Subskrybuj

Współczesna Rosja: modernizacja w rozproszonym społeczeństwie

W razie podjęcia próby przeprowadzenia prawdziwych reform prezydent Miedwiediew nie uniknie konfrontacji z ostrym sprzeciwem powstałych za rządów swojego poprzednika struktur administracyjnych.

W listopadzie ubiegłego roku w Petersburgu miało miejsce ważne wydarzenie – kolejny zjazd partii Jedna Rosja. Liderzy partii władzy bezkrytycznie artykułowali niedowierzającemu im narodowi swoje szlachetne zamiary.

Niedługo przed zjazdem prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wystąpił z wielkim projektem kolejnej modernizacji kraju, przejmując w ten sposób pod tym względem strategiczną inicjatywę. Wymienił wiele problemów, które odziedziczył w spadku po swoim poprzedniku: między innymi rabunkową gospodarkę surowcową, przestarzałą infrastrukturę oraz archaiczną organizację społeczeństwa, w którym „wodzowie myślą i decydują za wszystkich. Obiektywnie rzecz biorąc, nadszedł w Rosji czas na nową pierestrojkę. Jednak czy za słowami Miedwiediewa pójdą czyny? Z drugiej strony, trzeba pamiętać, że niewielu poważnie traktowało retorykę Gorbaczowa na początku pierestrojki… Niemniej glasnost’ stała się zaczątkiem rozpadu reżimu totalitarnego.

Głównymi ideologicznymi składnikami Putinowskiej wizji Rosji są: porządek (czytaj: brak przejawów protestu), stabilność (czyli utrzymanie przez protegowanych Putina stanowisk kierowniczych), mocarstwowość (której celem jest zachowanie hegemonii w strefie poradzieckiej), technokracja (która oznacza rezygnację z reform politycznych), paternalizm (zależność obywateli od łaski władzy) oraz… pragmatyzm, którego symbolem jest głównie wzbogacanie się dzięki eksportowi surowców naturalnych. Charakterystyczne dla Rosji Putina są również częste deklaracje o europejskości Rosji, wygłaszane równocześnie z zastrzeżeniem o „szczególnej drodze rosyjskiej”…

Zwłaszcza te ostatnie pretensje co do wyjątkowości Rosji wydają się dyskusyjne. W swoich dziejach Rosja przeszła przecież przez te same etapy historyczne co pozostałe kraje europejskie: od stworzenia scentralizowanego państwa, poprzez zniesienie pańszczyzny, przejście od społeczeństwa rolniczego do industrialnego, urbanizację, sekularyzację, likwidację analfabetyzmu i stworzenie systemu kształcenia wyższego, masową dystrybucję wiedzy naukowo-technologicznej, aż po stworzenie współczesnych środków przekazu.

Wyjątkowość rosyjskiej drogi rozwoju przejawia się wyłącznie w tym, że do reform przystępowano zwykle z dużym opóźnieniem i często odbywało się to bezpośrednio po klęsce wojennej. Reformy miały charakter połowiczny i w efekcie – spowolniony; znaczna część ludności była do nich nieprzygotowana z powodu braku podstawowego choćby wykształcenia, więc biernie się im sprzeciwiała. Nieprzypadkowo Piotr I mówił: „Nasi ludzie nic sami nie zrobią, jeśli nie zostaną do tego zmuszeni”. Tu zapewne należy szukać źródeł powszechnego stosowania przemocy państwowej. Rosyjskim reformatorom nigdy nie udało się uruchomić samonapędzającego się procesu rozwoju technologicznego i społeczno-ekonomicznego. Nie udawało się osiągnąć założonych celów reform i po krótkim czasie znów pojawiała się potrzeba „uzupełniającej modernizacji” jako logicznej konsekwencji rosyjskiego „upośledzonego rozwoju”.

W istocie w ciągu ostatnich lat Rosja została wpędzona w ślepą uliczkę – stan przypominający zastój z czasów Breżniewa. Nie bez przyczyny Barack Obama nazwał Putina człowiekiem „stojącym jedną nogą w przeszłości”. Okazało się ponadto, że w sytuacji kryzysu gospodarczego cała ideologiczna konstrukcja reżimu zaczęła pękać.

