Subskrybuj
Absolwent teologii na UKSW, doktorant w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Prowadzi badania nad fenomenem cudownych uzdrowień w ruchach odnowy charyzmatycznej. Interesuje się również antropologiczną interpretacją Nowego Testamentu.

Pokolenie cyfrowe w Kościele

Czy Kościół jest otwarty na młodych ludzi z pokolenia cyfrowego? Czy jest gotowy przyjąć przedstawicieli społeczności Web 2.0? Czy zaakceptuje tych, którzy oczekują swobody wyborów i indywidualnego traktowania? Hierarchowie kościelni nie mogą tych pytań bagatelizować. „Cyfrolatkowie” już dziś siedzą w kościelnych ławkach i wstępują do seminariów

Demotywatory – cyfrowy vox populi

Demotywatory (www.demotywatory.pl) to jedna z obecnie najpopularniejszych stron Web 2.0 w polskim Internecie. Prawie cała zawartość strony jest tworzona przez użytkowników, a nie redakcję serwisu. Strona jest prosta w obsłudze i opiera się na intuicyjnym interfejsie graficznym. Do jej współtworzenia potrzebna jest jedynie podstawowa wiedza z zakresu obsługi komputera i Internetu. Narzędzie zatem zachęca nieprofesjonalistów do wgrywania własnych treści. Każdy użytkownik, który się zarejestruje, może być twórcą plakatu złożonego z rysunku lub zdjęcia (najczęściej wyszukanego w sieci) oraz zabawnego podpisu. Prace internautów mają najczęściej pesymistyczny, ironiczny, ale również humorystyczny charakter. Gotowe plakaty trafiają do tak zwanej poczekalni, gdzie podlegają ocenie innych użytkowników. „Demotywatory”, które otrzymały dużą liczbę głosów negatywnych, są automatycznie kierowane do archiwum; natomiast te ocenione pozytywnie (znaczna mniejszość) administrator umieszcza na stronie głównej serwisu. Każdego dnia pojawia się około trzech tysięcy plakatów; prace odnoszą się do niemal wszystkich dziedzin życia – szkoły, pracy, miłości, uczuć, przyjaźni. Poruszane są tematy związane ze sportem, polityką, filozofią oraz religią.

O Kościele poprzez Demotywatory

„Nagroda Nobla w dziedzinie fizyki za poruszenie ciemnej masy falami radiowymi” – nad napisem zdjęcie modlących się pań w moherowych beretach i wizerunek ojca Tadeusza Rydzyka; „Kościół – na młodość z przymusu, na starość ze strachu” – głosi kolejny plakat. Inny przedstawia zdjęcie kościelnej puszki na ofiarę z przyklejoną kartką z napisem: „Taka twoja wiara, jaka tu złożona ofiara”. Na innym widzimy zdjęcie złoconego, wyjątkowo okazałego barokowego ołtarza i podpis twórcy „demotywatora”: „»Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi«, Mt, 6:19”. W podobnym tonie wypowiada się autor innego „demota”, gdy zdjęcie hierarchy kościelnego stojącego obok ekskluzywnej limuzyny opatruje komentarzem: „Księża, z zasady skromni i biedni”.

Oprócz „demotywatorów”, w których krytykuje się hierarchów i duchownych, pojawiają się również takie, które piętnują hipokryzję, zakłamanie i obłudę świeckich katolików. Dużą popularnością cieszył się plakat, który składał się z dwóch rysunków. Na pierwszym jeden mężczyzna uderza drugiego krzyżem, wyzywając go od „komuchów, Żydów i masonów”. Na drugim obrazku ten sam mężczyzna żąda szacunku dla krzyża, który ów bity przed chwilą „Żyd i komuch” próbuje zniszczyć. Całość podpisano hasłem: „Hipokryzja. Potrafi być gorsza od faszyzmu”. Od 3 sierpnia 2010 roku plakat uzyskał niemal 6800 ocen pozytywnych na około 8200 wszystkich głosów. Doczekał się ponad 600 komentarzy użytkowników portalu, również od osób deklarujących się jako wierzące. Fehli napisała: „Jestem chrześcijanką, ale nic mnie bardziej nie wkurza niż fanatycy. Po prostu wstyd się wtedy robi, że wierzymy w tego samego Boga…”. Abidan wprost odniósł się do aktualnej wówczas „wojny o krzyż” pod Pałacem Prezydenckim: „Ciekawe, co by powiedział, gdyby dzisiaj żył tutaj z nami ten, kto faktycznie na tym krzyżu wisi? Czyby popierał to całe zamieszanie, ten spektakl nienawiści z jednej i drugiej strony? Czyby po którejś stronie stanął? Myślę, że raczej ze smutkiem by na to wszystko spojrzał. Ze względu na charakter sprawy, to właśnie ci, co Kościół reprezentują, w imię chrześcijańskich wartości, powinni ustąpić. Taki jest przecież etos chrześcijanina…”.

