Subskrybuj

Młode muzułmanki w Wielkiej Brytanii

Brytyjskie muzułmanki wyraźnie podkreślają, że islam stanowi dla nich jedno z istotnych źródeł obywatelskości: uczy je tych wartości, na których opiera się brytyjskie obywatelstwo, czyli tolerancji, sprawiedliwości oraz równości, nakazuje im włączać się w życie społeczne oraz dbać o swoją wspólnotę i społeczeństwo. Tym samym, bycie dobrą muzułmanką jest równoznaczne z byciem dobrą obywatelką.

Muzułmanki obywatelki

W Wielkiej Brytanii od lat siedemdziesiątych XX wieku toczy się debata, w jakiej mierze wartości islamskie odpowiadają demokratycznym zasadom państw zachodnich. Jednym z wątków w dyskusji są rola i pozycja kobiet w islamie: ich tożsamość, prawa i obowiązki, stosunek do religii i kultury kraju pochodzenia rodziców, uczestniczenie w sferze publicznej i emancypacyjne aspiracje. Początkowo muzułmanki były postrzegane jako obce w społeczeństwie brytyjskim – należące do nieznanej kultury i społeczności (Haifaa Jawad, Tansin Benn, Muslim Women in the United Kingdom and Beyond. Experiences and Images). Wyzwaniem dla tego wizerunku okazały się biografie młodych, wykształconych muzułmanek z drugiego pokolenia imigrantów, które aktywnie działają zarówno we własnych wspólnotach, jak i w społeczeństwie brytyjskim. Mówią o sobie jako o członkiniach wspólnoty muzułmańskiej – ummy – oraz obywatelkach Wielkiej Brytanii. Socjolożka Parminder Bhachu podkreśla, że młode imigrantki kształtują „własną, nieustannie zmieniającą się tożsamość w bardzo strategiczny sposób ze względu na jej szersze zastosowanie” (Identities Constructed and Reconstructed. Representation of Asian Women in Britain). Próbują tym samym zmienić stereotyp muzułmanki jako kobiety poddanej woli mężczyzny, pozbawionej sprawczości (agency) i zamkniętej w zaciszu domowym.

Obywatelstwo dla muzułmanek urodzonych i wychowanych na Wyspach nie ogranicza się tylko do jego prawnego aspektu, czyli do określenia ich przywilejów i obowiązków. Rozmowy z tym pokoleniem muzułmanek pokazały mi, jak wielowątkowe i zmienne mogą być dla nich znaczenia obywatelskości; by je zrozumieć musiałam je w moich badaniach odnieść do kilku kategorii: płci kulturowej, religii, etniczności, klasy społecznej i wieku.

Jaka jest zatem tożsamość obywatelska aktywistek muzułmańskich drugiego pokolenia imigrantów? Opisuję ją poprzez pryzmat ich stosunku do praw obywatelskich: swobody przemieszczania się, wolności słowa i wolności wyznania. Dla brytyjskich muzułmanek dzięki możliwości realizacji tych praw Wielka Brytania jest wyjątkowym krajem, w którym wszyscy mogą się cieszyć równością wobec prawa i wolnością osobistą. O najważniejszym aspekcie obywatelskości Aisha mówiła: „Myślę, że to prawa dotyczące równości. W tym kraju jestem kobietą oraz muzułmanką i noszę hidżab. (…) Każdy tutaj jest wolny i może robić co chce. Tym, co cenię najbardziej, jest to, że nie będę dyskryminowana z powodu tego, kim jestem”.

