Według danych UNHCR, w ciągu pierwszych 11 miesięcy ubiegłego roku o przyznanie statusu uchodźcy wystąpiło do polskich władz 4931 osób – 70% złożyło wniosek w drugiej połowie roku. Ogółem, do 6 grudnia, postępowaniem „statusowym” objętych było prawie 8 tysięcy osób. Urząd ds. Cudzoziemców informuje, że podczas gdy w pierwszej połowie roku rejestrowano średnio 150 wniosków w miesiącu, w lipcu liczba ta wzrosła do 335, a w listopadzie – do 1148. Najbardziej oczywistą przyczyną tego zjawiska jest wejście Polski do strefy Schengen i obawa przed zaostrzeniem kontroli na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej. „Niektóre osoby ubiegające się o azyl błędnie sądzą, że znalezienie się w Polsce pozwoli im swobodnie przemieszczać się po całej strefie Schengen” – napisano w komunikacie UNHCR. Oto więc Polska – kraj, z którego dotąd emigrowano w poszukiwaniu wolności, chleba (albo obu tych rzeczy jednocześnie) – stała się miejscem, do którego zaczyna się przyjeżdżać, by znaleźć to, czego sami Polacy jeszcze do niedawna szukali w innych krajach. Przyjrzyjmy się więc, dlaczego uchodźcy zaczynają u nas szukać tych dóbr. W jaki sposób możemy odpowiedzieć na ich potrzeby?
Ponad 16 lat temu Polska ratyfikowała Konwencję Genewską z 1951 r. – najważniejszy akt prawny dotyczący ochrony uchodźców. Zgodnie z Konwencją, uchodźcą jest osoba, która „na skutek uzasadnionej obawy przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii i narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa”. Od chwili przystąpienia Polski do Konwencji próbę otrzymania w Polsce Genewskiego Dokumentu Podróży, który potwierdza posiadanie statusu uchodźcy, podejmowali uciekinierzy z przeszło 50 krajów. Trafiały do nas przede wszystkim osoby z terenów ogarniętych wojną. Najliczniejszymi grupami byli, kolejno, mieszkańcy dawnej Jugosławii – Bośni, Chorwacji i Kosowa – a także Ormianie z położonego w Azerbejdżanie Górnego Karabachu, oraz Czeczeni. Do chwili obecnej ponad tysiąc osób otrzymało w Polsce status uchodźcy, zaś kolejne kilka tysięcy – zgodę na tzw. pobyt tolerowany.
Zarówno status uchodźcy, jak i pobyt tolerowany pozwalają umożliwiają legalny pobyt w Polsce. Jednak tylko osoby ze statusem uchodźcy mogą swobodnie przekraczać granicę, mają prawo do pomocy integracyjnej (która polega m.in. finansowaniu przez państwo kursów języka polskiego i dopłatach do kosztów wynajmu mieszkania). Różnica ta ma duży wpływ na ich szanse prawidłowej integracji w naszym kraju.
W stanie zawieszenia
Według badań sondażowych TNS OBOP, prawie dwie trzecie Polaków prawidłowo rozumie termin „uchodźca”, wskazując na osobę opuszczającą swój kraj w obawie przed prześladowaniami. Ponad połowa społeczeństwa (56%) określenie to przypisuje wyłącznie uciekinierom z terytorium objętego wojną. 33% Polaków podziela także błędne przekonanie, że uchodźcami są osoby wyjeżdżające ze swojego kraju w poszukiwaniu lepszych warunków życia.
Około 2/3 Polaków akceptuje pobyt uchodźców w Polsce, 20% zgadza się na ich stały pobyt u nas, a niewiele ponad 40% – na to, by mieszkali tu „przez dłuższy czas”.
Tylko 17% ankietowanych nie ma nic przeciwko temu, aby pomoc uchodźcom w znalezieniu pracy była finansowana ze środków publicznych. Na przyznawanie im polskiego obywatelstwa wyraża zgodę 8%, a na zapewnienie mieszkania – 4%. Wielu Polaków nie ma w tych kwestiach zdania. Obawy budzi kwestia konkurowania z uchodźcami o miejsca pracy oraz to, że szybko zasilą oni szeregi bezrobotnych. Niemal połowa z nas obawia się, że obecność uchodźców może być źródłem potencjalnych konfliktów etnicznych i rasowych.
