Album fotograficzny Nepal. Od królestwa do republiki, autorstwa Anny Siewierskiej-Chmaj i Piotra Kłodkowskiego, to książka ze wszech miar godna polecenia zarówno dla osób znających ten kraj, jak i tych, którzy chcieliby do Nepalu kiedyś pojechać lub tylko interesują się kulturami Wschodu. Nepal bowiem – jak trafnie zauważają autorzy – to z jednej strony kwintesencja kolorowego, baśniowego Orientu pełnego kontrastów, z drugiej dobitny przykład problemów, z jakimi borykają się kraje Trzeciego Świata. Ponieważ omawiany album rozpoczyna serię „Metamorfozy Orientu”, autorzy skupili się na dramatycznych przemianach ostatnich kilkunastu lat, które doprowadziły do całkowitego pozbawienia króla władzy i tronu oraz powstania republiki. Jak sami piszą: Rozmawialiśmy z politykami z pierwszych stron gazet, z profesorami miejscowych uczelni, z dziennikarzami, studentami, przedstawicielami ONZ, kupcami, kierowcami, rolnikami, biznesmenami i gospodyniami domowymi. Rozmawialiśmy z tymi, którzy są „za”, i z tymi, którzy są „przeciw”. Byliśmy w kampusach akademickich, obozach maoistów, na partyjnych wiecach, ale też w podhimalajskich wioskach, miasteczkach leżących na szlakach turystycznych i w zupełnie prywatnych domach bogatych i biednych Nepalczyków. Skrzętnie zbieraliśmy słowa, gesty, obrazy, modlitwy i codzienne rytuały. Studiowaliśmy zarówno poważne akademickie teksty o polityce, historii czy geografii państwa, jak wsłuchiwaliśmy się w miejscowe opowieści, legendy i nieśmiertelne teorie spiskowe. Chcieliśmy najpierw zrozumieć, a dopiero później oceniać i wartościować. Muszę z wielkim uznaniem przyznać, że im się to w pełni udało. Powstała piękna książka napisana z pasją i rzetelną wiedzą. Nieprzeładowana tekstem, zachwyca jakością reportażowych, żywych zdjęć, autentyzmem scenek ulicznych oraz wspaniałością zabytków i krajobrazów. Autorzy trafnie podkreślili rolę nepalskich maoistów, którzy – niezależnie od pleniącej się korupcji, bezrobocia i biedy oraz powszechnej niechęci do ostatniego króla uważanego za mordercę uzurpatora – odegrali ogromną rolę w doprowadzeniu monarchii absolutnej do upadku. Wydaje mi się, że warto tu dodać (czego autorzy nie uczynili zapewne z powodu braku miejsca i przyjętego układu albumu), że komunistyczna partia maoistowska jest prawdopodobnie dla Nepalu większą tragedią niż autorytarna i skorumpowana monarchia. W przypadku Nepalu maoiści to problem nie tylko lokalny, ponieważ stanowią zagrożenie również dla sąsiednich Indii i królestwa Bhutanu. Trudna do oszacowania jest tu rola Chin, które oficjalnie odcinają się od wspierania tego – skądinąd terrorystyczno-gangsterskiego ruchu. Maoiści nie są bowiem jedynie zwycięską partią polityczną, za jaką usiłują się ostatnio podawać. To również regularna i dobrze uzbrojona armia partyzancka, która w ostatnich kilkunastu latach terroryzowała coraz większe obszary Nepalu, tocząc regularne, krwawe walki z lokalnymi oddziałami policji i wojska. Nieraz siłą wcielali do swoich oddziałów młodzież i przemocą zmuszali do współpracy mieszkańców górskich wiosek. Starło się to przyczyną powstania kilkusettysięcznej fali wiejskich uciekinierów głównie do miast Doliny Katmandu – powodując podwojenie liczby mieszkańców stolicy. Wpłynęło to na drastyczny wzrost bezrobocia, spowodowało napięcia społeczne, blokady dróg i strajki (a co za tym idzie – braki paliwa i zaopatrzenia w towary). Miasta Doliny Bogów zbliżają się m.in. z tego powodu do krawędzi katastrofy ekologicznej: spaliny i nieustający smog, gnijące i rzadko wywożone śmieci, notoryczne braki pitnej wody (długie kolejki z kanistrami na wodę widoczne są na kilku zdjęciach) i codzienne, nieraz wielogodzinne przerwy w dostawie energii elektrycznej powodują, że życie z Katmandu i wielu innych miastach staje się coraz trudniejsze. To wszystko jest przyczyną drastycznego spadku liczby turystów odwiedzających Nepal. Tak więc maoiści, rzekomo walcząc o dobro prostych ludzi, doprowadzili ogromną ich rzeszę do całkowitej nędzy – z przemysłu turystycznego (hotele, restauracje, agencje turystyczne, transport, przewodnicy i tragarze) i pamiątkarskiego żyły setki tysięcy rodzin. Nepalska Komunistyczna Partia Maoistowska, nawet gdy doszła do władzy, stając się w 2006 roku obok Nepalskiej Partii Kongresowej największą siłą w ponownie otwartym parlamencie, nie zaprzestała typowo gangsterskiego procederu pobierania haraczy od licznych przedsiębiorców w Dolinie Bogów. Gdy hotelarz, restaurator, sklepikarz czy właściciel agencji odmawiali, ich lokale nieraz płonęły, oni sami i ich rodziny byli zastraszani, dochodziło nawet do morderstw. Z haraczy, pobieranych regularnie również od turystów na wielu trasach trekkingowych (o czym autorzy też piszą), maoiści rokrocznie zbierają kilka milionów dolarów! Teraz na czele rządu stanął przestępca z wyrokiem za zabójstwo. Przywódcy partii maoistowskiej, mając usta pełne komunistyczno-populistycznych frazesów o równości, troski o biednych itp. wysłali swoje dzieci na drogie studia do USA. Partia w rzeczywistości nie rozwiązała też swoich uzbrojonych bojówek. To źle wróży i może w przyszłości doprowadzić do regularnej wojny domowej w Nepalu. Jak silnie polityka, szczególnie ta…