Niektórzy z architektów przełomów ostatnich dekad w naukach biologicznych i technicznych, na czele z luminarzami bio- i nanotechnologii, informatyki, kognitywistyki i inżynierii sztucznej inteligencji, nie stronią od futurologicznych prognoz, którym dodają profetycznej powagi. Sięgają z jednej strony po wizje przygnębiająco apokaliptyczne, a z drugiej – po arkadyjskie wyobrażenia o świetlanej przyszłości, w której postęp techniczny zaprowadzi człowieka z powrotem do raju. Co skłania owych naukowców i inżynierów – zazwyczaj niereligijnych – do snucia pełnych nadziei planów o wykrzesaniu z technologii przyszłości iście boskiej mocy, która pozwoliłaby przezwyciężyć słabości gatunku ludzkiego? Otwarcie deklarując zamiary m.in. pokonania śmierci, uniezależnienia umysłu od biologicznego ciała, a także przebudowywania wszechświata atom po atomie i nasycania go inteligencją, wkraczają w obszar, który dotychczas zagarniały dla siebie religie. Z jakimi doświadczeniami wracają do swojego naturalistycznego królestwa? I co mówi nam ta inwazja o religii?
Człowiek+ Naukowo-technicznym próbom przekroczenia ograniczeń kondycji ludzkiej towarzyszy nurt myślowy zwany transhumanizmem (w skrócie h+ – „h” od humanity, czyli człowieczeństwa). Według Maxa More’a, jednego z pionierów myśli transhumanistycznej, filozoficznie transhumanizm jest bliski świeckiemu humanizmowi jako niereligijny system przekonań, w którym odrzuca się wiarę, praktyki…