Podobną liczbę ocen pozytywnych (7240 na 8848 wszystkich głosów) otrzymał bardzo prosty w formie plakat – czarno-białe zdjęcie przedstawiające sylwetkę człowieka na tle zachmurzonego nieba opatrzone podpisem: „Chodzę do kościoła, więc jestem katolikiem. Czasami stoję w garażu, więc jestem samochodem”. Komentarzy pojawiło się znacznie mniej, lecz i tym razem wiele z nich umieściły osoby, które odnoszą się pozytywnie do chrześcijaństwa: „Bycie katolikiem nie polega na »odwiedzaniu« kościoła co niedzielę, ale na codziennym działaniu z sercem, uczuciem i miłością wobec innych ludzi…” (Aisor1989). „Mam znajomego, który nie chodzi do kościoła, bo uważa, że w dzisiejszych czasach kościół to tylko pokazówka (ja też tak myślę)… Modli się rano i wieczorem, nie przeklina, szanuje ludzi i wszystko dokoła. Katolikiem jest ten, kto przestrzega przykazań!” (Bazyl9222).

Trudno stwierdzić, że użytkownicy strony z „demotywatorami” uznają za autorytet Kościół instytucjonalny czy księży. Również Kościół – rozumiany jako wspólnota wiernych – jest w opinii wielu (jeśli nie większości użytkowników strony) „zakłamany” i „fałszywy”. Sprawę można by podsumować prostym stwierdzeniem, że mamy do czynienia z kolejnym przejawem popularnej postawy „Bóg – owszem, Kościół – niekoniecznie”. Wydaje się jednak, że religijnym „demotywatorom” warto poświęcić nieco więcej uwagi. Po pierwsze, tematyka „demotów” nie jest w żaden sposób wywoływana przez administratora i pojawia się na stronie spontanicznie i oddolnie. Po drugie, „kariera” plakatu i jego znalezienie się na stronie głównej zależą od ocen i komentarzy wystawionych przez „zwykłych użytkowników”.

Wydaje się zjawiskiem pozytywnym to, że na stronie głównej pojawiają się demotywatory traktujące, choćby i krytycznie, o religii i Kościele. Oznacza to bowiem, że wciąż są to tematy, wobec których młodzi ludzie (tacy przede wszystkim są twórcami plakatów) nie są obojętni. Może o tym świadczyć liczba komentarzy i ich polemiczny charakter. Wypowiadają się przecież nie tylko ateiści i antyklerykałowie. Głos zabierają też osoby, które określają się mianem chrześcijan, katolików czy po prostu wierzących. Co ciekawe, zarówno jednych, jak i drugich łączy krytyczny stosunek do Kościoła. Postawy tej nie można prawidłowo zinterpretować, jeśli nie spojrzy się na nią z szerszej perspektywy przemian w postawach młodych ludzi epoki cyfrowej. Wyrastali oni w otoczeniu nowych technologii komunikacyjnych, przede wszystkim Internetu, które, jak twierdzi amerykański medioznawca, Don Tapscott, głęboko wpłynęły na ich mentalność.

Potrzeby pokolenia sieci

Tapscott przeprowadził badanie z udziałem 6000 młodych internautów, a jego wyniki opublikował w książce Cyfrowa dorosłość. Jak pokolenie sieci zmienia nasz świat. Spośród ośmiu wymienionych przez naukowca cech, które opisują cyfrową generację, cztery zasługują na szczególną uwagę: wolność, dopasowanie do własnych potrzeb (personalizacja), uważna obserwacja oraz wiarygodność przekazu. Zatem wydaje się, że Internet nauczył młodych decydować o swoim czasie, w którym wykonują wiele codziennych czynności takich jak: zakupy w sklepach online, oglądanie programów z VOD (popularna usługa „wideo na życzenie”), rozmawianie na czacie z przyjaciółmi. Coraz częściej nauka i praca nie są uzależnione od narzuconych ram czasoprzestrzennych. Cyfrowe media nauczyły ich, że produkty można dopasowywać do swoich upodobań począwszy od wyglądu ekranu w telefonie, przez personalizację wirtualnej przestrzeni kont internetowych po indywidualną konfigurację aplikacji w netbookach. Młodzi oczekują, że każdą posiadaną przez nich rzecz będą mogli zmodyfikować i dostosować do własnych potrzeb. Internet daje możliwości pozyskiwania informacji o osobach, firmach, oferowanych produktach, co wyrabia nawyk uważnej obserwacji. Większość wyborów – zakupów, szkoły, pracy, a coraz częściej nawet znajomych – poprzedza internetowy research w poszukiwaniu informacji pomocnych w podjęciu decyzji. Ponadto – natłok wiadomości kształtuje postawę nieufności i sceptycyzmu. Młodym dużo łatwiej przychodzi analiza zebranych materiałów pod kątem ich wiarygodności oraz wychwycenie w nich niespójności i niekonsekwencji w przekazie. Jak podkreśla Tapscott, wymienione cechy znajdują swój wyraz w tym, jak młodzi funkcjonują zarówno w cyberprzestrzeni, jak też w rodzinie, szkole i pracy. Byłoby dla nas dziwne, gdyby nie ujawniły się również w sferze życia religijnego.

Kościół katolicki a nowe media

Kościół zdawał się przez lata nie dostrzegać skali przemian zarówno w dziedzinie technologii komunikacyjnych, jak i ich wpływu na młodzież. Przez ostatnie niemal pięćdziesiąt lat stosunek Kościoła katolickiego do nowych mediów opierał się na wytycznych soborowego Dekretu o środkach społecznego przekazywania myśli Inter Mirifica z 1963 roku. W pierwszym rozdziale tego dokumentu czytamy: „Ponieważ Kościół katolicki ustanowiony został przez Chrystusa…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kto się boi feministek?