Subskrybuj

Demokratyczny arystokratyzm

Niniejszy tekst jest zapisem spotkania zatytułowanego <i>Vita activa – vita contemplativa </i>poświęconego pisarstwu prof. Jacka Woźniakowskiego, które odbyło się 9 października 2012 r. w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie.

Nawojka Cieślińska-Lobkowicz: Zanim zaczniemy mówić o pisarstwie Jacka Woźniakowskiego, chciałabym przypomnieć Jego samego cytatem z tekstu Stefana Kisielewskiego, wieloletniego przyjaciela Jacka:
„Tak oto Jacek Woźniakowski to między innymi: a) szlachcic, ułan, fasonowiec; b) demokrata, przyjaciel wszelkich pogardzanych czy ośmieszanych; c) człek chorowity, a wysportowany i wytrzymały; d) nonszalancki i uparty, a ustępliwy i serdeczny; e) czasem kostyczny i wyniosły, a kiedy go przycisnąć -– humorysta, zdolny kpić także z siebie (aby nie z rodziny); (…) g) podróżnik, bywalec świata, a zarazem z zamiłowania polski prowincjusz, krakauer i zakopiańczyk; (…) i) zamiłowany domator, choć nigdy go nie ma w domu; (…) ł) pobożniś, działacz katolicki, lubiący jednak rozważać (nie bez upodobania) różne herezje i podgryzania; (…) n) apolityczny w zainteresowaniach, a zarazem w polityce bardzo nieustępliwy; (…) p) patriota bez złudzeń na temat niektórych wstydliwych kulisów polskości, ale nader wrażliwy, gdy mu nadepnąć na jakiś polsko-tradycyjny odcisk. (…) Taki właśnie jest Jacek: złożoność w nim sprzeczności i rozmaitości daje w istocie osobowość twórczą i życiową całkiem jednolitą, a przez zagadkę jedynego w swoim rodzaju złączenia różnych wektorów autentyczną, bo niepowtarzalną; bez niego dotkliwie bylibyśmy ubożsi, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę”.
Tyle Kisiel przed ponad dwudziestu laty o prof. Jacku Woźniakowskim.
Jeżeli znamy pisarstwo Jacka Woźniakowskiego, to zwykle znamy je fragmentarycznie. Z dostępnych tekstów zebranych w Pismach wybranych udało mi się uwzględnić bardzo wiele, bo ok. 80%, przy czym ponad 1/3 z nich to teksty publikowane jednorazowo, zwykle w „Tygodniku Powszechnym”, „Znaku” lub innych czasopismach. Nadto, wydania książkowe jego prac ukazywały się właściwie od końca lat 60., dwie pierwsze książki poświęcone były Vaticanum Secundum, a kolejne zawierały zapiski kanadyjskie. W latach 70. ukazały się także jednorazowo wybory tekstów estetycznych i eseistyki dotyczącej sztuki. Potem, raz tylko, w latach 90. zostało powtórzone poszerzone wydanie Gór niewzruszonych, które stanowią, jeśli mogę tak powiedzieć, jego opus magnum, gdy chodzi o teksty o sztuce. W latach 80. ukazywały się też zbiory artykułów poświęconych Kościołowi, kulturze i chrześcijaństwu. I gdyby nie liczyć bardzo szczególnego i bardzo zresztą pięknego wydanego w 2008 r. tomu Ze wspomnień szczęściarza, przygotowanego razem z autorem, to właściwie musielibyśmy powiedzieć, że nie znamy tej twórczości.

Jacek Woźniakowski działalność pisarską rozpoczął w roku 1939. Pierwszy swój tekst napisał w grudniu tego roku, ostatnie jego tekstyu, częściowo już dyktowane, pochodzą z roku 2005. To jest fenomen sam w siebie. Dodam, że ten fenomen dotyczy z jednej strony bogactwa gatunków, które Jacek Woźniakowski uprawiał – to eseistyka, artykuły naukowe, felietony, publicystyka, reportaże i tzw. opowiastki, czyli właściwie czysta literatura. Z drugiej natomiast strony, one są także fascynujące tematycznie. Moja praca jako edytora sprowadzała się oczywiście do wyszukiwania tych tekstów, ale też do takiego ich skomponowania, żeby we wszystkich zakresach zasadniczych dla prof. Woźniakowskiego pokazać kierunki jego zainteresowań, zmiany i ciągłość w sposobie jego myślenia. Wychodzę zatem z założenia, że przechodząc przez te 6 tomów uzyskamy pewien rodzaj autoportretu duchowego i intelektualnego Jacka Woźniakowskiego. Z tego też powodu pozwolę sobie w pierwszej rundzie naszej rozmowy poprosić każdego z panów o omówienie tematyki poszczególnych tomów. Zacznę od p. prof. Stanisława Rodzińskiego – kim jest prof. Jacek Woźniakowski piszący o sztuce?

Stanisław Rodziński:To jest szalenie trudna sprawa. Wszyscy, którzy znają teksty Jacka Woźniakowskiego, i ci, którzy mieli szczęście poznać go osobiście, wiedzą, że to, co wniósł on do myślenia o sztuce, do opisywania przeżywania sztuki, rozumienia miejsca sztuki w życiu kulturalnym, społecznym czy nawet politycznym, to były rzeczy niezwykle ważne i niezwykle trwałe. Przeglądając te wszystkie tomy, patrząc na daty, uświadomiłem sobie, że teksty o sztuce, które Jacek pisał od lat 60. do późnych lat 80., cały czas dotyczyły jednego i tego samego problemu, tzn. miejsca sztuki w życiu duchowym człowieka, w jego przeżywaniu świata. Uświadommy sobie, że dość dawno napisał Jacek m.in. taki oto tekst: „sztuka powstała wcale nie po to, by dawać ludziom piękno, powstała, by im pomagać w formułowaniu wiedzy o świecie, w porozumiewaniu się, w wyrażaniu tego, co dla nich ważne”. I można by powiedzieć, a wcale nie jest to próba podlizywania się tutaj mojemu przyjacielowi, że przecież to jest to samo, co w Liście do artystów napisał Jan Paweł II – historia sztuki to nie tylko historia dzieł, ale…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Mit przeludnienia