Subskrybuj
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...

***

O stosowalności prawnej definicji ludobójstwa decydują sądy. Na mocy werdyktu mamy prawo, a może wręcz obowiązek twierdzić, że na przykład w Srebrenicy doszło do ludobójstwa, że było to coś specyficznego – ta właśnie szczególna odmiana zbrodni przeciw ludzkości.

Ludobójstwo – coś rozumieć, by żyć dalej

Nie piszę sprawozdania z naukowej czy popularno-naukowej konferencji na temat ludobójstwa. Przekazuję swoje nota bene, echa i wnioski.

W Domu Spotkań z Historią spotkanie z Assumptą Mugiranezą, świadkiem w sprawie ludobójstwa na Tutsich z Rwandy. Świadkiem, który żyje, bo nie był na miejscu, kiedy zabijano. Ludobójstwa miewają głównie takich świadków. Z tym, że pani Assumpta, politolog i psycholog społeczny z Uniwersytetu Paris VIII, jest świadkiem wyjątkowo pilnym i odważnym. O samej rzezi wie z relacji tych, co wygrzebali się spod ciał, i tych, którym udała się ucieczka, ale widzieli jej początek. Assumpta jest też świadkiem swojego wnętrza, w które wdarło się to wszystko, i świadkiem prób życia dalej w kraju dotkniętym takim paroksyzmem. Przed osobą wysoko ceniącą formację naukową była jedna droga: poddać miażdżące doświadczenie świadomej refleksji. Stąd projekt na pierwszy rzut oka nie do udźwignięcia: porównawcze studium ludobójstwa.

Inne zagłady: plemienia Herrero w Namibii, Ormian, Żydów. Assumpta Mugiraneza współpracuje z paryskim Centrum Pamięci Szoa – ośrodkiem badań nad Zagładą. W Polsce jej przewodnikiem jest Konstanty Gebert.

Studium porównawcze zjawiska ludobójstwa nie musi koncentrować się wyłącznie na krótkim zestawie bezspornych przykładów. Ten zestaw jest taki, bo funkcjonuje definicja prawna ludobójstwa, która ten zestaw ogranicza. Czy go uzupełniać, interpretując tę definicję szeroko? Zdania prawników są podzielone[1].

O stosowalności prawnej definicji ludobójstwa decydują sądy. Na mocy werdyktu mamy prawo, a może wręcz obowiązek twierdzić, że na przykład w Srebrenicy doszło do ludobójstwa, że było to coś specyficznego – ta właśnie szczególna odmiana zbrodni przeciw ludzkości.

Bardzo trudno utrzymać porównywanie ludobójstw przy tym, co – moim zdaniem – najważniejsze, przy swego rodzaju fenomenologii tych zbrodni i przy pytaniu, jak żyć dalej, jak żyć z ludźmi niosącymi taką pamięć, czego potrzebują oni od reszty ludzkości, w tym od siebie nawzajem, ofiary od ofiar. Im bardziej precyzyjną definicję ludobójstwa uda się skonstruować i stosować w miarę konsekwentnie, tym więcej pokus, by skupić uwagę na pytaniu, które potworności wojen uznać za „ludobójstwa”, a które będą określane „tylko” jako „masakry”, „masowe mordy”, „zbrodnie wojenne”… Zamiast globalnej lekcji, zamiast ostrzeżeń i wsparcia w zapobieganiu najgorszemu, wdajemy się w podejrzenia i spory. Ustalanie, kto ewentualnie cierpiał więcej, dłużej, bardziej dotkliwie, jest bez sensu. Każda śmierć człowieka jest – jako jego śmierć –faktem niepowtarzalnym i nieporównywalnym. Porównywanie ludobójstw między sobą może jednak prowadzić do bardziej wnikliwej wizji każdego z nich, takiej, która odsłoni rysy własne danej zbrodni i zarazem pokaże, co łączy groźne wydarzenie odległe w czasie, spod innego nieba, a jednak odzwierciedlające – być może – ten sam haniebny, nieludzki model. Ludzie ludziom gotują straszny los, poniekąd podobny. Chodzi o to, by nie dopuszczać do rozwoju konglomeratu warunków prowokujących zbrodnię.