Modernizacja czy konserwatyzm?

W krótkiej mowie powitalnej do uczestników zjazdu partii Jedna Rosja Dmitrij Miedwiediew powtórzył główne tezy swojego prezydenckiego orędzia. Wezwał też Jedną Rosję do włączenia się w proces modernizacji, co w konsekwencji oznaczać musi również reformę samej partii. Władimir Putin większą część swojego wystąpienia poświęcił kwestiom bieżącej polityki antykryzysowej. Kwestię reformowania partii przemilczał, zwracając jedynie uwagę zgromadzonemu na zjeździe szefostwu partii, by nie traktowało jej jak elitarnego klubu, w którym członkostwo jest gwarancją kariery zawodowej. Miedwiediew zachował w Jednej Rosji inicjatywę polityczną i Putin to publicznie przyznał.

Zadowolenie ze stanu partii wyraził również przewodniczący jej prezydium Borys Gryzłow. Za wadę uznał jedynie… brak silnej opozycji. Ale prawdziwe „rewelacje” zostały zawarte w nowym programie Jednej Rosji, w którym za oficjalną ideologię partii został uznany… konserwatyzm, który według Gryzłowa „może zagwarantować modernizację kraju”. Co prawda, wnioskując z ocen Miedwiediewa, w ciągu ostatnich lat nic podobnego się nie działo. Nie przeszkodziło to jednak wpisać do programu partii następującego zdania: „Rosyjski konserwatyzm to ideologia stabilności i rozwoju, nieustannego twórczego unowocześniania społeczeństwa bez zastojów i rewolucji”. Przypomnijmy: w czasach radzieckich podobnie pisano o marksizmie-leninizmie…

Członkowie Jednej Rosji najwyraźniej stają się czymś w rodzaju figowych listków, których zadaniem jest odwrócić uwagę od polityki permanentnego zastoju. Ideologia polityczna, jak wiadomo, nie jest skutkiem nagłego olśnienia i Jedna Rosja nie stanowi żadnego wyjątku od tej zasady. Ogłaszając, że „miedwiediewcy” wyznają „konserwatyzm rosyjski”, ich lider Borys Gryzłow przekazał społeczeństwu następującą informację: Jedna Rosja, będąc partią władzy, tak naprawdę już od kilku lat prowadzi politykę konserwatyzmu. A ponieważ polityka ta przyniosła jednoznacznie pozytywne rezultaty (kraj rozwija się) partia postanowiła uznać konserwatyzm za swoją oficjalną ideologię polityczną. Niestety, faktyczna sytuacja społeczno-ekonomiczna Rosji jest daleka od ułudy dobrobytu. Cyniczny plan władz Jednej Rosji jest prosty: większość społeczeństwa rosyjskiego nie interesuje się polityką i nie czyta tekstów politycznych, nie zagląda w tym celu do (względnie najbardziej liberalnego) Internetu. A w telewizji źle informowanemu społeczeństwu przez 24 godziny na dobę będzie się pokazywać zbudowane przez Jedną Rosję dekoracje konserwatywnej stabilności.

Pozostaje jednak zasadnicze pytanie: czy Putinowski autorytaryzm z lat 2000–2009 przekształcił się w swoisty „konserwatyzm rozwoju narodowego”? Jakie zadania strategiczne zostały wykonane, gdzie udało się osiągnąć trwałe rezultaty? Czy w okresie napływu do Rosji „petrodolarów” podwoił się na przykład PKB? Czy unowocześniono przemysł przetwórczy? A może udało się obniżyć poziom energochłonności produkcji, zmodernizowano infrastrukturę, albo stworzono sieć nowoczesnych dróg i usprawniono transport kolejowy? Czy zmodernizowano chociaż podstawowe wyposażenie elektrowni i sieci elektrycznych?

