Subskrybuj

Przyszłość mediów: wyzwania i prognozy

Prezentowane głosy pochodzą z rozmów vwdeo przeprowadzonych na potrzeby debaty Future Calling zainicjowanej przez Fundację MediaTory LAB – Forum Przyszłości Dziennikarstwa. Rozmowy przeprowadzili: Marcin Sikorski, Mateusz Baczyński i Bartosz Paturej. Fragmenty wypowiedzi prezentowane były podczas V Finałowej Gali Plebiscytu MediaTory – Studenckie Nagrody Dziennikarskiego, w Auditorium Maximum UJ w Krakowie w obecności ponad 1000 widzów i nominowanych dziennikarzy oraz przedstawicieli środowiska medialnego z całej Polski. W Plebiscycie MediaTory każdego roku studenci dziennikarstwa uczelni publicznych z całej Polski wskazują i nagradzają najważniejsze zjawiska w polskich mediach.

Piotr Sztompka: Więcej optymizmu!

Jednym z deficytów naszego społeczeństwa jest deficyt zaufania. Media mogą odegrać ogromną rolę w pokonaniu tego problemu. Jak? Teoria zaufania i badania na ten temat mówią, że kojarzy się ono przede wszystkim z takimi wartościami jak: optymizm, poczucie sprawstwa, przejrzystość i przewidywalność życia.

Jeśli chodzi o optymizm, to niestety skrzywienie komercyjne mediów prowadzi do tego, że nie lansują one postaci pozytywnych ani heroicznych. Dużo łatwiej mówi się bowiem o rzeczach okropnych i strasznych, a to nie sprzyja wyrabianiu optymistycznej postawy.

Drugą kwestią jest poczucie sprawstwa. W demokracji sprawą fundamentalną jest to, żeby zwykli ludzie mieli poczucie, że coś od nich zależy. Klasyczna demokratyczna konstytucja amerykańska mówi: „We the people”, tymczasem media znów pokazują świat tak, jakby zależał on tylko od nich i od klasy politycznej, od elit, od ciągle tych samych gadających głów.

W ten sposób można odnieść wrażenie, jakby wszystkie inicjatywy oddolne, np. lokalne pomysły na rozwiązywanie problemów, nie miały znaczenia. Oczywiście są wyjątki, ale ogólnie rzecz biorąc, wyrabia się w ludziach poczucie, że nic od nich nie zależy i całe ich życie spoczywa w rękach polityków.

Trzecim czynnikiem mającym wpływ na poziom zaufania społecznego jest przejrzystość otaczającego nas świata i przewidywalność tego, co nas czeka. Tymczasem sprawy, o których mowa w mediach są zupełnie nieprzejrzyste. Mówi się nam, że atakują nas nieustannie jakieś „rynki” i kolejne fale jakiegoś „kryzysu”, których nikt łącznie z ekonomistami nie jest w stanie przewidzieć ani zrozumieć. Tym samym media wpędzają nas w nastrój niepewności, braku zaufania co do przyszłości i własnych sił.

Media dla ludzi

Wiele z tych problemów bierze się stąd, że media przyjmują pewien obraz społeczeństwa: uznają, że „ciemny lud to kupi”. Otóż lud nie jest ani tak ciemny ani głupi i mam na to jeden prywatny dowód. Byłem dwukrotnie uczestnikiem Areopagu Gdańskiego. W wielkiej sali spotyka się kilku intelektualistów, którzy dyskutują na temat wartości, takich jak szacunek, zaufanie, roztropność, sprawiedliwość, a więc spraw abstrakcyjnych i trudnych. Mimo to sala mogąca pomieścić 1000 osób jest zawsze pełna, a losowanie wejściówek odbywa się przez internet, bo tak dużo ludzi chce posłuchać rzeczowej rozmowy.
Jeżeli nawet nie całe społeczeństwo jest gotowe do tego, żeby wyższe, wyrafinowane treści medialne kupować i konsumować, to sprawą mediów istotną dla nich samych jest właściwe ukształtowanie publiczności. Należy odpowiednimi treściami i działaniem podnieść poziom widowni bądź czytelników, a nie spychać ich do najniższego wspólnego mianownika, po to by osiągnąć jak najszybciej najlepsze wyniki sprzedaży. To jest myślenie, które na dłuższą metę przyniesie fatalne skutki, także w wymiarze komercyjnym.

