Subskrybuj
Dr historii, publicysta, zajmuje się głównie historią ZSRR lat 1917–1941, a także tematyką stosunków polsko- -żydowskich, współpracownik „Liberté!”, „Forum Żydów Polskich”, współprowadzi projekt „Warszawa dwóch Powstań”. Autor książki Rewolucja permanentna Lwa Trockiego. Między teorią a...

Utracone człowieczeństwo Feliksa Dzierżyńskiego

To postać pełna przedziwnych paradoksów. Wychowany w takich samych patriotycznych warunkach co Józef Piłsudski i wielu innych polskich bohaterów narodowych, mimo początkowej religijnej żarliwości zostaje „czerwonym” katem i mordercą.

Do historii Feliks Dzierżyński przeszedł jako ważna postać w zwycięskim bolszewickim marszu po władzę czy to podczas przewrotu październikowego, czy wojny domowej. Wykonał wręcz tytaniczną pracę, by „radziecki eksperyment” okrzepł i nie upadł. Słynny żelazny Feliks stał się nieodzowną częścią bolszewickiego systemu. Stworzył służby, które z czasem przeistoczyły się we wzór totalitarnej struktury społecznej, gdzie w zasadzie każdy mógł być inwigilowany i podejrzany. Każdy mógł trafić do więzienia lub zostać rozstrzelany.

Kim był legendarny i budzący grozę szef WCzK, jak wyglądała droga z podwileńskiego dworku do kremlowskiego gabinetu jednego z najbardziej zaufanych ludzi Włodzimierza Lenina? Zagadnienia te próbuje rozwikłać Sylwia Frołow, dziennikarka i reporterka związana z „Tygodnikiem Powszechnym”, autorka brawurowej książki Dzierżyński. Miłość i rewolucja. To pierwsza jego biografia w wolnej Polsce. Autorka zaznacza, że chciała ukazać pełną złożoność i niejednoznaczność opisywanej postaci, także jego „ludzką” twarz, osobistą uczciwość, którą zestawia z fanatyczną i zabójczą wiarą w budowę ziemskiego raju. Frołow umiejętnie porównuje temperament i niektóre cechy charakteru Dzierżyńskiego do Aloszy, bohatera Braci Karamazow, który od miłości do Jezusa i ludzkości miał przejść – w drugiej, nienapisanej przez Fiodora Dostojewskiego części powieści – na stronę radykalnego socjalizmu i carobójstwa. Ten klucz do odczytania zagadki Dzierżyńskiego wydaje się ciekawy i nowatorski, ale czy ukazuje całą złożoność jego osobowości? Pytanie to zresztą można zakroić szerzej. Kim byli i o co walczyli czołowi polscy komuniści z kręgu SDKPiL: Julian Marchlewski, Feliks Kon, Róża Luksemburg, Karol Radek, Józef Unszlicht czy Adolf Warski? Czy można im w jakiejkolwiek mierze oddać sprawiedliwość? Dlaczego – a musieli doskonale zdawać sobie z tego sprawę – ostatecznie działali na szkodę i zgubę swojego kraju? Czy Polska w ogóle była ich ojczyzną? Internacjonalizm to wykluczał, ale czy zawsze tak myśleli? Oczywiście w szeregu tych barwnych, ale i różnych osobowości najbardziej wyrazistą, bezkompromisową i żarliwą postacią był Feliks Dzierżyński. To on miał być przecież, po zwycięskiej dla bolszewików Bitwie Warszawskiej, pierwszym przywódcą Polskiej Republiki Radzieckiej.

Uduchowiony romantyk

Feliks Dzierżyński urodził się 11 września 1877 r. w Oziembłowie na Wileńszczyźnie (obecnie Dzierżynowo na Białorusi) w polskiej rodzinie szlacheckiej. Z ruchem socjaldemokratycznym związał się już w latach gimnazjalnych. Początkowo jednak jako żarliwie religijny chłopiec był jednym z założycieli uczniowskiego kółka pod wiele mówiącą nazwą Serce Jezusowe. W tamtym czasie młody Dzierżyński odznaczał się romantycznym usposobieniem. Idealną ilustracją jego stanu ducha było wydarzenie, gdy członkowie Serca Jezusowego, aby dać ujście swym mesjanistycznym fascynacjom, złożyli uroczystą przysięgę na Górze Giedymina, ślubując walkę z caratem o niepodległą Polskę. Jednak w 1894 r. następuje niespodziewana i gwałtowna zmiana. Ten sam młody Feliks, który jeszcze nie tak dawno głosił, że jeśli Boga nie ma, to on się zabije, teraz z równym zapałem mówił, że Stwórca nie istnieje. Co było tego przyczyną? Autorka nie podaje jednoznacznie rozstrzygających argumentów, a jedynie poszlaki. Być może mógł stracić wiarę pod wpływem śmierci matki, choć ta zmarła w 1896 r., a więc dwa lata po odrzuceniu religii przez Feliksa. Niemniej mógł już wcześniej miewać wątpliwości, chociażby pod wpływem rozmów z bardziej socjalistycznie usposobionymi i charyzmatycznymi kolegami, a tragedia rodzinna jedynie umocniła go w nowych przekonaniach.