Odpowiedź na te i wiele podobnych pytań jest jedna: nic takiego nie zostało zrobione. Nawet bardzo zazwyczaj ostrożny przewodniczący Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców Aleksander Szochin przyznał w listopadzie ubiegłego roku w rosyjskiej prasie, że gospodarka Rosji jest „niekonkurencyjna, nieinnowacyjna i nieefektywna. (…) Poziom wydajności pracy jest skrajnie niski. (…) W wielu sektorach wydajność pracy osiąga poziom 30 razy niższy niż w krajach rozwiniętych. (…) Jak zamierzamy być konkurencyjni na światowym rynku?” – spytał na koniec.

Dla działaczy Jednej Rosji konserwatyzm stanowi przykrywkę oczywistych korzyści: zachowania majątków zdobytych w wyniku rozmaitych, w tym również nielegalnych działań; utrzymania się przy władzy, a więc podtrzymywania podejrzanych mechanizmów bogacenia się; utrzymania kontroli zarówno nad ustawodawstwem, jak i nad praktycznym stosowaniem prawa, co pozwala „grupom trzymającym władzę” kontrolować sądy i wykorzystywać do własnych celów struktury porządkowe.

Dla grup rządzących modernizacja oznacza utratę władzy. Dlatego dobrowolnie nie podejmą one jej ryzyka. Ich logika jest oczywista: w razie utraty władzy działacze Jednej Rosji mogą stać się ofiarami służalczej rosyjskiej „praworządności”. Zdobywszy władzę, dotychczasowa opozycja przejmie sądy i najprawdopodobniej rozpocznie nowy podział własności – już dla własnych korzyści. Ciąg dalszy łatwo odgadnąć: wszyscy pamiętają historię Chodorkowskiego…

Jedyny pokojowy sposób stworzenia warunków do modernizacji państwa tworzy polityczna konkurencja. Jednak Jedna Rosja wszelkimi sposobami blokuje innym partiom równy dostęp do mediów elektronicznych. A mając pod swoją kontrolą sądy, partia ta nie obawia się prawnych konsekwencji swojej działalności. Niestety, również prezydent Miedwiediew, ogłaszając politykę modernizacji, zastrzega konieczność zachowania podstaw monopolistycznego systemu politycznego, ograniczając się pod tym względem wyłącznie do kosmetycznych poprawek. Właśnie monopol polityczny jest dla Jednej Rosji obiektem upragnionego „zakonserwowania”. Monopol polityczny – dzięki temu, że umożliwia wykorzystywanie bazy administracyjnej państwa – prowadzi do tworzenia monopoli gospodarczych i daje monopolistom gwarantowane zyski. Frazesami o wartościach konserwatywnych grupy władzy chcą zakamuflować imitację modernizacji. Jeśliby dopuściły one autentyczną modernizację, nieunikniona byłaby rezygnacja z części własnych dochodów na rzecz gospodarki narodowej. Ale czy po to stworzyły one funkcjonujący dziś model gospodarki surowcowej?

Istota rosyjskiego konserwatyzmu

Ideolodzy i apologeci Jednej Rosji otwarcie spekulują, starając się nadać „rozwojowemu konserwatyzmowi” prawdopodobne kształty. Historia Rosji jednoznacznie pokazuje, że rodzimy konserwatyzm jest nie do pogodzenia z modernizacją. Aby wprowadzić europejskie reformy, Piotr I musiał „wyrąbać okno na Europę”, pokonując najpierw zacofanie i tradycyjną archaiczność. Caryca Elżbieta założyła Uniwersytet Moskiewski: przyczyną 700-letniego opóźnienia Rosji w tej kwestii (pierwszy uniwersytet europejski powstał w Bolonii w połowie XI wieku) był w dużej mierze opór wyższych dostojników Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Michaił Łomonosow pisał: „należy walczyć, aby popi nie krytykowali w kazaniach nauki”. Zdaniem Nikołaja Karamzina, Aleksander I, „lekceważąc starą tradycję trzymania umysłów w niewiedzy”, wydał miliony na zakładanie gimnazjów i uniwersytetów. Aleksander II, doganiając Europę, zniósł niewolę chłopów i wprowadził sąd przysięgłych. Reformy rosyjskich premierów Siergieja Witte i Arkadiusza Stołypina przyniosły efekt dużo słabszy niż spodziewany właśnie z powodu oporu rosyjskich konserwatystów (niesławna triada: prawosławie – samodzierżawie – ludowość), chcących utrzymania samodzierżawia i przywilejów klasowych. Jednak niezdolne do stymulowania rozwoju kraju samodzierżawie upadło, co pociągnęło za sobą 10 milionów ofiar (w okresie rewolucji i wojny domowej). W procesie industrializacji Związku Radzieckiego w latach 30. aktywnie korzystano z doświadczeń amerykańskiego przemysłu.

