Historycy podpowiadają, że dług i kredyt to wynalazki prastare. Już 5 tys. lat temu posługiwali się nimi zarządcy świątyni i kupcy w Sumerze. Później sięgano po nie w Egipcie faraonów, w Chinach dynastii Szang, w starożytnej Grecji i Rzymie…
Kredyt i dług istnieją, od kiedy istnieje gospodarka, a dokładnie: od chwili gdy zaczęła się ona opierać na wymianie. Należy się jednak zastanowić, czy dług i kredyt na pewno są tym samym. Każdy kredyt jest formą zadłużania się, ale już nie każdy dług przyjmuje formę kredytu. Czym innym jest kredytowanie przez banki przedsięwzięć w epoce zmiany industrialnej, a czym innym renta feudalna płacona przez chłopów w systemie gospodarki dworskiej.
Co więcej, kredyt i dług są nierozłączne z zasadniczym środkiem wymiany dóbr, czyli pieniądzem we wszystkich formach, jakie przybrał w dziejach. Dług, którego wartość będzie mierzona w pieniądzach, współistniał z długiem mającym swoje oparcie w wymianie bezgotówkowej – w barterze albo w świadczeniu usług. Rozwój rynku będzie się zaś zawsze wiązał z pożyczkami, są one bowiem niezbędną formą poszerzania zasobów gospodarczych.
Dług i kredyt to zatem dawne i podstawowe składniki życia społecznego?
Tak, przez całe dzieje ludzkości były bardzo ważnym wyznacznikiem statusu społecznego. Z jednej strony umożliwiały zmianę pozycji społecznej: dobrze ulokowane pieniądze uzyskane z kredytu pozwalały wzbogacić się, umocnić swoją pozycję w obrębie danej klasy społecznej, a niejednokrotnie nawet przekroczyć wyznaczone przez istniejącą kulturę bariery. Z drugiej strony kredyt i dług stawały się przyczyną degradacji społecznej. Niewola za długi była instytucją znaną tak powszechnie, że w starożytnym Rzymie, na mocy słynnego lex poetelia z 326 r. p.n.e., konieczne stało się jej zakazanie.
W jaki sposób dług i kredyt wiązały się z życiem religijnym?
Zawężę odpowiedź tylko do naszego kręgu cywilizacyjnego. Kredyt i dług rodziły ogromne spory w religii chrześcijańskiej. Św. Augustyn, chcąc pokazać, czym różni się nowa religia w zakresie wartości, stosunku człowieka do rzeczywistości, odrzucał procent jako składnik układu dłużniczego. Kwestię długu chciał widzieć w kategoriach pomocy bliźniemu, a więc jałmużny. Św. Tomasz, żyjąc już w nowych warunkach stworzonych przez Europę średniowieczną, dopuszczał tzw. procent sprawiedliwy. Uważał, że te zarobki, które uzyskiwali włoscy kupcy lub bankierzy, były uzasadnione. Ale jednocześnie potępiał lichwę, czyli nadmierne i nieuzasadnione bogacenie się na ludzkich długach.
Kiedy odnotowujemy powstanie zorganizowanych form udzielania kredytu i operowania długiem?
Wraz z rozwojem gospodarki osiadłej wytworzyły się centra, które podjęły się funkcji pośredniczenia na rynku wymiany, udzielając kredytu i operując długami. Te ośrodki tworzą się wszędzie tam, gdzie pojawia się zjawisko nazywane przez Fernanda Braudela „gospodarką- -światem”, czyli możliwą do wyodrębnienia przestrzenią ekonomicznych zależności z wyróżnionym centrum i peryferiami. Wszystkie formy centrum „gospodarki- -świata”, o których mówił Braudel, a więc najpierw miasta-państwa, a później stolice państw, staną się swoistymi „Wall Street”. Naturalnie, ten dzisiejszy termin trudno przypisać sumeryjskiemu Ur, chociaż można w dużym uproszczeniu powiedzieć, że Ur jest pierwszym znanym w naszej cywilizacji centrum finansowym.
Kolejnym takim centrum stała się Fenicja, a następnie Aleksandria. Osią ateńskiej „gospodarki- -świata” były, rzecz jasna, Ateny, ale jednocześnie podobne funkcje w zachodniej części basenu Morza Śródziemnego pełniły greckie kolonie. W średniowieczu pozycję tę objęły miasta włoskie: Florencja, Wenecja, Genua. Tam wykształciła się podstawowa instytucja udzielania kredytu i operowania długami, czyli bank. Gdy centrum gospodarcze cywilizacji Zachodu przesunęło się od Morza Śródziemnego na północ w kierunku wybrzeża Atlantyku, na czoło wysunął się Amsterdam. Stolica Niderlandów odegrała ogromną rolę w systemie finansowym dla naszej części Europy i Rzeczypospolitej szlacheckiej. W dziejach „gospodarki-świata” Europy Zachodniej była pierwszym centrum. Później miejsce Amsterdamu przejął Londyn ze swoim City. Ale według Braudela Londyn był ostatnim centrum finansowym Europy, bo w XX w. przeniesie się ono na drugą stronę Atlantyku, do Nowego Jorku.
