Subskrybuj
(1874–1945), niemiecki filozof żydowskiego pochodzenia, uchodźca polityczny, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli neokantyzmu w XX w. – należał do tzw. szkoły marburskiej; z jego prac na język polski przetłumaczono m.in.: Esej o człowieku, Filozofia Oświecenia, Rousseau, Kant, Goethe, Substancja i...

Judaizm a współczesne mity polityczne

By należycie zrozumieć rozpętaną przez przywódców nowych Niemiec batalię przeciwko Żydom, nie wystarczy odwołać się do przyczyn rozważanych zazwyczaj. Propaganda narodowych socjalistów zapewniała początkowo, że ich jedynym celem jest zerwanie z wpływem Żydów na niemieckie życie polityczne i kulturalne. Dlaczego jednak propaganda nie ustała i dlaczego przyjmowała coraz bardziej agresywny charakter, gdy cel ten został już osiągnięty – i to w okresie kiedy żaden Żyd nie mógł w Niemczech ani zabrać głosu, ani nawet żyć i oddychać?

Udzielenie odpowiedzi wymaga wysiłku na rzecz znalezienia głębszych przyczyn, bowiem za tą walką kryje się coś więcej. Z pewnością osobiste awersje i antypatie oraz głęboko zakorzenione uprzedzenia miały wpływ na omawianą batalię; to nie one jednak stanowią o jej wyjątkowym charakterze, jej brutalności i zaciekłości. Musimy spróbować zrozumieć to zjawisko nie tylko od strony emocjonalnej, ale także intelektualnej.

Jakkolwiek byśmy się odnieśli do niemieckiego systemu politycznego, z pewnością nie można powiedzieć, że nie doceniał znaczenia idei w życiu politycznym i społecznym. Nazistowscy przywódcy od początku byli przekonani, że zwycięstwo nie może zostać osiągnięte jedynie przy użyciu konwencjonalnych środków. Doskonale zdawali sobie sprawę, że najsilniejszym, a zarazem najbardziej wrażliwym elementem całego ich systemu jest ideologia. Zaprzeczenie jej, czy choćby tylko zwątpienie, było dla nich grzechem śmiertelnym, równało się crimen laesae maiestatis – najpoważniejszej zbrodni przeciwko wszechmocnemu i nieomylnemu państwu totalitarnemu. To, że Żydzi byli winni tej zbrodni, było aż nazbyt oczywiste. Dowodzi tego cała ich historia, tradycja, kultura i religia. Oni jako pierwsi w historii ludzkości zaprzeczyli i przeciwstawili się tym szczególnym zasadom, na gruncie których zbudowano nowe państwo. To właśnie judaizm postawił bowiem pierwszy przełomowy krok na drodze wiodącej od religii mitycznej do religii etycznej.

Mit jest niewątpliwie niezbędnym i podstawowym elementem ludzkiej kultury. Odcisnął on piętno na rozwoju języka, sztuki, poezji, religii. Jednak wszystkie nasze teorie mitu zwykły myśleć i mówić o nim jako aktywności „prymitywnej”. Patrzymy nań jak na dziki i rwący potok wypływający z tajemniczej otchłani.

Współczesna polityka uregulowała i skanalizowała ten potok. Mit przestał być wolną i spontaniczną grą wyobraźni. Ujęto go w zasady i zorganizowano, przystosowano do potrzeb polityków i użyto do konkretnych politycznych celów. To, co wcześniej jawiło się jako nieposkromiony, nieświadomy proces, poddano surowej dyscyplinie, skontrolowano i przysposobiono do posłuszeństwa i porządku. Mity zostały powołane do życia na rozkaz przywódców politycznych. Stały się sztuczną miksturą wyrabianą w wielkim laboratorium polityki, tworzoną wedle uznania. Wiek XX to wiek techniki. Stworzył nową technikę mitu, co okazało się przełomowe dla ostatecznego zwycięstwa partii nazistowskiej w Niemczech.

