Marta Duch-Dyngosz: Dominująca narracja historyczna przedstawia historię Polski – etapy jej budowy, walkę o przetrwanie, reformy – jako historię mężczyzn katolików. Powiedziałabym, że historia Polski równa się historii Polaka-katolika. Jakie miejsce wyznacza ta figura kobietom, jeśli wyznacza jakiekolwiek?
Zuzanna Radzik: Rzeczywiście, kobiet w tej historii nie ma. Ostatnio oglądałam krótki film animowany Historia Polski, który Tomasz Bagiński zrobił kilka lat temu na Expo w Singapurze. Pokazuje on 1000 lat naszych dziejów. W tej wizji Polacy z reguły jadą konno, rzucają się na kogoś z bronią i choć pojawiają się Mickiewicz czy Kopernik, to nie ma Skłodowskiej-Curie.
Niechętnie też pamiętamy, że Polak niekoniecznie był katolikiem.
Fundacja Forum Dialogu, z którą jestem związana, prowadzi od lat program edukacyjny w liceach i gimnazjach. Młodzież ze zdziwieniem słyszy, że w ich miejscowościach mieszkali Żydzi, że je współtworzyli. Może w podobny sposób trzeba pokazywać, że historię Polski tworzyły kobiety. Nie tylko królowe czy przysłowiowe matki Polki.
Magdalena Gawin: Nie mogę zgodzić się z wyjściową tezą, którą Pani zawarła w pytaniu, że w naszej historii kobiety de facto nie istnieją. Może rozważmy tę kwestię na kilku płaszczyznach, pierwszą niech będzie nauka akademicka. Od momentu powstania historii społecznej, która dostrzegła wagę życia codziennego, relacji rodzinnych, historię edukacji, stowarzyszeń, przemian obyczaju, mentalności, kobiety stały się naturalnym podmiotem narracji historycznej.
Ale czy kobiety weszły do dominującej narracji historycznej?
M.G.:Oczywiście,…