swoich rodzin.

Popularne w anglosaskim świecie afrykańskie powiedzenie: „Potrzeba całej wioski,  by wychować dziecko” (It takes a village to raise a child), nigdy nie przyjęło się w Polsce. Dlatego zapewne, że o rzeczonej wiosce, która angażuje się w opiekę nad dziećmi lub starszymi rodzicami, Polki – faktyczne opiekunki osób zależnych – mogą tylko pomarzyć. Starsze pokolenia pamiętają jeszcze z PRL-u gęste sieci opiekuńcze utkane z żeńskich krewnych oraz instytucji – żłobków, przedszkoli, świetlic i stołówek. Młodsze rzeczywistość taką znają z opowieści babek albo z artykułów o macierzyństwie pisanych przez koleżanki, które już dawno spakowały swoje i partnerów walizki i zdecydowały się urodzić lub wychować dziecko w jednym z krajów skandynawskich lub na Zachodzie.

Współczesna Polka nie może liczyć na państwo,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Rodzice w dobrej odległości