Wyobraźnia weselna rządzi się swoimi regułami, którym warto się co pewien czas przyjrzeć. Może się okazać, że dawno spisane melodie mają dziś inną barwę, wygrywają je inne instrumenty, choć wszystko wydaje się jakby znajome. Potoczny ogląd świata widzianego z kąta domu weselnego podpowiada, że tradycyjne wesela mają się doskonale: rodzice witają nowożeńców chlebem i solą, goście dodają gromkie „Sto lat!”, jedzą, piją, tańczą, następnie wjeżdża tort, panny łapią welon. Gdzie szukać definicji tradycyjnego wesela? Zaufanie do trwałości kanonu mogą budować różne stop-klatki obrzędu: etruskie przysięgi wieńczone nałożeniem pierścienia. Słowiańskie swadźby w zielonej dąbrowie. XIX-wieczne obrazki ludoznawców. Wizja Wyspiańskiego, ta Smarzowskiego.
Pewne jest to, że na weselu spotkasz siebie, jakiego się nie spodziewasz, wchodząc w jedną z przewidzianych archaicznym porządkiem ról w orszaku, który nie do końca wiadomo, skąd przybywa i dokąd nas niesie. Zaskakujące bywają reguły wyobraźni, która rozkazuje poddać się weselnym rygorom, ale i dopuszcza bunt, otwiera nowe porządki, skrywając się w konsumpcyjnym chaosie.
Współczesne śluby i wesela ukazują przeobrażenia, jakim podlegają relacje międzyludzkie. Są także ekspresją określonych ról społecznych i tego, jak je ucieleśniamy. Wplatamy siebie między tektoniczne przemieszczenia systemów wartości i obyczajowych przemian. Rytuał wypełnia się nową treścią.
Coś nowego, coś pożyczonego
Zmianom podlega rola panny młodej. Uwidacznia się to w rosnącej sprawczości, wyrażanej kobiecości widocznej w afirmacyjnym, emancypacyjnym przekazie, ujawniającym się m.in. w charakterze świętowania wieczoru panieńskiego, który dziś nie jest pożegnaniem z rodzinnym domem ani nawet z panieńskim stanem, ale raczej hucznym świętem z okazji znalezienia właściwego kandydata na męża po częstokroć długich poszukiwaniach. Kształt tego nowego rytuału zmienia się pod wpływem globalnego obiegu rekwizytów i możliwości ekspresji oraz migracji młodych Polek do krajów anglosaskich, gdzie brytyjska tradycja hen party, a także nowej burleski – rozrywkowego teatru subkulturowego nurtu – przenikająca w popkulturę, zdaje się inspirować scenariusze wieczorów panieńskich.
Inna niż jeszcze 20 lat temu jest rola panny młodej podczas przygotowań i organizacji wesela. Nie jest już ona bierną figurą, ale motorem wydarzeń. Także w odniesieniu do kobiecej wspólnoty przyjaciółek, sióstr, pokolenia starszych kobiet wchodzi w różnie rozumiane relacje. Na przykład druhna jest kontrapunktem, alter ego panny młodej, co wyraża jej ubiór i zachowanie podczas wesela (np. gdy pojawia się jako najbarwniejsza postać orszaku panny młodej), a przed uroczystością podczas zorganizowanego przez druhnę wieczoru panieńskiego. Wieczory kawalerskie, cieszące się społecznym przyzwoleniem na odstępstwa od obyczajowej normy, nie elektryzują tak otoczenia pary jak przebieg spotkania w kobiecym gronie. Przy czym nowości nie oznaczają końca istnienia głównych bohaterów wesela, lecz raczej ujawnianie się nowych elementów, które współistnieją z klasycznym repertuarem, jak np. w przypadku odtwarzanych oczepin, sprowadzonych często do rzucania welonem i krawatem o północy.
Kolejnym sygnałem zachodzących zmian jest dążenie do równowagi między społecznym oddziaływaniem rodziny a samostanowieniem pary. Delikatna równowaga, zawsze szyta na miarę, ustanawia nowy układ sił. Jak pokazują badania, np. Krystyny Slany lub Ulricha Becka i Elisabeth Beck-Gernsheim, pojęcie rodziny podlega przedefiniowaniu. Termin ów raz obejmuje niewielką grupę (rodzice i dzieci), a innym razem uwzględnia sieć bliskich znajomości, za to z wyłączeniem krewnych i spowinowaconych, z którymi nic nas na co dzień nie łączy. Wesele jest okazją, by na swoje potrzeby zdefiniować rodzinę. Podczas wesela zrytualizowany moment podziękowania rodzicom w postaci wręczenia upominku (kwiaty, pamiątkowe fotografie), niekiedy prezentacji w programie Power Point z historią rodzicielskiej pary, tanecznej dedykacji, komplikuje się, gdy rodzice żyją w nowych związkach albo nie utrzymują ze sobą kontaktu. Polem do obserwacji jest także dobór gości i negocjacje wokół tej kwestii. Układ relacji staje się czytelniejszy, gdy odpowiemy na pytania: kto za to płaci?, kto i ile podarował? Ujawnia się więc kontekst ekonomiczny, zawsze ważny dla obrzędowości rodzinnej.
