Przynajmniej od połowy ubiegłego wieku środki masowego przekazu stały się jednym z głównych źródeł informacji przetwarzanej przez umysł człowieka, kreując zupełnie nową niszę doświadczenia i poznania, coraz mocniej przenikającą tę, z którą mózg Homo sapiens w ciągu tysięcy lat ewolucji gatunku zdążył się oswoić. Wiedziony przyzwyczajeniem człowiek ma skłonność do uznawania rzeczywistości kreowanej przez mass media za naturalną i niegroźną. Jest to jednak wynik przyjęcia perspektywy zawężonej do indywidualnego doświadczenia większości współcześnie żyjących ludzi, którzy przez całe życie, lub przynajmniej przez sporą jego część, byli odbiorcami treści dostarczanych przez media. Kiedy na rzeczywistość kreowaną przez nie spojrzy się z szerszej, filogenetycznej perspektywy, okazuje się ona czymś zasadniczo nowym, swoistą „mutacją” w niszy poznawczej gatunku, której wartość przystosowawcza nie została jeszcze w pełni oszacowana.
Dość oczywiste są pożytki i zagrożenia, które są konsekwencją zdolności mass mediów do przekazywania idei i wzorców zachowania. Mniej oczywiste są te wiążące się ze sposobami, do których uciekają się rywalizujący ze sobą nadawcy w celu przykucia uwagi odbiorców. Tak dobierają oni treści oraz formy przekazu, aby sprawić, że – niezależnie od jego rzeczywistej wartości – zostanie on uznany przez mózg/umysł człowieka za ważny i przyjemny, stając się skuteczną przynętą.
Znaczenie przypisywane przez umysł przekazom medialnym jest, między innymi, określane przez zespół filogenetycznie starych mechanizmów przetwarzania informacji, które są przedmiotem badań relatywnie nowej dziedziny wiedzy – psychologii ewolucyjnej. Można powiedzieć, że podstawowym osiągnięciem tej dyscypliny jest korekta ustaleń będących następstwem rewolucji poznawczej z połowy XX wieku, która zrodziła kognitywistykę. Modyfikacja klasycznej kognitywistycznej wizji umysłu dokonana przez psychologów ewolucyjnych polega na podważeniu przekonania, że umysł jest komputerem „do wszystkiego, do którego oprogramowanie pisze kultura”, i promowaniu tezy, że pewne sygnały mogą uzyskiwać priorytet w przetwarzaniu umysłowym ze względu na istnienie mechanizmów poznawczych, które są adaptacjami wyspecjalizowanymi w ich obróbce.
Pojawienie się tych sygnałów oznacza, że organizm stanął przed problemem adaptacyjnym, a mechanizm psychiczny, wykorzystujący przede wszystkim nieświadome procesy decyzyjne, generuje odpowiedź nakierowaną na rozwiązanie tego problemu. Może ona polegać na wzbudzeniu określonej reakcji fizjologicznej, obserwowalnym zachowaniu bądź uruchomieniu kolejnego mechanizmu psychicznego.
W psychologii ewolucyjnej niemal aksjomatem jest teza, iż to, z jakich mechanizmów zbudowany jest ludzki umysł, można zrozumieć jedynie wówczas, gdy weźmie się pod uwagę, że powstały one po to, aby służyć przetrwaniu organizmu i reprodukcji jego genów w środowisku, w którym przebiegała ewolucja mózgu. Z tezy tej nie wynika jednak, że obecnie, w środowisku zmodyfikowanym kulturowo, ich działanie zawsze przynosi korzyść.
Czasami te mechanizmy zawodzą, co jest konsekwencją tak zwanego opóźnienia ewolucyjnego, polegającego na tym, że zmiany genetyczne dokonują się w tempie nieporównywalnie wolniejszym od zmian w środowisku, w którym zachodzi proces selekcji. Źródłem szybkich i poważnych zmian środowiska, w którym żyje człowiek, jest między innymi rozwój technologii masowego przekazu informacji.
Odniesienie podstawowych ustaleń psychologii ewolucyjnej do problematyki mediów rzuca nowe światło na postać oraz przyczyny zagrożeń związanych z generowanym przez nie przekazem. Pozwala zrozumieć, dlaczego w mediach tak popularna jest problematyka związana z zagrożeniem życia, zdobywaniem zasobów niezbędnych dla jego utrzymania oraz osiągnięcia pozycji społecznej, która jest zasobem pośrednim, ułatwiającym zarówno przetrwanie, jak i reprodukcję. Psychologia ewolucyjna umożliwia również wytłumaczenie, dlaczego tak powszechnym w mediach tematem jest seks, a bodźce z nim związane towarzyszą niemal wszystkim programom i reklamom, które nie są przeznaczone wyłącznie dla dzieci. I chociaż hipotezy formułowane na gruncie tej nowej dyscypliny mają zazwyczaj charakter spekulatywny, z uwagi na fakt, że niełatwo je sprawdzać, dostarczają jednak przekonującej interpretacji wielu zjawisk związanych z mediami.