Nie zamierzam przedstawić tutaj poglądów wszystkich muzułmanek mieszkających w Wielkiej Brytanii. W moich badaniach skupiłam się na opiniach i doświadczeniach młodego pokolenia kobiet, które aktywnie włącza się we współtworzenie zarówno wspólnoty muzułmańskiej, jak i brytyjskiego społeczeństwa obywatelskiego, działają w różnych organizacjach pozarządowych, stowarzyszeniach lub podejmują się pracy we wspólnocie, – organizując między innymi, kluby matek i dzieci bądź szkoły przy meczetach. Dla niektórych aktywność w sektorze pozarządowym jest ich jedyną pracą zawodową, dla innych jest działaniem na zasadzie wolontariatu – po godzinach pracy jako urzędniczka, lekarka, położna, nauczycielka, akademiczka, pani polityk, czy właścicielka firmy. Sektor ten to różnego rodzaju organizacje: muzułmańskie, niemuzułmańskie, działające na rzecz kobiet bądź na rzecz całej wspólnoty, nastawione na kształtowanie pozytywnych relacji z innymi grupami religijnymi i etnicznymi. Kobiety, o których mowa, urodziły się i wychowały jako muzułmanki w Wielkiej Brytanii i nie postrzegają siebie jako kobiet związanych wyłącznie z domem lub tylko z własną etniczną i religijną wspólnotą. Ich działania dotyczą sześciu sfer: jednostki, rodziny, wspólnoty oraz instytucji politycznych lokalnych, państwowych i międzynarodowych (Patricia Hill Collins, Black Feminist Thought. Knowledge, Consciousness, and the Politics of Empowerment). Chcą zmieniać zarówno własną wspólnotę, jak i obywatelskie społeczeństwo brytyjskie, a inspiracje dla swoich działań czerpią ze swojej religii, pasji oraz wzorców społecznikowskich rodziców.

Wolność przemieszczania się

Obywatelstwo jest dla większości z nich związane z „czerwoną książeczką”, czyli brytyjskim paszportem. Uświadamia im ona ich przynależność państwową oraz wynikające z niej prawa i przywileje. Dzięki paszportowi, jako obywatelki Wielkiej Brytanii, mogą swobodnie podróżować: zwolnione są z ubiegania się o wizę, procedury związane z wyjazdem są prostsze, krócej trwa odprawa graniczna. Wyróżnione mogą czuć się szczególnie te kobiety, których mężowie nie mają obywatelstwa brytyjskiego. Rabia opisuje to w ten sposób: „Myślę, że bardziej doceniam je [obywatelstwo] teraz, tylko dlatego że mój mąż jest z Indii, ma paszport indyjski i miał ze mną jechać [do Turcji], ale nie dostał wizy. Więc myślę, że wtedy uświadomiłam sobie, że rzeczywiście jestem uprzywilejowana, bo mam brytyjski paszport. Mogę podróżować do różnych krajów bez kłopotów, jakie miał mój mąż”. Brytyjskie muzułmanki prawo to traktują jako naturalne i nie podlegające dyskusji, do momentu gdy ktoś z ich rodzin nie może swobodnie podróżować – wówczas dostrzegają i doceniają wolność swobodnego poruszania się i zaczynają być świadome wyjątkowości swojej sytuacji. Nabeeha mówi: „Naprawdę czuję się niezwykle uprzywilejowana i zaszczycona. Gdy jestem na lotnisku, gdy wracam do Wielkiej Brytanii, przechodzę i macham moim brytyjskim paszportem, prosto przez bramki, bez problemu. W tym momencie dziękuję Bogu milion razy. Ale z drugiej strony [mój paszport] oznacza niesprawiedliwość dla reszty świata”.

