Ma ona swe źródło w nieufnym, pełnym podejrzliwości stosunku do materii zakorzenionym głęboko w naszej (ale chyba nie tylko w naszej) kulturze, silnie obecnym w religii i filozofii. Rozpowszechnione przekonanie o dehumanizującej i homogenizującej roli konsumpcji zbyt łatwo, przestrzegają badacze rzeczy, przyjmujemy za pewnik, a pomagają nam w tym teorie ekonomiczne widzące w konsumencie częściej jedynie bezwolną marionetkę działań marketingowych, a nie wolną jednostkę, która potrafi zachować refleksyjny i podmiotowy stosunek do nabywania dóbr. Ten, jeśli w ogóle…
Absolwentka komparatystyki i filozofii UJ, współpracowniczka miesięcznika "Znak".