Edytor przypomina detektywa, który poprzez porównywanie różnych odmian tekstu, śledzenie błędów i zbieranie wszelkich wiadomości o okolicznościach powstania dzieła ustala kanoniczną wersję utworu. Jego pracę można też porównać do trudu konserwatora wydobywającego spod przemalówek oryginalny obraz. Niestety często nawet już pierwsze wydanie nosi ślady niepotrzebnych poprawek redaktora. Od lat czekamy np. na krytyczne wydanie Pornografii Gombrowicza. Właściwy rytm powieści został skażony niekonsekwentnymi ingerencjami w pierwodruk. Fabrykantem fałszywych tekstów może zostać osoba z najlepszymi intencjami, czego dowodzi choćby historia wierszy Dickinson, które…
Historyk sztuki, doktorant Uniwersytetu Humboldtów w Berlinie.