Psychologia ewolucyjna wydaje się bowiem, jak przekonuje David Buss, „znakomitą metateorią pozwalającą zrozumieć, dlaczego ludzie tak fascynują się sztukami Szekspira oraz operami mydlanymi i prasowymi sensacjami na temat miłości, rozwodu, ciąży, ojcostwa, oszustwa, manipulacji, władzy, rywalizacji między rodzeństwem, manipulacji dokonywanych przez rodziców oraz romansów pozamałżeńskich”.
Mówiąc w największym skrócie, jest tak dlatego, że mechanizmy odpowiedzialne za przyznawanie pierwszeństwa w obróbce poznawczej bodźcom związanym z przetrwaniem i reprodukcją stanowią fundamentalną adaptację, w którą wyposażone zostały umysły istot rozmnażających się płciowo i posiadających centralny układ nerwowy. Media wykorzystują priorytetowy charakter owych bodźców, dokonując przy tym poważnych „przerysowań”, jeśli idzie o ich treściowy i formalny wymiar, co czyni z nich „przynęty” poznawcze, skuteczniej od naturalnych pierwowzorów przykuwające uwagę odbiorców.
Nie trzeba przy tym wcale przyjmować, że jest to wynik świadomej strategii działania nadawców komunikatów medialnych, wynikającej z rozpoznania mechanizmów funkcjonowania umysłu. Nadawcy nie muszą nawet zdawać sobie sprawy z ich istnienia, wystarczy, że je wykorzystują, reagując na wyniki badań popularności emitowanych przez siebie programów. Jednak wyolbrzymianie tych aspektów rzeczywistości, które zagrażają lub kuszą, sprawia, że wirtualny świat wytwarzany przez media jest karykaturą świata realnego, czasami silniej niż pierwowzór przykuwającą uwagę.
Media i przetrwaniePrzerysowania dokonywane przez media są niezwykle wyraźne w sferze bodźców związanych bezpośrednio z przetrwaniem – sygnalizujących zagrożenie utraty życia. Przemoc fizyczna i psychiczna, przestępczość, katastrofy naturalne i choroby są zjawiskami, które nieodmiennie stanowią przedmiot przekazów medialnych. Ponadto częstotliwość, z jaką się w nich pojawiają, jest zdecydowanie większa od tej, z jaką występują w życiu przeciętnych ludzi. Zapewne jest niewiele przesady w słowach Johna Newhagena, że wiadomości telewizyjne pokazują „więcej obrazów przemocy, cierpienia i śmierci w pół godziny niż większość ludzi zazwyczaj widzi w ciągu całego życia”. W konsekwencji odbiorcy zaczynają postrzegać świat jako bardziej niebezpieczny, niż jest w rzeczywistości, co wywołuje bądź nasila ich lęki. Szczególnie niepożądane skutki ma jednak to, że mózg nie jest w stanie zignorować realistycznych obrazów zagrożenia, gdyż reagują na nie jego filogenetycznie stare obszary (najwcześniej wykształcone w procesie ewolucji), posługujące się sztywnymi i zautomatyzowanymi programami, realizowanymi poza poznawczą kontrolą ośrodków kory nowej, odpowiedzialnej za racjonalne myślenie. W wyniku ich działania dochodzi do alarmowego pobudzenia współczulnego układu nerwowego, a więc, między innymi do: powstrzymania procesów trawienia, przyśpieszenia pracy serca i zwężenia naczyń krwionośnych w celu dostarczenia większych zasobów glukozy mięśniom i mózgowi. W sytuacji realnego zagrożenia reakcja ta służy przygotowaniu organizmu do ucieczki lub walki. Gdy zagrożenie ma charakter wirtualny, staje się jałowa. Wskutek niemal nieustannej prezentacji zagrożeń w środkach masowego przekazu, reakcja alarmowa jest wzbudzana nienaturalnie często. Skutkuje to stresem, który jest jedną z najpoważniejszych przyczyn chorób psychosomatycznych nękających współczesne społeczeństwa. Prawdopodobnie postęp technologiczny, umożliwiając zwiększenie realizmu obrazów zagrożeń prezentowanych przez media, nasili jeszcze bardziej intensywność reakcji odbiorców, a przez to ich problemy ze zdrowiem. O ile jednak nie sposób powstrzymać reakcji alarmowej w odpowiedzi na filogenetycznie stare bodźce zagrażające, to możliwe jest przecież przynajmniej częściowe odcięcie się od mediów, które nimi operują. Niełatwo więc wyjaśnić, dlaczego ludzie masowo i z dużym upodobaniem oglądają telewizję, przeglądają Internet i prasę, na własne życzenie stawiając się w sytuacji, w której pojawiają się kosztowne dla organizmu reakcje. Można rozważać kilka powodów. Możliwe, że człowiekowi jako „istocie informacjożernej” niezwykle trudno odciąć się od medialnego przekazu, mimo emocjonalnych i fizjologicznych kosztów, które się z nim wiążą. Być może, mózg jest ewolucyjnie przyzwyczajony do specyficznego pobudzenia występującego przy rozwiązywaniu problemów związanych z przetrwaniem, które obecnie nie pojawiają się z…