Ukształtowanie bardziej wrażliwej estetycznie, emocjonalnie i intelektualnie publiczności, to warunek konieczny do tego, aby społeczeństwo obywatelskie się rozwijało, bogaciło, żeby miało lepsze, pełniejsze życie.

Kwestia budowania zaufania społecznego przez media nabiera także dodatkowego znaczenia w epoce mediów elektronicznych. Rewolucja technologiczna, której doświadczamy, a która jest szczególnie widoczna w zakresie komunikacji i przekazywania informacji sprawiła, że dociera do nas coraz więcej informacji niesprawdzonych, a nawet fałszywszych. Zjawiska te wymagają wykształcenia w odbiorcach nowych umiejętności, takich jak dokonywanie wyboru i selekcji, a to z kolei wymaga podwyższenia poziomu intelektualnego społeczeństwa. Społeczeństwo jest bytem, który się rozwija i powinien systematycznie awansować kulturowo. Znaczącą rolę mogą tu odegrać właśnie media tradycyjne. Nie będziemy w przyszłości szczęśliwym i zasobnym społeczeństwem, jeśli nie wykształcimy mądrych, rozsądnych obywateli. Sam rozwój technologiczny nie wystarczy.
Problemem jest jednak spadek zaufania do mediów. Wynika on z tego, że ulegają one polityzacji – przyjęły rolę tub propagandowych określonych opcji. W sytuacji, kiedy społeczeństwo nie ma zaufania do polityki, przeniesienie braku zaufania na media jest bardzo łatwe. W ten sposób przestają być one czynnikiem pośredniczącym między ludźmi a władzą, a przecież taka jest ich podstawowa, wynikająca nawet z nazwy, funkcja. Media muszą dawać ludziom poczucie, że reprezentują ich aspiracje, interesy, niezadowolenie czy oczekiwania. Powinny być bardziej głosem społeczeństwa obywatelskiego, a mniej głosem elit. W ten sposób mogłyby służyć również politykom, którzy więcej wiedzieliby o nastrojach społecznych obywateli.

PIOTR SZTOMPKA – socjolog, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego i Wyższej Szkoły Europejskiej im. J. Tischnera. Rzeczywisty członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności. Członek honorowy Amerykańskiej Akademii Sztuk i Nauk oraz Academia Europaea w Londynie.

Wiesław Godzic: Więcej spokoju!

Jesteśmy coraz bardziej przyzwyczajeni do konsumowania informacji wyłącznie w formie rozrywkowej. W przyszłości będzie jeszcze gorzej – królować zacznie rozrywka udająca informację. Do niedawna informacja sama do nas przychodziła, a my ją na ogół pasywnie przyjmowaliśmy, np. oglądając telewizję czy słuchając radia. Od jakiegoś czasu – korzystając z internetu i interaktywnych urządzeń – zaczynamy kształtować narzędzia dostarczające nam informacje. W konsekwencji wszyscy cierpimy na „medialne ADHD”. Większość z nas ma potrzebę robienia czy tylko sprawdzania kilku rzeczy naraz i ciągłego decydowania, na co poświęcić czas i ku czemu skierować naszą uwagę w danej chwili. Dlatego media, które o tę uwagę rywalizują, ciągle starają się, abyśmy ani przez moment się nie nudzili. Skutkiem tego sam proces komunikowania się z klawiaturami, konsolami i ekranami bywa dosyć zabawny. Nie wyobrażamy już sobie, że siedzimy „bezczynnie” na kanapie, a informacje nas bombardują. Wydaje się, że obiegowa opinia jest inna – oto coraz więcej ludzi spędza wolny czas skacząc po kanałach, ale to dotyczy na ogół starszego pokolenia. Natomiast badania wskazują na to, że młodzi traktują wszelkie ekrany w sposób dynamiczny, zmienny: są one McLuhanowską protezą ich ciał i służą zabijaniu nudy. A ponieważ najskuteczniejsza w tym jest rozrywka, prognozy dla poważnej informacji są pesymistyczne.

Kim jest dziennikarz?

Tradycyjna rola dziennikarza, który zgodnie z teorią delegowania jest dostarczycielem wiedzy z miejsc niedostępnych przestaje już funkcjonować. Dziś od dziennikarza wymaga się, by pełnił wiele różnych ról – był błaznem, nauczycielem, komikiem, profesjonalistą, który ostrzega przed niebezpieczeństwem, itd. W związku z koniecznością pełnienia tak rozmaitych funkcji, dziennikarz jest właściwie ubezwłasnowolniony, a w każdym razie staje przed nim problem nadmiaru oczekiwań ze strony publiczności – odbiorców.

