Subskrybuj

Islamizm kontra islam

Wcześni islamiści uważali, że tradycyjna cywilizacja islamska, w której się wychowali, nie jest w stanie zbudować nowego świata i podjęli świadomą decyzję, by odciąć się od tej sieci powiązań i zobowiązań. Gdy to zrobimy, zostajemy sam na sam ze źródłami. I możemy interpretować je do woli.

Na Zachodzie islamizm jest zazwyczaj rozumiany jako islamizm polityczny. A jak Pan definiuje to pojęcie?

Islamizm można do pewnego stopnia postrzegać jako zaprzeczenie islamu tradycyjnego czy też ludowego. Od swych narodzin na samym początku XIX wieku był ruchem intelektualistów, dziełem ludzi, którzy w większości zdobyli wykształcenie w duchu zachodnim. Celem, jaki sobie postawili, była w gruncie rzeczy odpowiedź na pytanie: „Jaką relację winien islam budować z nowoczesnością?”. To było dla nich punktem wyjścia.

Jakie główne sprzeczności między islamem a nowoczesnością dostrzegali wcześni islamiści?

Wydaje mi się, że jest to zagadnienie, które nie zostało wystarczająco przyswojone przez europejskich uczonych. Idea laicité, czyli państwa bez religii, jest zupełnie niezrozumiała dla tradycyjnego muzułmanina. Szczególnie wśród Turków pojęcie państwa ma sens, można by rzec, religijny, czy też duchowy.

W czym wyraża się to „duchowe” znaczenie?

Jednym ze sformułowań, które często spotykamy w dokumentach osmańskich biurokratów, jest „din-ü devlet”, czyli dosłownie „religia i państwo”. Są one nierozłączne. Jednocześnie wśród intelektualistów osmańskich jednym z najczęściej spotykanych zwrotów wyrażających to samo znaczenie jest „din asıl, devlet fer’idir” – „religia to fundament, a państwo jest jedną z jego części składowych”. Te poglądy podzielali i wciąż podzielają zwykli ludzie.

Zatem islamizm odegrał rolę pomostu?

W pewnym sensie tak. Powstał, gdy okazało się, że ruchy modernizujące zapożyczone z Zachodu nie są w stanie sformułować religijnego uzasadnienia zmian. Dzięki jego pojawieniu stała się możliwa modernizacja świata muzułmańskiego, gdyż ludowe rozumienie islamu było nie do pogodzenia z nowoczesnością. Poza tym islamizm był z natury świecki.

W jakim sensie?

Podam konkretny przykład. W latach 70. ubiegłego stulecia jedno z najpopularniejszych haseł radykalnych islamistów tureckich brzmiało: „Koran jest naszą konstytucją”. Hasło to jest hybrydą. Niewiele jest słów ważniejszych dla muzułmanina niż „Koran”. Wyraz „konstytucja” z kolei jest kluczowym terminem współczesnej świeckiej myśli politycznej.

Czy może Pan podać jeszcze jakieś inne przykłady? 

Weźmy tę najbardziej republikańską z idei, „milli hâkimiyet”, czyli suwerenność narodową. Ona również została zapożyczona z zachodniej świeckiej myśli politycznej. Wyraz „millet” ma jednak podwójny sens: oznacza naród, ale też społeczność wyznaniową. Jeśli młody Turek posługuje się pojęciem suwerenności narodowej, ma na myśli i jedno, i drugie. W świecie muzułmańskim unowocześnienie pojmuje się w kategoriach religijnych. Jest to być może główna przyczyna tego, że islam staje się tym bardziej widoczny, im bardziej „nowoczesne” stają się kraje muzułmańskie.

Byłoby zatem błędem traktować to rosnące znaczenie islamu w Turcji jako jedynie spóźnioną reakcję na skrajnie sekularyzujące reformy Mustafy Kemala Atatürka?

Zgadza się. Jest to zasadnicza cecha całego procesu modernizacji świata muzułmańskiego. Co więcej, miałbym opory przed nazywaniem Republiki skrajnie świecką. Wprawdzie oznaczała ona zdecydowane zerwanie z wcześniejszymi ruchami reformatorskimi, szczególnie po roku 1924 (gdy obalono kalifat i zamknięto tradycyjne szkoły religijne i klasztory derwiszów), jednak wykazywała również pewne podobieństwa z ideologią islamistyczną.

Jakie to były podobieństwa?

Islamizm próbuje zachęcić muzułmanów do odczytania islamu w zgodzie ze współczesnym światem, w sposób otwarty na nowoczesne idee. Stara się to osiągnąć, wracając do źródeł, próbując wydobyć na światło dzienne to, co uznaje za „nieskażoną” interpretację islamu. Ideologia republikańska stara się do pewnego stopnia robić to samo. Opowiedziała się ona przeciwko islamowi ludowemu jako zacofanemu i pełnemu przesądów. Ustanowiony tuż po obaleniu kalifatu Diyanet (departament do spraw religii) od początku forsuje interpretację islamu, która podkreśla znaczenie Koranu i tradycji Proroka.

Czy ma Pan na myśli nacisk, jaki władze Republiki kładą na islam jako „religię rozumu i nauki”?

Jest to również jeden z przejawów tych tendencji, ale najistotniejsze tutaj jest to, że zdaniem islamistycznych modernizatorów nieprzychylne nastawienie dla przemian w świecie islamskim nie wynika z islamu jako takiego, ale z niezrozumienia jego nauk przez współczesnych muzułmanów. Zacofanie świata muzułmańskiego kładą oni na karb nagromadzonych tradycji i historii. Ich wezwanie do powrotu do źródeł oznacza w swej istocie całkowite oderwanie islamu od jego przeszłości.

Otwarcie krytykuje Pan ruch islamistyczny. Czy właśnie dlatego?

Tym, co odróżnia mnie od islamistów tureckich, jest moje zainteresowanie wewnętrzną dynamiką zmiany, którego oni nie wykazują. Z punktu widzenia ideologii oni są internacjonalistami, by użyć pojęcia marksistowskiego. Bronią wizji islamu, która ma korzenie poza granicami Turcji.

Rozumiem, że chodzi Panu o radykalnych islamistów politycznych, na których wpływ wywiera Stowarzyszenie Braci Muzułmanów?

Tak, ale mam tu również na myśli nastawienie reprezentowane w dużym stopniu przez tych, których ukształtował kontrolowany przez państwo turecki system edukacji religijnej oraz wielu uczonych członków bractw religijnych.

Kiedy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Europa a turecki eksperyment