Demokracja z przymiotnikiem nie jest po prostu demokracją, lecz jakimś jej prawdopodobnie poślednim gatunkiem. Ów przymiotnik to ostrzeżenie: nie spodziewajcie się akceptacji standardów demokratycznych, jakie znacie. W tej „demokracji” na przykład „socjalistycznej” standardy kształtuje to, na co wskazuje przymiotnik. Podobnie – moim zdaniem – z publicystyką. Uprawianie jej to uprawianie pewnej specyficznej sztuki. Moim zdaniem nie warto ani ubiegać się, ani godzić na przymiotnik predefiniujący i ograniczający sposób praktykowania tej sztuki czy zakres tematyczny.
Moje sumienie jest aktywne, gdy referuję, opisuję, komentuję, pytam czy wręcz coś doradzam, albo stwierdzam „co to, to nie”. Sumienie jest autonomiczne. Nie toleruje obcych wtrętów….