„Chcesz robić doktorat z nauk humanistycznych? Po prostu odpuść – radzi profesor Thomas H. Benton amerykańskim studentom na łamach »Chronicle of Higher Education«. –Większość studentów nie zdaje sobie sprawy, że malejący odsetek miejsc pracy w naukach humanistycznych oferuje bezpieczeństwo pracy, ubezpieczenie i pensję, za którą da się przeżyć. (...) Wydają się myśleć, że bycie profesorem to bardziej odpowiedzialny i bezpieczny wybór niż próba zrobienia kariery jako dziennikarz freelancer, aktor czy zawodowy sportowiec – i w rezultacie nie robią żadnych awaryjnych planów, dopóki nie jest za późno”.
Konkluzja Bentona? Doktorat z humanistyki powinni robić tylko ci, którym koneksje rodzinne zapewnią posadę (jak widać, to działa też w Ameryce), albo ci, którzy mają majątek pozwalający na utrzymanie, albo wreszcie – ci, którzy mają bogatego męża/żonę (niepotrzebne skreślić). Brzmi niewesoło? W tym samym czasie „The Economist” pisze o „akademikach jednorazowego użytku” – doktorantach i świeżo upieczonych doktorach, w tym fizykach, chemikach czy ekonomistach, dla których nie ma i nie będzie miejsca na uczelniach….
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką
Artykuł pojawił się w numerze:
Prezydencja na czas kryzysu