Zwycięstwo to było możliwe, ponieważ przeciwnicy narodowego socjalizmu nie byli nigdy w stanie zrozumieć charakteru i pełni siły nowej broni. W walce politycznej kluczowe znaczenie ma zawsze wiedza o przeciwniku, dotarcie do sposobu jego działania i myślenia, do zrozumienia jego siły i słabości. Jednak weimarskie elity intelektualne i polityczne nie były na to przygotowane. Przywódcy polityczni byli nie tylko socjalistami: w większości przypadków także zawziętymi marksistami. Towarzyszyło im przekonanie, że całe życie społeczne i polityczne uzależnione jest wyłącznie od warunków ekonomicznych. Wychodząc z takiego założenia, czynili desperackie wysiłki celem polepszenia sytuacji ekonomicznej mas oraz uniknięcia niebezpieczeństwa inflacji i bezrobocia. Jednocześnie ich trzeźwy, empiryczny, „rzeczowy” sposób myślenia i wydawania sądów pozostawał ślepy na wybuchową moc mitów politycznych.

Oczywiście prawdą jest, że zawsze istniały w Niemczech grupy uczciwych myślicieli i ludzi nauki, którzy żywili silną niechęć do politycznych ideałów i haseł narodowego socjalizmu. Ale oni także nie dostrzegli prawdziwego zagrożenia i z trudem dawali się przekonać, by traktować je poważnie. Dość dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że mit jest złożonym i bardzo interesującym zjawiskiem historycznym, ale nigdy nie myśleli o nim jako faktycznej sile – sile politycznego działania. Według ich mniemania mit to myślenie „prymitywne”, sposób rozumowania, który dawno przeminął i stracił na swej sile oraz znaczeniu. Była to wielka pomyłka, kardynalny błąd. Gdy elity polityczne i intelektualne niemieckiej demokracji zaczęły dostrzegać, o co toczy się gra, gdy zaczęły kształtować jaśniejszy pogląd na temat natury nowych mitów politycznych, było już za późno; bitwa została w zasadzie przegrana, zanim na dobre się rozpoczęła. Jednym z pierwszych zastosowań nowej mitologii politycznej była walka z judaizmem. Nie jest to żadnym zaskoczeniem, bowiem judaizm od samych swoich początków atakował i odrzucał wszelkie pierwiastki mityczne, które dotychczas przenikały myśl religijną i panowały nad nią. Typowy wyraz tego odrzucenia można odnaleźć w słowach: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz im oddawał pokłonu i nie będziesz im służył (…)”(Rdz 20, 4–5)[1]. Obserwujemy tu całkowite zerwanie z myśleniem mitycznym, jako że tworzenie obrazu stanowi jego najgłębszą istotę. Bez tego mit umiera.

Czy jednak ten śmiertelny cios wymierzony w mit nie jest równie śmiertelny dla religii? A może jest ona trwalsza od mitu? By odpowiedzieć na to pytanie, należy odkryć nowe źródło religijnego życia i religijnej inspiracji. Myślenie mityczne miało tu ustąpić miejsca namysłowi etycznemu. Nikt nigdy nie zarzucał Biblii – Pięcioksięgowi Mojżeszowemu, księgom prorockim Starego Testamentu, psalmom – braku wyobraźni. Herder, będący jednym z najlepszych i najbardziej kompetentnych znawców tematu, jak również jednym z pierwszych, którzy odczuwali i analizowali wyjątkowość wielkiej poezji narodowej, napisał znamienną pracę wychwalającą Ducha hebrajskiej poezji (1782–1783). Jednak w judaizmie duch religijny nie jest tym samym co duch poezji. Podobnie jak Platon, który wykluczył poetów ze swego idealnego państwa, tak też i prorocy żydowscy przeciwstawiali się wszystkim przejawom wyobraźni mitycznej czy poetyckiej. Oni jako pierwsi stworzyli ideę czysto etycznej religii. Poezja i mit są z zasady antropomorficzne, a to nigdy nie pozwoli nam odkryć prawdziwej natury Boga. Antropomorfizm nie prowadzi do religii, tylko do bałwochwalstwa. Prorocy wielokrotnie powracają do tego kluczowego rozróżnienia, skupiając wokół niego najgłębsze uczucia i całe swe religijne uniesienie. Natura Boga jest daleko poza wszystkim, co ma związek z przyrodą i człowiekiem. Nie przyjmuje żadnego obrazu, nie jest do niczego podobna ani z niczym tożsama. Należy przeto odrzucić wszelkie metaforyczne sposoby ujęcia Jego istoty. Prorok Izajasz pyta: „Kto zdołał zbadać ducha Pana? Oto narody są jak kropla wody u wiadra, uważa się je za pyłek na szali (…). Niczym są przed Nim wszystkie narody, znaczą dla Niego tyle, co nicość i pustka. Do kogóż to przyrównacie Boga i jaki obraz zastosujecie do Niego? Ludwisarz odlewa posąg, a złotnik powleka go złotem i srebrne łańcuszki wykuwa (…). »Z kimże byście mogli Mnie porównać, tak żeby mi dorównał?«” (Iz 40, 13. 15. 17–19 i 25).