Młody Feliks wpierw wiąże się z gimnazjalnymi kółkami socjalistycznymi, a następnie w 1895 r. zostaje członkiem Litewskiej Socjaldemokracji, która od 1900 r. przyjmie nazwę Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy. Kolejnym bezkompromisowym krokiem Dzierżyńskiego było porzucenie szkoły. Jak stwierdził potem: „rozwijać się można i pracując wśród robotników, a uniwersytet tylko odciąga od pracy ideowej i tworzy karierowiczów”. Ten początkowy etap biografii przyszłego twórcy WCzK Frołow podsumowała słowami: „Umarł Gustaw, narodził się Konrad, który szybko pozna smak więzienia, zsyłki, knuta i syberyjskiego chleba”. Oceniając początkową „karierę” buntowniczą Dzierżyńskiego, autorka nie uniknęła także pewnych ciągot w kierunku historii alternatywnej. Nie czynię jej z tego zarzutu, gdyż rozważania te pokazują, że być może to właśnie ten czas był dla przyszłego szefa radzieckiej bezpieki momentem przełomowym. Frołow stwierdza, że gdyby młody Feliks zatrzymał się na etapie kółka Serca Jezusowego, mógłby zostać księdzem, a kto wie, być może nawet świętym. Chciałoby się dodać dla większej pikanterii: najprawdopodobniej walczącym wtedy w obronie wiary z nihilistycznymi bolszewikami. Z kolei jeśliby Dzierżyński – kontynuuje wizję kontrfaktyczną Frołow – dłużej uznawał za autorytet socjalistyczno-patriotycznie nastawionego Romualda Maleckiego, być może zasiliłby szeregi PPS. Wtedy, znowuż puśćmy na chwilę wodze fantazji, mógłby wesprzeć, jako ideowy współtowarzysz, samego Józefa Piłsudskiego podczas rewolucji 1905 r. Organizacja bojowa PPS to przecież wymarzone miejsce, gdzie mógłby się realizować, a towarzysz Ziuk by temu na pewno przyklasnął. Niestety, żelazny Feliks na swoją zgubę wybrał drogę rewolucyjnego internacjonalizmu, na początku będąc pod silnym wpływem Alfonsa Morawskiego, następnie „esdeków” warszawskich, których poznał na przełomie 1895 i 1896 r. Kolejną osobą, która umocniła nową wiarę Feliksa, była Róża Luksemburg. To jej portret jako jedynej kobiety trzymał Dzierżyński w swoim gabinecie na Łubiance.

Książka nosi podtytuł Miłość i rewolucja. To wyraźna wskazówka, że ważnym segmentem pracy są wydobyte po raz pierwszy przez autorkę stosunkowo liczne (w porównaniu z innym czołowymi bolszewikami tego okresu) romanse i miłości Dzierżyńskiego. Obok wątków miłosnych wszystkie fragmenty tak pieczołowicie rekonstruowanego przez Frołow życia osobistego Dzierżyńskiego, jego relacji z ukochaną siostrą Aldoną, resztą rodziny, a później z żoną i synem – to najmocniejsze i chyba najbardziej nowatorskie fragmenty książki. Dzierżyński, co z powodzeniem udowadnia autorka, był bardzo uczuciowy. Wśród wielu pseudonimów z okresu carskiej konspiracji mówiono na niego także Apollo. Przez cały ten czas, mniej więcej do rewolucji lutowej, walczyły w nim dwa żywioły: potrzeba miłości do ukochanych w danym momencie kobiet i powinność wobec rewolucji w zażartej walce o „nowy wspaniały świat”, który z mozołem chciał budować. To wewnętrzne rozdarcie doskonale zostało oddane w książce Frołow. Dzierżyński kochał, i to z wzajemnością, kilka kobiet. Najbardziej burzliwa i dramatyczna miłość to ta do Sabiny Feinstein. Historia tego romansu skończyła się tragicznie. Siostra Sabiny Michalina była także bezgranicznie zakochana w Dzierżyńskim. Z powodu odrzucenia, zdając sobie sprawę z uczucia Feliksa do Sabiny, popełniła samobójstwo. W pożegnalnym liście do siostry pisała: „Nie męcz się. Żyj spokojnie, bo nie chcę, by myśl o mnie zatruwała (…) Zrób J. [Józefa – partyjny pseudonim Dzierżyńskiego – M.M.] szczęśliwym, bądź nią sama”. Dla zakochanej Sabiny był to potężny szok. Romans Feliksa Dzierżyńskiego i Sabiny Feinstein nie przetrwał. Ostatecznie wichry namiętności i historii kierują go w stronę Zofii Muszkat. Tak jak Dzierżyński była działaczką partyjną. Przyszły żelazny Feliks widział w niej partnera i powiernika, ale czy ją kochał? Autorka uważa, że Zofia Muszkat zapewniła mu to, o czym marzył, gdy wybrał ostatecznie rewolucję i komunizm, czyli przyjaźń i bezgraniczne wsparcie w walce, a to w zupełności zaspokajało jego potrzeby.

Uczciwość z krwią na rękachSylwia Frołow wyraźnie podzieliła książkę na dwie części: polską i rosyjską. Opisywane wydarzenia z pierwszego okresu życia Dzierżyńskiego chyba tylko u zajadłych antykomunistów mogą nie wzbudzić choćby odrobiny sympatii. Tę cześć czyta się chwilami jak dobrze napisaną, wartką powieść. Narosłe stereotypy z czasów PRL-u w zderzeniu z człowiekiem z krwi…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nazywaj rzeczy po imieniu