Andrzej Mencwel w swym programowym tekście o wzorcach tożsamości w Polsce[1] zwraca uwagę na trwającą od kilku lat dyskusję, wymieniając kilka ważnych pozycji książkowych, które się na nią składają. Wśród nich wskazuje na wznowioną w 1996 roku książkę Bohdana Cywińskiego Rodowody niepokornych[2]. Dowodzi to, w ponad trzydzieści lat po pierwszym wydaniu książki Cywińskiego jej ciągłej aktualności. Swą propozycję Cywiński pogłębia obecnie w najnowszej książce Baśń niepodległa czyli w stronę politologii kultury. Wykłady witebskie[3]. Stanowi ona oryginalny wkład w dyskusję o Polsce, oryginalną już przez swą formę i okoliczności powstania. Powstała ona bowiem na bazie skryptu dla studentów dokumentującego kilkuletnie (1999-2003) wykłady z literatury polskiej prowadzone przez autora na Uniwersytecie w Witebsku na Białorusi dla tamtejszych studentów kulturoznawstwa. Tak naprawdę jednak jest ona propozycją nowatorskiego ujęcia dziejów kultury XIX wieku – jej podtytuł powinien stanowić tu dla nas cenną podpowiedź: W stronę politologii kultury. Nakreślony w podtytule kierunek zaciekawia czytelnika. Sam autor nadmienia, iż termin politologia literatury – czy szerzej politologia kultury – brzmi dziś jeszcze dość zabawnie. To „dziś jeszcze” sugeruje jednak, iż taki kierunek analiz wart jest podjęcia. Myślę, że nie tylko z punktu widzenia politologii czy wiedzy o literaturze, ale także nauk o kulturze. Zakorzenienie polityki w kulturze przez medium literatury – tak najkrócej można by określić ten kierunek badań.
Jak autor omawianej książki sam definiuje jej zadania? Mówi on o „potraktowaniu twórczości literackiej wręcz jako zbioru szans i równocześnie zbioru utrudnień dla prowadzenia określonej polityki w danym czasie i przestrzeni”[4]. Taki sposób widzenia kierunku oddziaływań może w dzisiejszej sytuacji zaskakiwać. Jak bardzo bowiem dzisiejsze pojęcie polityki nie współgra z takim traktowaniem twórczości literackiej czy kultury w ogólności. Czy jednak tylko szczególna sytuacja XIX-wieczna – braku państwowości – uprawnia do podobnego traktowania roli literatury i kultury? Czy współczesne podziały intelektualne, ideowe, ale i te polityczne nie wyrastają tak naprawdę z podłoża kulturowego?
Zamiar Cywińskiego – realizowany, jak wspomniałem, nie tylko w Baśni niepodległej… – badania źródeł naszych sposobów myślenia o świecie w XIX wieku jest istotny z kilku powodów. Po pierwsze z uwagi na pytanie o możliwy anachronizm tych sposobów myślenia i postaw. Przypomnijmy, iż wspomniany już Andrzej Mencwel[5] postawił niedawno tezę, iż myślenia nasze nie jest dość niepodległe, bo tkwi wciąż w porozbiorowych koleinach zupełnie nieprzystających do współczesnych wyzwań. Można przyjąć, iż nie sposób wydobyć się z tych kolein bez poznania ich uwarunkowań, powodów powstania i funkcji, jakie spełniały. Ale czy chodzi tu tylko o myślenie i postawy? Czy raczej o uwarunkowania spowodowane sytuacją, w jakiej sprawa polska się znalazła wówczas, w momencie utraty niepodległości, których ustanie nastąpiło dopiero po 1989 roku, a które na długo zdeterminowały naszą kulturę?
Ale równie ważnym powodem jest ten, iż badania te umożliwiają tak naprawdę pełniejsze zrozumienie współczesnych podziałów ideowych, których początki lokują się właśnie w XIX wieku, a szczególnie w drugiej jego połowie. Abstrahując od założenia, iż świadczy to o ich anachronizmie, bez cofnięcia się do opisywanych przez Cywińskiego czasów trudno dziś ocenić, ile w naszych dzisiejszych postawach jest historycznych determinizmów, a ile wpływów kultury globalnej. Szczególna rola literatury w tym procesie, przekonanie podzielane przez autora Baśni niepodległej…, wciąż potwierdza swą aktualność. Świadczy o tym choćby nie tylko twórczość wspomnianego już Andrzeja Mencwela, którego refleksje zawsze wsparte są o analizy dzieł literackich, ale także ważne książki młodszych autorów kreślące krajobraz dzisiejszych ideowych przewartościowań w odwołaniu do analiz najważniejszych dzieł literackich XIX i XX wieku. Mam tu na myśli na przykład prace Dariusza Gawina.