I oto mamy przepastny rynek usług ślubnych z ofertą głównego nurtu (te związane z ceremonią ślubu, organizacją wesela, wszelkim uświetnianiem uroczystości), a także jego niszowe rozwinięcia (np. specjalistyczne usługi świadczone podczas wieczorów panieńskich, oferty hotelarskie na potrzeby podróży poślubnych, ofertę kredytową, a nawet opiekę psychologiczną). Spoglądając na młodą parę z perspektywy ekonomicznej, widzimy klientów, którzy kupują określony zestaw rekwizytów, aby indywidualna konsumpcja i w tym wypadku pomogła w osiągnięciu określonego statusu społecznego. Młode pary, przygotowując uroczystość, gdy konfrontują się z aspektem ekonomicznym wesela, starają się omijać potencjalnie dużą skalę wydatków rozmaitymi wybiegami (krewni i znajomi wykonujący różne usługi: makijażu, fotografii, kulinarne, transportowe). Sposobem obniżenia kosztów bywa podział weselnego święta na obiad dla rodziny i zabawę dla przyjaciół. Wesele na ogół jest także momentem konsumenckiej refleksji jego organizatorów. Także ci, którzy kontestują komercyjne wezwania współczesności, pozostają w relacji, choć negatywnej, wobec wartości obowiązujących we współczesnej kulturze, czyli perspektywy zysku, indywidualnych profitów.
Miłosny rozrusznik
Zmienny kanon rytualnej sekwencji ufundowany jest na elementach obecnych w obowiązującym romantycznym modelu miłości, a więc sprzecznych wobec siebie namiętności i stałości. Współczesne wesele rozumiane i jako wydarzenie-spektakl, i szereg działań wykonywanych przed wydarzeniem i po nim (przygotowania, wspominanie), w warstwie obrazów, dramatemat turgii ową sprzeczność stara się obłaskawić i wyrazić. Ogłoszona publicznie umowa między dwojgiem ludzi jest jednocześnie okazją do demonstracji spersonalizowanego wariantu miłości romantycznej, dla której inspiracją staje się globalny przemysł rozrywkowy z komedią romantyczną i telewizyjnymi formatami ślubnych reality shows w repertuarze. Literackie pierwowzory z obszaru chick lit, a więc bestsellery inspirujące przyszłe panny młode (jedna z uczestniczek badań przygotowywała się do ślubu z książką Elizabeth Gilbert I że cię nie opuszczę… czyli love story, inna marzyła o ślubie w plenerze takim jak z zapowiedzi serialu Dom nad Rozlewiskiem), wnoszą do zbioru wyobrażeń o weselu nieskończone możliwości wyboru, które wyrażą osobowość pary i każdej z osób ją tworzących z osobna. Przekonamy się o tym, słysząc podczas zabawy komentarz muzyczny, nieważne, czy będzie to Tina Turner, Krzysztof Krawczyk czy to, że „ona tańczy dla mnie” i „będzie, będzie zabawa”.
Do porządku popkulturowego modelu romantyzmu mają nas przywołać także fotografie ślubne. Przeżycie ślubu i wesela, a także pamięć tego doświadczenia konstruowane są w odpowiedzi na kanon kultury i popkultury, oblany romantycznym lukrem, niepisane comme il faut, a kanon ten, podlegając przemianom, obiecuje utrwalenie widoku uczucia na przekór statystykom rozwodowym podpowiadającym inne możliwe wersje wydarzeń. Wytworzony podczas upamiętniania wesela obraz służy później tworzeniu tożsamości społecznej. „Dopiero jak zmieniłam status na Facebooku, poczułam, że wyszłam za mąż” – podsumowała świeżo upieczona mężatka.
