Subskrybuj

Oczyszczenie sumień

By nie być posądzonym o gołosłowność, wymienię kilka konkretnych przykładów. Przez co najmniej trzy wieki Kościół w Polsce tolerował, wspierał i zazwyczaj inicjował procesy przeciw Żydom o tzw. mord rytualny − i to wbrew nauczaniu papieży. W wyniku ponad stu procesów w tej sprawie poniosło śmierć − poprzedzoną okrutnymi torturami − wieleset osób, nie mówiąc już o ustawicznym lęku, w jakim żyły gminy żydowskie, bo każdy przypadkowo znaleziony trup dziecka mógł zostać przeciwko nim wykorzystany.

Przypominamy kilka tekstów ks. Stanisława Musiała, które zaczerpnęliśmy z piętnującej grzech antysemityzmu i apelującej o dialog chrześcijańsko-żydowski książki Czarne jest czarne

Redakcja

Nasze zaniedbania

[Pytam:] dlaczego zaangażowanie Papieża w dialog chrześcijańsko-żydowski nie przekłada się w naszym kraju na lepszą kondycję naszego dialogu z Żydami? Przyczyną jest, moim zdaniem, brak entuzjazmu dla tego dialogu. Przybraliśmy postawę, którą nazwałbym „strażacką”. Gasimy ogień, gdy wybuchają konflikty. Nie mamy natomiast żadnej koncepcji pracy prewencyjnej, by do owego ognia nie dopuścić. Nie prowadzimy tego dialogu z życzliwości serca, z radością, tylko trochę z musu. Dlaczego [na przykład] Kościół w Polsce nie przesyła Żydom życzeń z okazji żydowskiego Nowego Roku? Taki gest miałby większą wymowę niż niejeden teologicznie słuszny, ale abstrakcyjny dokument. (…) Dlaczego Kościół w Polsce nie może opublikować listu, w którym znalazłyby się słowa wdzięczności wobec Żydów − wdzięczności, jaką powinniśmy wobec nich żywić jako chrześcijanie, ale też jako polscy chrześcijanie? Dlaczego Kościół w Polsce nie wystąpił nigdy z inicjatywą, żeby odbudować którąś ze zniszczonych synagog czy zabezpieczyć któryś z żydowskich cmentarzy? Dopiero takie gesty i inicjatywy uwiarygodniłyby nasz dialog. Prawdziwy bowiem dialog powinien zakładać, że obu partnerom zależy na stronie przeciwnej, na tym, by ona prosperowała, cieszyła się dobrą kondycją, wręcz kwitła. Dopiero taki dialog może przynieść dobre i trwałe owoce.

(Wypowiedź z 2000 r.; Stanisław Musiał, Czarne jest czarne, Kraków 2003, s. 136)..

Prosimy, pomóżcie nam być lepszymi

Nie ma prawdziwych przeprosin za winy bez dopełnienia co najmniej trzech warunków. Pierwszy to rachunek sumienia. Byłoby niedobrze, gdyby Kościół ograniczył się do przeprosin za grzechy swych synów i córek. Kościół w Polsce powinien przeprosić także − i to w szczególny sposób − za swoje własne grzechy, za grzechy instytucji, którą jest on sam. To nie jest bowiem tak, że grzechy synów i córek Kościoła miały swe źródło jedynie w nieposłuszeństwie wobec nauczania Kościoła. Wiele z owych grzechów, które zbiorczo określamy słowem „antysemityzm”, wynikało z wierności ówczesnej nauce Kościoła i przyjętym powszechnie regułom zachowania, przeciw którym Kościół nie protestował, choć niektóre z nich były wysoce niemoralne.

By nie być posądzonym o gołosłowność, wymienię kilka konkretnych przykładów. Przez co najmniej trzy wieki Kościół w Polsce tolerował, wspierał i zazwyczaj inicjował procesy przeciw Żydom o tzw. mord rytualny − i to wbrew nauczaniu papieży. W wyniku ponad stu procesów w tej sprawie poniosło śmierć − poprzedzoną okrutnymi torturami − wieleset osób, nie mówiąc już o ustawicznym lęku, w jakim żyły gminy żydowskie, bo każdy przypadkowo znaleziony trup dziecka mógł zostać przeciwko nim wykorzystany.

Kościół w Polsce z pobłażaniem traktował upokarzanie Żydów, zwłaszcza w święta chrześcijańskie, i nic przeciw tym praktykom nie czynił.

Za przykład niech posłuży cytat z dzieła Zwierciadło Korony Polskiej, urazy ciężkie i utrapienia wielkie, które ponosi od Żydów (z 1648 r.) pióra ks. Sebastiana Miczyńskiego. Autor pisał m.in.: „Nie ma kto Żyda poskromić, a on święty i chwalebny zwyczaj zginął, kiedy chłopięta i dzieci niewinne, obaczywszy w święto w mieście Żyda, mszcząc się krzywdy Bożej, ganiły mu to kamieńmi, błotem i za brodę targaniem”. Kościół w Polsce nie bronił dobrego imienia Żydów i niczego nie podejmował przeciw zalewowi wulgarnego piśmiennictwa antysemickiego − poczynając od słynnej książki Złość żydowska autorstwa ks. Gaudentego Pikulskiego z połowy XVIII w., będącej zbiorem nieprawdopodobnych oszczerstw przeciw Żydom, kończąc zaś na grafomańskiej działalności publicystycznej, uprawianej przez księży w okresie międzywojennym. Oto niektóre z grzechów Kościoła w Polsce jako instytucji, za które należałoby teraz Żydów przeprosić. ###banner### Jeśli idzie o tragedię w Jedwabnem w 1941 r., to ukazała ona kompletne fiasko duszpasterskie Kościoła. Nie tylko dlatego, że katolicy zachowali się wtedy tak, jak się zachowali, lecz także iż pasterze − zarówno na szczeblu parafialnym, jak i diecezjalnym − zawiedli całkowicie. A przecież po mordach dokonanych w Radziłowie wiadomo było, na co zanosi się w Jedwabnem. Nie zrobiono nic, żeby tragedii zapobiec. Czy na przykład ksiądz w Jedwabnem nie mógł chociażby urządzić w tym czasie całodobowego nabożeństwa specjalnego, np. adoracji Najświętszego Sakramentu? Choćby tylko on sam był wtedy w kościele i modlił się, byłby to już jakiś znak przeciw zbrodni. To, że z kroniki parafialnej zostały wydarte kartki tyczące się tych dni, najlepiej świadczy, że nie mamy się czym szczycić, jeśli idzie o postawę nas, katolików, wtedy w Jedwabnem. Drugi warunek, aby można było mówić o prawdziwych przeprosinach za popełnione winy, to bezinteresowność owych przeprosin. Nie mogą one nosić charakteru przetargowego: „Ja gotów jestem ciebie przeprosić, jeśli ty też mnie przeprosisz”. Takie kupczenie aktami moralnymi powinno być całkowicie obce chrześcijaństwu, które zasadza się na darmowości zbawienia Bożego − na łasce Bożej uprzedzającej naszą prośbę o przebaczenie win. Owo do ut des jest również obce etyce laickiej. Z prawdziwą przyjemnością mogę tu zacytować krótki fragment wypowiedzi prof….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wyobrazić sobie Boga dzisiaj