Czy relację między centrum „gospodarki-świata” a jej peryferiami można opisać wprost za pomocą pojęcia długu?
Absolutnie nie. Zarówno w ujęciu Braudela, jak i Wallersteina to o wiele bardziej złożona kombinacja czynników ekonomicznych, społecznych, kulturowych i w jakimś sensie geograficznych. U Braudela punktem wyjścia do powstawania układu zależności jest, z grubsza rzecz biorąc handel, u Wallersteina – podział pracy.
Niektórzy historycy uważają, że za pomocą kategorii długu warto myśleć także o stosunkach feudalnych.
Tak, powinniśmy odrzucić zakwestionowaną w nauce już w początkach XX w. koncepcję feudalizmu jako prostej relacji hierarchicznej zależności, w której bogaci uciskają biednych. Ważną propozycją Maxa Webera, którą później upowszechnił w historiografii społecznej i gospodarczej Marc Bloch, stała się reinterpretacja systemu feudalnego w kategoriach umowy społecznej. Istotą systemu feudalnego było zrzeczenie się przez człowieka części własności na rzecz feudalnego pana w zamian za opiekę. Albo też chłop otrzymywał od pana opiekę i ziemię, z której płacił czynsz dzierżawny w pieniądzu, naturze, robociźnie bądź usługach. Relacja pan–poddany polega na tym, że ten musi świadczyć mu usługi. Wierzycielem w tym układzie mógł być również król lub Kościół. Zdarzało się oczywiście, że pan feudalny mocno wykorzystywał tę relację. Pierwotne stosunki feudalne mogą być postrzegane w kategoriach swoistej umowy społecznej o wzajemnej wymianie usług i dóbr.
Jaką funkcję pełnił kredyt w przejściu od gospodarki feudalnej do kapitalistycznej?
Bardzo ważną. W Europie Zachodniej kryzys trwający od połowy XIV do połowy XV w. doprowadził na skraj bankructwa istniejące wówczas fortuny. Przedsiębiorcze jednostki, wykorzystując swoje umiejętności radzenia sobie w trudnych warunkach i możliwości rozpadającego się już systemu feudalnego, potrafiły zgromadzić kapitał pozwalający im nie tylko wykupić ziemie chłopskie czy zadłużonej i zubożałej szlachty, ale i czasami sięgnąć nawet po dobra arystokratycznych rodów. I tak bogaci chłopi zaczęli aspirować do awansu w porządku społecznym, zostając gentelmanami, a ci ostatni, jeśli wykazali się cechami typowymi dla nowej kapitalistycznej epoki, wspinali się w hierarchii statusu jeszcze wyżej. Wymusiło to szereg zmian w regulacjach istniejącego systemu wzajemnych zależności – właściciela kapitału, czyli pana feudalnego, i formalnego dłużnika, czyli poddanego. Przenieśmy się teraz na grunt polski. Czy na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej funkcjonowały jakieś specyficzne formy długu? Wspomniałem już, że dawnym społeczeństwem Polski obowiązywały reguły feudalne, które należy postrzegać jako relację dłużniczą. Ważną formę stanowił u nas dług pod zastaw, przybierający na przestrzeni dziejów różne postaci. W średniowieczu popularne było łączenie zastawu z dzierżawieniem: wierzyciel użytkował zastaw (np. ziemię rolną, budynki mieszkalne lub gospodarcze) i czerpał z niego zyski aż do czasu spłaty długu. Często umawiano się przy tym, że pożytki uzyskiwane przez wierzyciela z zastawu nie wchodziły w rozliczenie długu. Ta forma zadłużenia była więc ryzykowna dla dłużnika, gdyż na ogół prowadziła do przejęcia przedmiotu zastawu przez kredytodawcę. Bardzo rozpowszechnioną formą pożyczki pod zastaw z dzierżawieniem był tzw. wyderkaf. Funkcjonował on od XIII w. do końca istnienia I Rzeczypospolitej.
Właściciel nieruchomości, pożyczając na wyderkaf pod jej zastaw, był zobowiązany do stałych, przeważnie corocznych, świadczeń pieniężnych na rzecz wierzyciela w wysokości od 5% do 8% kwoty uzyskiwanej z korzystania nieruchomości. Dłużnik rentę spłacał w wyznaczonym czasie, najczęściej było to dożywocie. Wyderkaf był jedną z wczesnych form kredytu długoterminowego. Istotną rolę w staropolskiej gospodarce odgrywała również forma dzierżawy nazywana arendą. Na czym polegała? „Arenda” to bardzo ważny terminem w polskim słownictwie czasów nowożytnych. Oznaczała zarówno sam akt wydzierżawienia ziemi (np. w formule „puścić w arendę”), jak i samo jej dzierżawienie. Była to powszechna forma długu: wydzierżawiał król, magnaci i bogata szlachta, umożliwiając przyzwoite życie rzeszom mniej zasobnej szlachty polskiej.
