Subskrybuj

Mózg umiera pierwszy

Przywykliśmy wyznaczać wiek życia ludzkiego indywiduum zdarzeniami granicznymi, jakimi są narodziny i śmierć. Pomiędzy nimi istniejemy my, obdarzeni samoświadomością, przeżywający swoją indywidualność i tworzący kulturę. Nasze życie widziane w skali ewolucyjnej to jednak tylko mikrozdarzenie w wielkim procesie zainicjowanym przez powstanie pierwszej komórki eukariotycznej.

Śmierć człowieka jest zjawiskiem biologicznym i nie następuje w momencie jej stwierdzenia. Argument ten można usłyszeć najczęściej od lekarzy, którzy uważają, że dyskusje poświęcone śmierci mózgu, prowadzone na zbyt dużym poziomie ogólności, przynoszą więcej szkody niż pożytku[1]. W stwierdzeniu tym jest wiele racji, czego przykładem jest Japonia, gdzie dyskusja poświęcona śmierci mózgu toczyła się ponad trzydzieści lat. W 1968 roku Jiro Wada przeprowadził pierwszą transplantację serca w tym kraju, co doprowadziło do burzliwych sporów na temat zasad pobierania tego narządu do przeszczepu, a nawet do oskarżenia chirurga o zabójstwo. Kolejna transplantacja serca miała miejsce w Japonii dopiero dwa lata po zalegalizowaniu w 1997 roku kryterium śmierci mózgu. Fakt, że złożoność życia i śmierci przedstawia się inaczej z perspektywy opisów zdroworozsądkowych, opartych na tradycjach kulturowych, a inaczej z perspektywy nowoczesnego oddziału intensywnej terapii, nie zwalnia nas jednak od potrzeby…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Śmierć i medycyna