Jednym z konkretnych problemów jest bezkarność ludobójstwa, bezkarność ludzi, którzy uczestniczą w zabijaniu, a przede wszystkim organizatorów i świadomych inspiratorów wymordowywania.

*

Urok spotkań, także spotkań z historią, polega na zobaczeniu czegoś – wydarzenia, osoby – możliwie z bliska. To staje się pomostem od przeżyć do przeżyć. Wiem, iż Assumpta wie, że tak jest. I dlatego zdobywa się na to, by opowiedzieć także coś osobistego, a ja wiem, że choćby opowiadało się takie rzeczy wiele razy, zawsze – za każdym razem – jest to trudne i przynosi odnowienie bólu. Ale trzeba, bo inaczej nie warto się gromadzić ani skupiać przy czymś.

Mam zapisane w notatkach słowo „fotel”. Tak, Assumpta mówiła o fotelu. O tym, jak szukała domu swojej rodziny na jednym z tysiąca wzgórz Rwandy. Nie było nic. Trudno uwierzyć, że dom, nawet wiejski dom w Afryce, może zniknąć właściwie bez śladu, że tu coś było (u nas przynajmniej znajdzie się jakieś resztki cegieł, kamienie, piołun). Dom najbliższego sąsiada spokojnie stał na swoim miejscu. Tylko nikt dorosły nie wyszedł na powitanie. Dziecko uchyliło drzwi i Assumpta zobaczyła fotel z domu swoich nieżyjących rodziców.

Pomyślałam o powojennych czy nawet dzisiejszych żydowskich wizytach w dawnych sztetlach. Co mogą zobaczyć przez półotwarte drzwi, albo w wyobraźni przez zamknięte?

*

W trakcie konferencji raz po raz podkreślano rolę mediów. W Rwandzie istniało Radio Tysiąca Wzgórz, szerzące wezwanie do zabijania i nazywane tu Radiem „Maczeta”. Praktycznie jako monopolista, było istotnym czynnikiem sytuacji; zrozumienie jego roli wcale nie jest łatwe. Myśląc nad tym, co usłyszałam, dochodzę do przekonania, że tych ról było wiele: instruowanie, łączność, synchronizacja działań, tylko pozornie spontanicznych, wyglądających raczej jak seria planowych podpaleń. Ale najważniejsza chyba i w Rwandzie jest rola medium–twórcy tego, co oczywiste, kuźni przekonania o oczywistości planu ludobójstwa i kolejnych sekwencji wydarzeń. W tym planie zasadniczym zadaniem jest zdefiniowanie, kto ma zostać wymazany, usunięty, zgnieciony jako karaluch, zakała świata, uniemożliwiająca niezbędną i szczęściodajną naprawę. To „oni” – Herrero, Ormianie, Żydzi, Cyganie, Tutsi i kto wie, kto jeszcze – stoją na przeszkodzie. O tym trzeba mówić w kółko, o tym śpiewać piosenki i wybijać rytmy przywołujące na myśl słowa. To najważniejsze, bo przedtem nie było oczywiste, kogo trzeba się pozbyć, a ci ludzie przewidziani do usunięcia sami nie wiedzą o swojej złowieszczej roli. Wśród uczestników konferencji to Konstanty Gebert najdobitniej wskazywał jak fundamentalna jest rola ludobójczej ideologii, teorii, wyprzedzającego wydarzenia pomysłu na to, „kto winien”. Było to spójne ze świadectwem Assumpty Mugiranezy. Warto jednak pamiętać, że ludobójczy pomysł nie musi być nowy, lepiej nawet, by nowy nie był. Skuteczne będzie przypominanie czegoś, co już zadziałało wcześniej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Bankructwo humanistyki