Ci z badanych, którzy w pojawieniu się uchodźców dostrzegają jakieś korzyści dla Polski, mówią o wzbogacaniu różnorodności kulturowej oraz o zwiększeniu liczby ludzi wykształconych, którzy mogą z pożytkiem pracować dla naszego kraju.
Warto zwrócić uwagę na prawne uwarunkowania uznania przez uchodźców Polski za swój nowy dom. Mają one wpływ na ich sytuację psychologiczną, jak również na – wymagającą dużego wysiłku – integrację w Polsce. Prawo do osiedlenia się w Polsce jest przyznawane po 5 latach od momentu otrzymania statusu uchodźcy, a w wypadku osób, które otrzymały zgodę na pobyt tolerowany – po 10 latach od tej decyzji. Cudzoziemcy muszą się przez ten czas przebywać w Polsce nieprzerwanie. Prawo do osiedlenia się gwarantuje cudzoziemcom możliwość pozostania w Polsce; bez niego, w razie polepszenia się sytuacji w kraju pochodzenia, uchodźca może zostać do niego odesłany z powrotem. Na otrzymanie polskiego obywatelstwa jeszcze odczekać kolejne 5 lat. Tak więc na to, by poczuć się naprawdę u siebie, uchodźca, w zależności od kategorii, musi czekać 10–15 lat, a dodając do tego okres oczekiwania na rozpatrzenie wniosku o przyznanie statusu (niekiedy 4–5 lat) – nawet 20 lat! Przez cały czas uchodźca pozostaje w stanie niepewności i zawieszenia, a co za tym idzie – nie ma motywacji do budowania trwałych związków z Polską, nauki języka i nowego zawodu. Problem miar oraz wskaźników społecznych, ekonomicznych i psychologicznych stopnia integracji uchodźców oraz czasu, w jakim działania prowadzące do integracji powinny być podejmowane (tzw. preintegracja już w okresie oczekiwania na rozpatrzenia wniosku o nadanie statusu), wymaga osobnego, obszernego omówienia.
Ważnym problemem jest też brak wiedzy o przyczynach, dla których te osoby znalazły się w Polsce. Pojawiające się u dużej liczby respondentów w przytoczonych wyżej sondażach przekonanie o tym, że uchodźcy wyjechali ze swojego kraju dlatego, że toczy się tam wojna, lub dlatego, że byli prześladowani, rzadko przekłada się na chęć niesienia im pomocy. Zamiast tego pojawiają się domysły. Uchodźca? „Czy to znaczy taka Cyganka żebrząca na rogu albo ten Wietnamczyk, co handluje na dworcu?”. Zdanie „jestem uchodźcą” nie zawsze wywołuje u polskiego rozmówcy właściwe skojarzenia na temat prawdopodobnego przebiegu wydarzeń, które poprzedziły to, że ów odmiennie zachowujący się człowiek, posługujący się mieszanką języków polskiego i rosyjskiego lub angielskiego, znalazł się właśnie u nas. Dlatego warto poświęcić chwilę uwagi kolejnym etapom drogi, które doprowadzają uchodźców do Polski.
UcieczkaHistoria typowego uchodźcy zaczyna najczęściej się od tego, co nazywamy przestępstwami z nienawiści. Ich najłagodniejszą formą są artykuły w gazetach mówiące o tym, że niektórzy ludzie w danym kraju są źli i niegodni w nim mieszkać. Że są przyczyną kłopotów ekonomicznych, wyrządzają szkody moralne, bezprawnie zajmują miejsca przynależne „prawowitym” obywatelom, że powinni ten kraj opuścić, bo wyznają inną religię albo różnią się kolorem skóry… Następuje eskalacja nienawiści. „Nieznani sprawcy” obrzucają nocami okna mieszkań tych osób…