Ponadto dziś już nie wiemy dokładnie, kim jest dziennikarz – czy to osoba, która pracuje na etacie w gazecie, czy ktoś, kto skończył studia dziennikarskie, czy też osoba, która pracuje jako magazynier, a po godzinach jest dziennikarzem obywatelskim i tworzy rewelacyjne materiały. Mamy problem z definicją tego pojęcia, bo dzisiaj bardzo łatwo jest określać siebie mianem dziennikarza. Łatwo wyprodukować tekst internetowy, który przeczyta więcej osób niż artykuł w gazecie. Bardzo łatwo uzyskać opinię o swoim materiale czy zainicjować polemikę z uznanym autorem. W związku z tym, jeśli wszyscy są po trosze dziennikarzami, to mamy kłopot z określeniem tożsamości ludzi wykonujących ten zawód. A nawet gdyby udało się ją ustalić, pozostaje jeszcze trudniejsze pytanie –który dziennikarz jest dobry, a który nie. Ocena dziennikarskiej pracy w Polsce niestety zaczyna zależeć od pewnego umocowania ideologicznego. Tzn. dla lewicy X jest świetnym dziennikarzem, a Y byle jakim, dla prawicy – odwrotnie. Kiedy ocena pracy dziennikarza jest uzależniona wyłącznie od tego, czy mówi rzeczy słuszne czy niesłuszne ze względu na ideologię czytelnika-widza-słuchacza, to sytuacja taka realnie zagraża kondycji dziennikarstwa. Za mało uwagi przywiązuje się dziś również do warsztatu dziennikarza, brakuje merytorycznej krytyki ze strony środowiska dziennikarskiego i medioznawców.

A ta jest obecnie niezwykle potrzebna, gdyż warunki ekonomiczne powodują redukowanie wydatków dla redakcji, a to z kolei zawsze pociąga za sobą obniżenie jakości. Nie ma już czasu ani pieniędzy, żeby dłużej pracować nad jednym materiałem. Coraz częściej znajdujemy teksty pozornie niczyje. Media profesjonalne umieszczają w swoich serwisach internetowych materiały dziennikarzy obywatelskich, delikatnie tylko je przerabiając. Do tego dochodzi nadmiar informacji i brak umiejętności ich selekcjonowania.

Czas na etykęRównie mało miejsca poświęcamy etyce dziennikarskiej, która zajmuje nas wyłącznie wtedy, kiedy jakiś dziennikarz lub redakcja dopuści się karygodnego czynu. Tymczasem tak dynamiczne zmiany, z jakimi mamy aktualnie do czynienia, wymagają ciągłej dyskusji na temat etyki w mediach. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w przestrzeni medialnej co miesiąc obcujemy z nowymi problemami etycznymi. Tymczasem dziennikarze zamiast etyką czy warsztatem zajmują się często samymi sobą, wchodząc w kolejną rolę – celebrytów – o czym świadczą programy, w których rozmawiają z innymi dziennikarzami o sprawach dziennikarskich. Gdzie w tym wszystkim odbiorca, którego interes powinien być zawsze na pierwszym planie? Jak w takich warunkach sprawować kontrolę nad politykami? Powstały nowe warunki, które domagają się nowego typu dziennikarzy i nowej dziennikarskiej tożsamości. Chciałbym, żeby najbliższe lata, lata pozbawione wyborów, były okresem pozbawionym spektakularnych mobilizacji środowiska (w zakresie, w jakim to zależy od środowiska). Żeby zespoły dziennikarzy i twórców medialnych, pracowały w ciszy i spokoju nad nowymi formatami. Twórców – a nie media-workerów – którzy ograniczają się jedynie do najczęściej „klikanych” treści. Twórców, którzy wiedzą (lub lepiej: dobrze czują), co to etyka dziennikarska i którzy mają świadomość, w jakim celu przygotowują materiały. Którzy są bardzo blisko coraz bardziej skomplikowanego procesu percepcji słów, dźwięków i obrazów. Którzy są w stanie zaakceptować nieuniknione połączenie kilku mediów w jedno – interaktywne. To wymaga oczywiście nowej formy treści, a więc mówiąc precyzyjnie (ale nie po…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Michał Heller: Kulturę tworzą naukowcy