Czynsz dzierżawny wzbogacał majątek wielkiej własności, a możliwość uprawy ziemi pozwalała przeżyć szlachcie pozbawionej majątku. Zdarzało się, że arendy obejmowali również mieszczanie, jednak w miarę postępu szlacheckiego szowinizmu, któremu towarzyszył proces słabnięcia kapitału miejskiego, udział mieszczan w dzierżawie wyraźnie malał. W arendę od szlachty brali karczmy czy browary Żydzi. Im bowiem nie wolno było posiadać ziemi i na niej gospodarować.
Wymienione dotychczas rodzaje pożyczek dotyczyły przede wszystkim ludzi zamożnych pochodzących z wyższych warstw społecznych – szlachty i mieszczan. Jak pożyczali ludzie ubodzy, czyli chłopi i miejska biedota?
W tym przypadku dominowały pożyczki najmniejsze, czyli zawierane głównie na słowo. Procenty od takiego kredytu były bardzo różne – od 50% (bywały i takie) po przeciętnie 8–13%. W odniesieniu do bardzo wysoko oprocentowanego kredytu mówiono o lichwie. Brak ukształtowanych instytucji drobnego kredytu konsumpcyjnego, ryzyko ponoszone przez wierzyciela i duża liczba potencjalnych klientów były przyczynami tak „wyśrubowanej” wysokości odsetek.
Chłopi w większości nie dysponowali ziemią ani budynkami, które mogliby zastawić. Jak zabezpieczano ich pożyczki?
Tym, co było dla chłopa najcenniejsze: jego krową i pracą. Działka, którą chłop uprawiał, należała do pana (wyjątek stanowił tylko wolny chłop, tacy zaś byli przede wszystkim w dobrach królewskich). Przeważający element chłopskiego zastawu stanowiły jednak usługi, czyli praca, oraz cenne przedmioty, które do niego należały. Chłop mógł się też zwracać do pana feudalnego o pożyczkę inwentarza żywego, narzędzi rolniczych czy ziarna na siew. Pożyczkę taką nazywano załogą. Była ona bardzo popularna w XVII i XVIII w. w okresie kryzysu gospodarki rolnej. Stanowiła ważną pomoc dla chłopów, zapewniając im podstawy egzystencji, dworowi zaś pozwalała zapobiegać pustoszeniu jego własności i gwarantowała sprawniejsze, bo wsparte sprzężajem i narzędziami, odrabianie pańszczyzny.
Na co przeznaczano pieniądze z drobnych pożyczek?
Chłop najczęściej pożyczał na przednówku. Zaciągnięcie długu było wówczas dla niego warunkiem przetrwania. Pożyczał, aby przeżyć i aby móc zainwestować w nowy zasiew.
Ubodzy chłopi, zwłaszcza z tych najniższych warstw: chałupnicy, komornicy, zapożyczali się też w zupełnie innych celach – np. aby wyprawić pogrzeb. Kościelne władze zalecały, aby biednych grzebać za darmo, i wielu kapłanów stosowało się do tej zasady. Jednak niektórzy chłopi chcieli, aby podczas pochówku odprawiono nabożeństwo albo zapalono w kościele świecę – te usługi były już odpłatne. Spotykamy się czasami w źródłach ze wzmiankami wskazującymi na przekazanie proboszczowi za uroczysty pochówek np. krowy mlecznej czy jałowicy.
U kogo pożyczał chłop?
U kogo się tylko dało – u sąsiadów, bogatszych chłopów, u karczmarzy i chrześcijańskich, i żydowskich. Zróżnicowanie majątkowe chłopstwa było duże – w jego skład wchodzili zasobni kmiecie, ale również bogaci sołtysi. Gospodarka feudalna nie opierała się tylko na działce przyzagrodowej. Polska wieś nowożytna była społeczeństwem złożonym. Powoli do lamusa odchodzą popularne jeszcze pod koniec ubiegłego wieku teorie o „społeczności tradycyjnej”, zamkniętej zewsząd od świata, nieruchomej w sensie społecznym.
Czy jednak chłop nie zadłużał się przede wszystkim we dworze? Tak, dwór spełniał w ten sposób obowiązek opieki nad poddanym mu chłopem. Jest to wymóg prawa feudalnego, a więc na prośbę chłopa dwór nie mógł odpowiedzieć: „Nie pomogę ci”. Chłop w trudnej sytuacji znajdował się co…