Subskrybuj

Rękopis z Łopusznej o tym jak kwaśnica „Scyptykowi” rozum naprościła

Przesło troche roków i dyktatura proleratariatowa zacena go mierzić, bo uwidzioł, ze niescęść nie ubywo, a od tej całej dialektyki ino kołowacieje i mency sie jako kozica we wnyku.

Co to sie porobiło, ze o godnym mendrolu, co bez cale zycie wspinol sie na granie prowdziwej mondrosci, pedzieć zem zabocyl[1]! Lesek Kołakowski, co go wołali „Scyptyk”, bo rod był uscypnąć jakąsi uconom ekscelencje, przecytał cheba syćko, co fto ino napisoł. Trzymały sie go śpasy, ale gdziesi we wnuku cuł ino stropienie. Godali o nim, ze chłop rzewny. Jesce kie był mały i siod pod pokurconom mazowieckom wierbom, świat mu sie zwidzioł niecuły na ludzkom boleść, a Pon Bóg jakisi niedzisiejsy. Na ksiendzów krzywo pozieroł, bo z Pona Boga harmate se robili na komunistów. I kie tak dumoł i dumoł, i cytał seleniejakik filozofów, znaloz u brodziotego Marksa myśl takom, ze nie trza sie juz światu dziwować, ba go do imentu pozmieniać. I to go tak uciesylo, ze zabocył o frasunku i rod do komunistów przystoł. A oni go juz het skołowali, jaz zacon myśli wykręcać dialektycnie i – ancykryst! – na Pona Boga hipkać. Kie roz przyjechoł moncić w głowak do Zokopanego, partyzanty byliby go obwiesili, ale Pon Bóg go oscendził, bo wiedzioł, ze jesce pozytek ś niego bedzie. Przesło troche roków i dyktatura proleratariatowa zacena go mierzić, bo uwidzioł, ze niescęść nie ubywo, a od tej całej dialektyki ino kołowacieje i mency sie jako kozica we wnyku. Wte przybocył se mondrość Wawrzka Kuchty, ze nojglupsy tyn, co sie myślami mency. Zwonchoł sie z takimi kumotrami, co zalozyli skołe „Krzywego Koła” i skrony tego krzywienia koła rozum mu sie zacon prostować. Ale cołkiem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nieobecność Kołakowskiego