Po II wojnie światowej liderzy Związku Radzieckiego dążyli do utrzymania radzieckich stosunków społeczno-politycznych i trzykrotnie – w 1964, 1978 i 1985 roku – odrzucali projekty większych reform. Działacze partyjni na kilka lat „zakonserwowali” korzystne dla siebie stosunki. Stało się tak za cenę – jak się wkrótce okazało – rozpadu Związku Radzieckiego.

Także dziś partyjni liderzy starają się udowodnić, że skromny dobrobyt ludności jest efektem mądrej polityki władz. Ale wyniki badań przeprowadzonych przez Centrum Jurija Lewady nie dają podstaw do przypuszczeń, że poziom biedy się zmniejsza. Podczas gdy w 2007 roku 9 procent pytanych deklarowało, że brakuje im środków na jedzenie, w roku 2009 wskaźnik ten wzrósł o jeden procent. Więcej osób przyznaje się również do braku środków na zakup towarów trwałego użytku (w 2009 roku 48 procent, aż o 11 procent więcej niż dwa lata wcześniej!)

Kiedyś spadek światowych cen ropy stał się jedną z przyczyn upadku Związku Radzieckiego. Również dziś światowy kryzys finansowy największe spustoszenia poczynił właśnie w rosyjskiej gospodarce, opartej na „tradycyjnych” rosyjskich podstawach: monopolu, korupcji, eksporcie surowców, zniszczonej infrastrukturze, imporcie żywności, braku innowacji, samowoli pracodawców oraz źle opłacanych pracownikach.

A może jest tak, że tradycyjne, konserwatywne wartości pozwoliły stworzyć w Rosji skuteczne organy władzy państwowej? Państwowa administracja przynajmniej od dekady opiera się nie na podstawach prawnych, lecz na woli pryncypała; w identyczny sposób funkcjonowały również jej poprzedniczki – piramidy administracyjne Imperium Rosyjskiego i Związku Radzieckiego. Symptomatyczny jest więc bardzo niski stopień zaufania społecznego do wszelkich instytucji państwowych poza prezydentem i premierem.

Historia Rosji XX wieku potwierdza następującą tezę: wartości tradycyjne nie zagwarantowały krajowi możliwości rozwoju, dobrobytu ludności ani nawet zachowania ciągłości władzy i stabilności politycznej. W ten sposób ideologia „konserwatywnej modernizacji” jest frazesem, równie pustym jak mity podsuwane przez propagandę władzy: o „imperium energetycznym”, „liberalnym imperium” czy „suwerennej demokracji”. Celem tego wieloznacznego bezsensu jest próba pogodzenia jawnie zachowawczej polityki Putina i reformatorskich deklaracji Miedwiediewa.

Nie ma żadnych wątpliwości, że w razie podjęcia próby przeprowadzenia realnych reform prezydent Miedwiediew nie uniknie konfrontacji z ostrym sprzeciwem powstałych za czasów rządów swojego poprzednika Putina struktur administracyjnych. Zatem zjazd Jednej Rosji, przyjąwszy oficjalnie ideologię konserwatyzmu, zapoczątkował publiczny proces podziału stronników Putina i Miedwiediewa.

Rosja: społeczeństwo rozproszoneZajmijmy się teraz analizą stanu współczesnego społeczeństwa rosyjskiego biorąc za punkt wyjścia zaufanie społeczne – niezbędny element prawidłowego funkcjonowania każdej dużej grupy społecznej. Spośród wielu form zaufania można wyróżnić kilka najważniejszych: zaufanie osobiste (podstawę funkcjonowania…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polska i Rosja. Czy możliwy jest koniec „zimnej wojny”?