Dla młodych muzułmanek wolność przemieszczania się jest podstawowym prawem człowieka. Uważają, że prawo to nie powinno być uzależnione od miejsca urodzenia, koloru skóry czy klasy społecznej podróżującego. Gdy tak jest, prowadzi to do tworzenia się podziałów na nas oraz na innych. Często linią podziałów jest tożsamość etniczna, religijna i ekonomiczna. Wynikają z niej ograniczenia głównie dla mieszkańców państw muzułmańskich i krajów rozwijających się. Hadia zauważa: „Kiedy podróżuję, postrzegana jestem jako Azjatka lub ewentualnie Pakistanka. Ale jak tylko okazuje się, że posiadam brytyjski paszport, mogę dostrzec, iż podejście do mnie zmienia się natychmiast”. Podobne doświadczenia sprawiają, że brytyjskie muzułmanki mają poczucie kwestionowania swoich praw z powodu koloru skóry i religii. Moje rozmówczynie wielokrotnie zwracały uwagę, że są czasami traktowane jako obywatelki drugiej kategorii, które pomimo swojego wkładu w rozwój państwa nadal pozostają „niechcianymi i nieplanowanymi” konsekwencjami przeszłej brytyjskiej polityki kolonialnej. Niechęć do przyznania muzułmankom i muzułmanom równych praw może wynikać z nacjonalistycznych i rasistowskich poglądów niektórych Brytyjek i Brytyjczyków oraz z tego, że w mediach podkreśla się radykalizm części muzułmańskich wspólnot i zapomina się o reszcie społeczności. Nie bez znaczenia pozostają przepisy wprowadzone po wydarzeniach z 11 września 2001 roku w Stanach Zjednoczonych oraz 7 lipca 2005 roku w Wielkiej Brytanii. Uchwalone wówczas prawo, które miało na celu walkę z terroryzmem, zdecydowanie – w opinii tych kobiet – ograniczyło swobodę podróżowania, jaką cieszyły się wcześniej. I wymieniają: nieuzasadnioną kontrolę osobistą oraz kontrolę bagażu, kilkakrotne sprawdzanie dowodu tożsamości – najczęściej muzułmanek noszących chusty. Zdaniem moich rozmówczyń działania te znacznie wykraczają poza sferę troski o bezpieczeństwo narodowe i prowadzą do naruszenia podstawowych praw człowieka i obywatela. Uczynienie z muzułmanek symbolicznych winnych, sprawia, że tego typu środki stają się symbolem wojny z terroryzmem. Parveen opowiada: „Kiedy jechałam na lotnisko, kiedy leciałam z lotniska w Cardiff do Glasgow, nie sprawdzono nikomu dokumentów. Kiedy nadeszła moja kolej i wchodziłam na pokład samolotu, mimo że pokazałam wcześniej mój dowód tożsamości, stewardesa podeszła do mnie i poprosiła nie tylko o bilet, ale także o dowód tożsamości. I pomyślałam, że ich działania sprawiają, iż czujesz, że nie należysz tutaj. (…) Kiedy przytrafiają ci się podobne historie, przychodzą ci do głowy różne rzeczy – obywatelstwo, twoja tożsamość, brytyjskość, wiara. Tak wiele rzeczy krąży ci po głowie”.

Zatem mimo że posiadają obywatelstwo, brytyjskie muzułmanki doświadczają wciąż islamofobii bądź zinstytucjonalizowanego rasizmu, którego przykładem jest kontrola na brytyjskich lotniskach. Starają się jednak takim zachowaniom nie podporządkowywać ani nie przyjmować biernej i wycofanej postawy. Mają przecież brytyjskie obywatelstwo i należą im się prawa takie jak innym Brytyjczykom i Brytyjkom. Pomimo, że są członkiniami globalnej ummy – mają korzenie w Pakistanie, Iraku lub Maroku i są lojalne wobec kraju pochodzenia swoich przodków, to w sytuacji ograniczenia ich praw obywatelskich, starają się potwierdzić swoją przynależność do społeczeństwa brytyjskiego.

Wolność słowa

Dla muzułmańskich aktywistek ważną wartość stanowi wolność wypowiedzi. Rozumieją ją jako prawo do wyrażania własnych poglądów oraz do bycia wysłuchaną lub wysłuchanym, co jest dla nich fundamentem państwa demokratycznego. Pozwala im wnieść własny wkład do demokratycznego dialogu i poszukiwać lepszych sposobów komunikowania swoich przekonań, tak by były one zrozumiałe dla innych obywatelek i obywateli. Podczas gdy praktyki te wydają się oczywiste na gruncie obywatelskiego społeczeństwa brytyjskiego, to często nie są tolerowane przez wspólnoty muzułmańskie, gdzie pożądana jest jedność opinii. Mówi o tym Hasnah: „Podoba mi się to, że możesz mieć własne zdanie i nie jesteś widziana jako zła osoba, podczas gdy to w naszej kulturze, obowiązuje podejście: albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Nie możesz się nie zgadzać, nie będąc heretykiem, a w społeczeństwie brytyjskim można się nie zgodzić”. Taka postawa, zdaniem moich rozmówczyń, związana jest z narzuconą przez wspólnotę kulturową[1]wizją kobiety – żony i matki, z ograniczonym dostępem do sfery publicznej, gdzie reprezentuje ją mężczyzna: ojciec, mąż lub…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kto się boi feministek?