Wolter w Encyklopedii opisał hasło „miłość” przez wariantowość, konkludując, że ludzie nadają to miano tysiącom chimer. W jego czasach to nie miłość była głównym motywem dla zawarcia związku małżeńskiego, ale raczej gra interesów, która to zasada obowiązywała wiele warstw społecznych. Przesuwający się przed nami wir zmiennych weselnych obrzędów warunkuje odniesienie do różnorodnych ekspresji miłości, do jej idei, której rozpatrywanie z perspektywy filozofii chrześcijańskiej podjął Denis de Rougemont w opublikowanym w 1956 r. klasycznym dziele Miłość a świat kultury zachodniej. Nad miłością zastanawiał się Roland Barthes podczas seminarium o miłosnym dyskursie na początku lat 70. Bardzo poważnie potraktował temat Octavio Paz w ostatniej dekadzie XX w., skupiając uwagę na europejskim pojmowaniu erotyzmu i miłości w eseju Podwójny płomień, a po nim uczynił to Anthony Giddens, badając przemiany intymności.
Para socjologów: Ulrich Beck i Elisabeth Beck- -Gernsheim, przejrzała współczesne kanony miłości, wyodrębniając kategorię miłości kosmopolitycznej związanej z fenomenem migracji, które przekształcają życie codzienne w niespotykanym dotąd stopniu. Można zatem zauważyć, że pośród rekwizytów i scenografii współczesnego wesela spotykamy się ze zunifikowaną wersją wzorca romantycznej miłości, opartego na indywidualizmie; bywa, że jest to wersja uproszczona i banalna, lecz niekiedy zaskakująco mocna, oddziałująca i czegoś istotnego dotycząca, a z pewnością portretująca ludzkie pragnienia. W obowiązującym wzorcu zindywidualizowanej miłości, wskazanym przez socjologów, oczekuje się, że Ja będzie wzbogacane i otwierane na innych przez tego, kogo ono poślubi. I decyzją, „którą owo Ja wykazuje się przed całym światem, jest wybór partnera – aż do odwołania”. Dlatego wesele jest okazją zamanifestowania wagi tego wyboru.
Na przestrzeni czasu powody publicznego obwieszczenia przemiany jednostek w żonę i męża były głównie majątkowe, a od XIX w. także romantyczne. W modelu, w którym miłość jest przyczyną zawarcia ślubu, tkwi źródło antymodelu, który zakłada, że ostatecznie to z jej powodu do ślubu nie dochodzi. „Mam zaszczyt nie prosić cię o rękę…” – śpiewał w 1966 r. Georges Brassens. Od kilku lat takie antyceremonie rzeczywiście mają miejsce na Place des Abbesses na wzgórzu Montrmartre, gdzie w obliczu mera dzielnicy pary młode zwracają się do siebie tymi słowy.
To miłosne, autentyczne uczucie cenione jako najważniejsza składowa związku stało się przyczyną niechęci do zawierania małżeństwa. Tendencja ta pojawiła się wśród elit w XIX w., przez przemiany historyczne i obyczajowe doprowadziła do odrębnego zjawiska – małżeństwa z miłości. Model romantycznej miłości, której wyrazem jest m.in. współczesny repertuar weselnych gestów, obrazów, dźwięków, obowiązuje od niedawna, ale nie we wszystkich grupach społecznych. Tak jak i dziś zdarzają się małżeństwa z rozsądku, tak i w czasach Oskara Kolberga zawierano małżeństwa wbrew regułom matrymonialnym; co ciekawe, na co innego zwracano uwagę w gromadzonych opisach wesel, niejednokrotnie je cenzurując. Warstwy kultury współistnieją, przenikają się i niejednokrotnie, dając upust fantazjom o samych sobie jako o romantycznych protagonistach, para konfrontuje się z siłą rytuału wywodzącego się z dawniejszego systemu społecznego.
Jedna za wszystkich, wszyscy na jednegoKsiężniczki, które przymierzają w salonach ślubnych koronki, welony i pozostałe akcesoria lub przemierzają galaktykę Internetu w poszukiwaniu natchnienia i dobrej rady, trzymają dziś pewnie ster, mimo spoczywającej na nich odpowiedzialności za powodzenie wesela. Same sobie pościelą, i choć nie śpią same, to wyczują ziarnko grochu, będące dowodem ich wyjątkowości. To nie społeczność, z jakiej wywodzi się pani młoda, ale ona sama stoi za podjętymi decyzjami, wypracowanymi kompromisami, osiągniętym efektem. Na ogół dzieje się to w partnerskim porozumieniu z wybrankiem. Jest to nowa sytuacja w obyczajowości, która wpływa stopniowo na kształt obrzędów. Rody się łączą, lecz na warunkach ustalanych przez młodych. Swatanie, negocjacje – w tej…