Europa od szeregu lat boryka się z wieloma problemami: zbyt wolny wzrost gospodarczy, bezrobocie, wykluczenie społeczne, trudności w finansowaniu służby zdrowia i utrzymaniu systemów emerytalnych, kryzys demograficzny, a także nasilające się skutki zmian klimatycznych*. Chcąc sprostać tym wyzwaniom, w roku 2000, na szczycie w Lizbonie, Komisja Europejska zaproponowała program przekształcenia Europy w najbardziej konkurencyjną gospodarkę świata do roku 2013, a 5 lat później sprecyzowała zadania, skupiając się na „zapewnieniu silnego, trwałego wzrostu oraz tworzeniu większej liczby lepszych miejsc pracy”… Mają być podjęte kroki, „aby wszyscy Europejczycy korzystali z dobrodziejstw społeczeństwa charakteryzującego się dużym zatrudnieniem, wysokim poziomem bezpieczeństwa socjalnego oraz czystym środowiskiem naturalnym”. W programie znalazły się też zalecenia zmierzające do ograniczenia zmian klimatycznych, większego wykorzystania „zielonej energii”, zwiększenia bezpieczeństwa zdrowotnego i gospodarowania zasobami naturalnymi w sposób odpowiedzialny. Jest to więc program sprzyjający tworzeniu Europy przyjaznej człowiekowi. Rodzą się jednak pytania, czy stawiane w strategii lizbońskiej cele są ze sobą do pogodzenia, zwłaszcza że stanowi ona dodatkowy impuls w ostrym wyścigu ekonomicznym, w który zaangażował się świat zachodni. Jak pogodzić wizję ekspansywnego rozwoju gospodarczego z oszczędzaniem zasobów naturalnych i przeciwdziałaniem niekorzystnym zmianom klimatycznym? Czy walka z konkurencją, wywołana liberalizacją rynku, nie pogłębi dewastacji środowiska? Czy zmniejszanie kosztów produkcji i zwiększanie wydajności pracy nie…