Książka Cywińskiego przekonuje, iż dzieje „baśni niepodległej” w czasach niewoli pokazały siłę idei, której i dziś nie sposób lekceważyć. Autor uzmysławia nam – a wcześniej białoruskim studentom – że w momencie katastrofy rozbiorowej myśl o odzyskaniu niepodległości zakrawała na mrzonkę. Jak pisze, omawiając reakcje najwybitniejszych osobistości oświeceniowych na III rozbiór Polski: „Pokolenie niedawnych twórców nowoczesnej państwowości polskiej i niezłomnych żołnierzy ostatniej serii zmagań o zachowanie niepodległości jest przekonane, że Polska ostatecznie umarła”. Historia powstania „baśni niepodległej” opisywana przez Cywińskiego jest fascynującą opowieścią o tym, jak idee żywione przez kilka osób doprowadziły do tego, iż rychło myśl o niepodległości odżyła. Dlatego właśnie „baśń niepodległa” była jedynym, co mogło stanowić alternatywę dla biernej obserwacji trwałego końca polskiego bytu państwowego.
Cywiński pokazuje również, iż w XIX wieku narodziły się zjawiska, które jeszcze do niedawna wyznaczały sytuację kulturową Polski. Jednym z nich jest początek sytuacji, w której „rząd dusz” stawał się ważniejszy niż rządy państwowe. „Rząd dusz” zaczęli wówczas sprawować artyści i intelektualiści. To ważne, że zarazem intelektualiści, bowiem Cywiński, opisując twórczość trzech wieszczów romantycznych, rozważa ich sposób widzenia polskiej tożsamości, wizję Polski, a nie tylko twórczość artystyczną. Sytuacja sprawowania „rządu dusz” przez artystów i intelektualistów wpłynęła bardzo istotnie na polską kulturę i politykę. Bieg historii sprawił bowiem, iż szczególna ważność elit artystycznych i intelektualnych w stosunku do sfery polityki, zwłaszcza w odniesieniu do przekazywania wyobrażeń społecznych, współkształtowała polski paradygmat myślenia o sprawach publicznych aż do przełomu z roku 1989. Dopiero dziś obserwujemy wyjście z tej sytuacji, co jest jedną z najistotniejszych zmian kulturowych lat 90. XX wieku. Jak dowodzą badania Andrzeja Szpocińskiego[6], sfera artystyczna utraciła prymat kształtowania obrazu przeszłości jako jednego z istotnych filarów wyobrażeń społecznych na rzecz sfery politycznej oraz mediów. Istnienie tego głębokiego wzorca tworzenia kultury stanowiącego o polskiej odmienności rzutuje jednak na rozumienie kultury i polityki do dzisiaj. Uparte trwanie przy idei odrodzenia Polski wbrew sytuacji politycznej, zrodzenie owej „baśni niepodległej” i jej wpływ na myślenie polityczne, opisywane przez Cywińskiego, pokazują, iż był to niezbędny element przetrwania. Tym samym nierychło spodziewać się można porzucenia sposobu myślenia lokującego „rząd dusz” poza polityką. Anachronizm myślenia więc czy uwarunkowanie kulturowe, którego wpływ nieprędko ustanie? Innym zjawiskiem kulturowym, którego początki opisuje Cywiński, szukając ich w XIX wieku, jest fenomen emigracji politycznej oraz stopniowego rozmijania się wizji Polski jej reprezentantów i tych, którzy pozostali w kraju. Myślenie o Polsce w kategoriach pomostu, które najlepszy swój wyraz zyskało w idei paryskiej „Kultury”, współcześnie obecne jako odniesienie również w polityce, odegrało w polskiej historii wielka rolę. I tu również dopiero po 1989 roku sytuacja uległa zmianie, choć oddziaływanie myśli emigracyjnej na sprawę polską ujawniło się jeszcze choćby w działalności paryskiej „Kultury” w latach 90. oraz przy okazji wstąpienia Polski do NATO. To, co najbardziej zaciekawia w omawianej książce, to próba spojrzenia pod innym kątem na zagadnienia opisane przecież w polskiej literaturze na najróżniejsze sposoby. I nie tyle jest to podyktowane specyfiką adresatów rozważań autora – białoruskich studentów – ile bardziej może jego nastawieniem na poszukiwanie duchowej wizji Polski, którą mieli wielcy twórcy literatury polskiej, oraz przekonaniem, iż od jej kształtu zależała w dużej mierze przestrzeń możliwości politycznych zachowań w czasie zaborów. Obecność stałej współzależności polityki i kultury w książce Cywińskiego ujawnia się już choćby w tabelach wydarzeń politycznych i literackich, które kończą każdą jej część. Współzależność ta poprzez ten prosty dydaktyczny zamysł ujawnia się dwojako: najpierw jako niewątpliwy wpływ sytuacji politycznej na literaturę, ale także jako częste rozchodzenie się wydarzeń z tych dwu porządków: chwytanie się najbardziej mglistych szans na rozbicie jedności zaborców przez polską emigrację polityczną i fiasko tych starań zbiega się często z powstawaniem dzieł literackich, których przesłanie odczytywane jest twórczo po wielu latach. Obrazuje to też pozorny paradoks rozważań autora: z jednej strony bowiem towarzyszy mu przekonanie, że podtrzymywanie „baśni niepodległej” ma ważny wpływ na odzyskanie niepodległości, z drugiej jednak jego książka uwidacznia, iż jej odzyskanie zawdzięczamy uwarunkowaniom zewnętrznym, na jakie w płaszczyźnie politycznej nie mieliśmy żadnego wpływu. Wszystko to zdaje się…