Subskrybuj
Kustosz w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, pracuje w Instytucie Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, oddziale Muzeum. Opublikował m.in. Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie (2011), przygotowuje biografię Jana Józefa Lipskiego, prowadzi...

Fenomen KOR-u

„Ta historia, choć niewiarygodna, jest prawdziwa. Dlatego warto ją opowiedzieć” – napisał Jan Skórzyński we wstępie do swojej książki będącej syntezą historii Komitetu Obrony Robotników.

Historię KOR-u warto opisać i upowszechnić, bo do dzisiaj jeżeli w ogóle mówi się o Komitecie, to jest on przeważnie postrzegany przez pryzmat ideologicznego mitu oraz stereotypów, tak często wykorzystywanych do rozbijania opozycji przez SB i wyjątkowo żywotnych („różowy salon”, „żydokomuna” itp.). Potrzebne są więc prace fundamentalne, które ukazywałyby czytelnikowi prawdziwy obraz ówczesnej rzeczywistości, nie przytłaczając przy tym szczegółową wiedzą. Innymi słowy – napisane w sposób przystępny, wykorzystujące źródła prace popularnonaukowe, nie zaś tego typu teksty publicystyczne, które pomijałyby fakty niewyjaśnione i niezrozumiałe.

Gdzie leży prawda

Wzorem dla takich książek jest Siła bezsilnych Jana Skórzyńskiego. To cenne źródło opisujące fenomen ruchu opozycyjnego PRL-u, który główną zasadą swojego działania uczynił legalizm, wykorzystując przeciwko autorytarnej władzy komunistycznej literę obowiązujących nominalnie (choć tak często – nie w rzeczywistości) praw. Jest to jednocześnie książka, którą można czytać niczym dobrą powieść. Skórzyński umiejętnie łączy dokumenty, opowieści świadków historii (i jednocześnie jej twórców), pokazuje nam nie tylko fakty, ale także emocje. Empatia badacza historii sprzyja jej zrozumieniu przez czytelnika, jednak z drugiej strony, grozi popadnięciem w sentymentalizm bez próby zrozumienia zdarzeń czy nawet zafałszowaniem historii. Można przecież „starać się zrozumieć” także postaci jednoznacznie negatywne. Skórzyński jednak zdaje sobie sprawę z groźby relatywizacji historii. Pisze: „nie jestem (…) bezstronny i nie zamierzam utrzymywać, że do Jacka Kuronia, Antoniego Macierewicza, Adama Michnika czy Jana Józefa Lipskiego mam jako badacz taki sam dystans jak do przedstawicieli obozu władzy. Prawda nie leży pośrodku – jak lubi przypominać Władysław Bartoszewski. – Prawda leży tam, gdzie leży. W tamtych czasach prawda i racja była po stronie tych, którzy rzucili wyzwanie totalitarnemu ustrojowi PRL-u, a nie tych, którzy go aktywnie lub biernie wspierali”.

Autor był współuczestnikiem – jak sam zaznacza, „na bardzo skromną miarę” – wydarzeń, które opisuje, co wpływa na jego sympatie, ale bardzo stara się, aby nie przekładało się to na optykę opisu, rzetelnie zachowuje reguły naukowego badania historii. Żaden historyk, który w przyszłości będzie opisywał KOR – czy szerzej, historię powojennej Polski – nie będzie mógł pominąć tej książki, ponieważ Skórzyński dokonał doskonałej syntezy opartej na bardzo szerokiej kwerendzie archiwalnej (i często niepublikowanych źródłach, np. relacji Antoniego Macierewicza z 1981 r. udzielonej Andrzejowi Friszkemu). Czytelnik nie jest wprowadzany w labirynty drobiazgowych rozważań o poszczególnych zdarzeniach, otrzymuje panoramę całości oraz drogowskazy do samodzielnych poszukiwań w postaci solidnych przypisów pokazujących gąszcz archiwalnej dżungli, przez którą przedarł się autor.

Materiały źródłowe

Formuła książki pozwoliła połączyć źródłowość pracy z łatwością lektury – odsyłanie do źródeł daje możliwość dalszych szczegółowych badań, a stosunkowo lekki styl sprawia, że możemy mieć wrażenie czytania nie tyle pracy popularnonaukowej, ile kolejnej powieści le Carrégo. Niekiedy można odnieść wrażenie, że dotykamy rzeczywistości, np.: „usłyszawszy w radio swój wywiad, którego przed drukiem nie autoryzował, Kuroń sam był zaskoczony jego brzmieniem i zapowiedział wysłanie sprostowania do »Le Monde«”. To fabularyzowanie opisu historycznego jest sztuką niebezpieczną – zbyt łatwo można się zainspirować faktem podawanym przez jedno źródło, np. mitologizujące wspomnienia czy autobiografie – autor jednak stara się uniknąć tego błędu. Otrzymujemy opis żywy, plastyczny, odbiegający od schematu akademickich tekstów historycznych, a przecież na ogół źródłowy, autor często prostuje narosłe mity…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy papież nam zaufa?