Definicje homoseksualizmu są na ogół bardzo zwięzłe. Słownik psychiatrii zwraca uwagę przede wszystkim na „dominującą skłonność seksualną do osoby tej samej płci”, i to niezależnie od tego, czy dochodzi do nawiązania fizycznych relacji homoseksualnych. Zaś niedawno wydana encyklopedia PWN określa homoseksualizm jakozaburzenie w identyfikacji i pełnieniu ról seksualnych, a także jako podejmowanie zachowań seksualnych z osobnikami tej samej płci – choć już w 1993 roku WHO wydała oświadczenie, że „orientacja seksualna [hetero- czy homoseksualna – przyp. JA] nie może być rozpatrywana jako zaburzenie”. Godna uwagi jest definicja Katechizmu Kościoła Katolickiego, która stwierdza, że „homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci”. W odróżnieniu do pozostałych dwu definicji, Katechizm kładzie nacisk na czyny, a nie na samą skłonność. To niewątpliwie wyraz troski Kościoła, by nie stygmatyzować osób posiadających lęki homoseksualne czy też nawet pewien rodzaj homoseksualnych skłonności.
Biblia i Tradycja
Stary Testament jednoznacznie potępia homoseksualizm:„Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kpł 18,22) oraz: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (Kpł 20,13). Do powyższych deklaracji Pięcioksięgu [hbr. Tory] odwołują się dzisiaj Żydzi i chrześcijanie. Św. Paweł Apostoł, w ślad za Księgą Kapłańską, jednoznacznie piętnuje homoseksualizm, pomijając w swej wypowiedzi jedynie karę kamienowania: „Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, […] ani mężczyźni współżyjący z sobą, […] nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6, 9-10; por. Rz 1, 27).
Ojcowie Kościoła oraz późniejsi pisarze, wypowiadając się na temat homoseksualizmu, cytują zwykle Księgę Kapłańską i św. Pawła. Św. Bazyli Wielki pisze, że „kto popełnia czyny nieczyste z mężczyzną, ma być obłożony karą przewidzianą dla cudzołożników”. Niektóre Apoftegmaty Ojców Pustyni świadczą o tym, że postrzegali oni homoseksualizm jako niebezpieczeństwo dla mnichów żyjących na pustyni, z dala od kobiet. Abba Jan Karzeł przestrzega: „Ten kto się najadł do syta, jeżeli tylko rozmawia z chłopcem, już dopuścił się w myśli grzechu nieczystego”. Kościół wykluczał z szeregów kapłańskich homoseksualistów. Sobór Lateraneński III uchwalił, że „ktokolwiek będzie żył w takiej niewstrzemięźliwości, która niezgodna jest z naturą, […] a zostanie to odkryte, jeżeli jest duchownym, zostanie wyłączony ze stanu duchownego albo zmuszony do pobytu w klasztorze celem odbycia pokuty; jeżeli jest osobą świecką, będzie poddany ekskomunice i całkowicie odsunięty od wspólnoty wiernych”. Temat homoseksualizmu w rozważaniach teologicznych i piśmiennictwie ascetycznym był wspominany marginalnie, zawsze w kontekście potępienia go jako grzechu.
Promocja cywilizacyjna i stanowisko Kościoła
Do niedawna poglądy Kościoła na homoseksualizm były podzielane przez prawo stanowione większości państw, które surowo karało homoseksualistów. W Wielkiej Brytanii jeszcze w 1830 roku akty homoseksualne karano śmiercią. Ostatecznie homoseksualizm uznano w Anglii za legalny w 1967 roku, ale w Irlandii Północnej dopiero w roku 1982. Polska była jednym z bardzo nielicznych krajów, gdzie akty homoseksualne nie były karalne przez własne prawo państwowe, ale jedynie na podstawie prawa zaborców. Ale po wielu stuleciach życia w podziemiu, w drugiej połowie XX wieku homoseksualiści zaczęli się ujawniać i walczyć o uznanie oraz o prawa i przywileje społeczne. Wszystko zaczęło się w 1967 roku od bójki w barze dla homoseksualistów „Stonewall” w Nowym Jorku. Wkrótce środowiska homoseksualne stały się znaczącą siłą społeczną i polityczną, dzięki czemu wymogły na środowiskach medycznych i naukowych zmianę definicji psychiatrycznej homoseksualizmu oraz mogły skutecznie wpływać na organy prawne, tak krajowe, jak i międzynarodowe.
Kościół od początku wyrażał zdecydowany sprzeciw wobec tej cywilizacyjnej promocji homoseksualizmu, a swój autorytet angażował w tę sprawę papież. Kiedy Parlament Wspólnoty Europejskiej (w roku 1994) wezwał parlamenty wszystkich krajów członkowskich, by przyznały homoseksualistom prawa do zawierania „związków małżeńskich” i adopcji dzieci, Jan Paweł II w czasie modlitwy na Anioł Pański na gorąco komentował: „Rezolucja domaga się prawnego uznania nieładu moralnego. Parlament bowiem w sposób nieuprawniony nadał walor prawny zachowaniom dewiacyjnym, niezgodnym z zamysłem Bożym”. Papież powiedział też prosto, iż „nie może stanowić prawdziwej rodziny związek dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet”.
Kościół wydał kilka ważnych dokumentów poświęconych specjalnie homoseksualizmowi, ale wszystkie one były odpowiedzią na konkretne zapotrzebowanie społeczne. Kiedy środowiska homoseksualne domagały się organizowania dla nich specjalnych duszpasterstw, Kongregacja Nauki wiary wydała List do biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych (1986). A kiedy Unia Europejska dyskutowała problematykę dyskryminacji homoseksualistów, ta sama Kongregacja opublikowała Uwagi dotyczące odpowiedzi na propozycje ustaw o niedyskryminacji osób homoseksualnych (1992). Gdy zaś parlamenty wielu krajów podejmowały zagadnienie legalizacji związków homoseksualnych, kard. Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, ogłosił Uwagi dotyczące projektów legalizacji prawnej związków między osobami homoseksualnymi (2003). Na liczne skandale na tle homoseksualnym wśród księży zareagowała z kolei Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, wydając Instrukcję dotyczącą kryteriów rozeznania powołania w stosunku do osób z tendencjami homoseksualnymi (2005). O homoseksualizmie wspomina też niemal każdy dokument Stolicy Apostolskiej wydany w ostatnich dziesięcioleciach, a poświęcony bądź to problematyce moralności seksualnej w ogólności, bądź też wychowaniu seksualnemu w rodzinie i w szkole.
Dyskusje teologiczne
Wbrew jednoznacznemu stanowisku Kościoła, progresywni teologowie katoliccy usiłowali relatywizować problem homoseksualizmu. Widać to na przykładzie amerykańskiego teologa Johna McNeilla. Za zgodą swoich…