W tym miejscu kończy się nie tylko antropomorfizm, ale także wszelki nacjonalizm. Ubóstwianie narodów jest takim samym bałwochwalstwem jak ubóstwianie tworów przyrody. Warte są one tyle, ile kwiat na polu. „Trawa usycha, więdnie kwiat, gdy na nie wiatr Pana powieje. Prawdziwie, trawą jest naród. Trawa usycha, więdnie kwiat, lecz słowo Boga naszego trwa na wieki” (Iz 40, 7–8).

Istnieją jednak inne, silniejsze pierwiastki mityczne, których należy się pozbyć, by zrobić miejsce dla nowego typu religii. To nie „idee” czy „obrazy” stanowią o istocie myślenia mitycznego. Dopóki interpretujemy mit zgodnie z jego pierwotnym greckim znaczeniem, czyli jedynie jako „opowiadanie”, opisy wiekopomnych czynów bogów i herosów, dopóty nie jesteśmy w stanie dostrzec jego pełnej mocy i znaczenia. Ten epicki charakter nie jest ani jedyny, ani najważniejszy. Mit ma bowiem charakter dramatyczny, dużo lepiej wyraża się w działaniu niż tylko w ideach czy przedstawieniach.

Chcąc uchwycić jego istotę, musimy zwrócić się ku jego aktywnej postaci. Wśród wszystkich badaczy mitu i mitologii panuje ogólne przekonanie, że aby zrozumieć mit, trzeba zacząć od badań nad rytuałami. Rytuał poprzedza mit, mit jest tylko jego interpretacją. „To, co człowiek czyni w odniesieniu do swych bóstw – pisze Jane Ellen Harisson w bardzo interesującym studium na temat religii starożytnej Grecji – jest zawsze wskazówką, w dodatku prawdopodobnie najpewniejszą, do określenia tego, co myśli”[2]. „Mit, taki, jaki istnieje w społeczności dzikich – twierdzi Bronisław Malinowski – jest nie tylko opowieścią mówioną, lecz rzeczywistością przeżywaną. (…) Nie jest intelektualnym wyjaśnieniem lub artystycznym wyobrażeniem, lecz pragmatycznym dokumentem pierwotnej wiary i mądrości duchowej”[3]. Kluczową rolę w tym „pragmatycznym dokumencie” odgrywa wykonywanie pewnych czynności, posłuszeństwo ścisłym zasadom rytuału religijnego. Judaizm także nie pozostał obojętny i nie złamał tego ogólnego prawa rozwoju religii, będąc przepełnionym wszelkiego typu wymogami, nakazami i tabu.

Była to tylko jego pierwsza, początkowa faza. Jednak nawet wtedy prorocy mieli dość intelektualnej i moralnej odwagi, by przebić się przez tradycyjne, nienaruszalne nakazy rytuałów i obrzędów. Te nie zostały po prostu unieważnione, ale ustąpiły miejsca nowym i wyższym normom etycznym. We wszystkich społeczeństwach pierwotnych odnajdujemy rytuał, który zwykło się określać rytuałem oczyszczenia. Grzech lub zbrodnia zostają odkupione poprzez pewne akty oczyszczające. Owo oczyszczenie rozumiane jest jedynie w swym fizycznym znaczeniu. Peruwiańscy Indianie usiłowali odkupić winy poprzez zanurzanie głów w rzece, wierząc, że ta obmywa ich ze wszystkich grzechów. Z tą samą ideą spotykamy się również i na wyższych stadiach rozwoju kultury. Była ona szeroko rozpowszechniona w kulturze i religii starożytnej Grecji – większość obrzędów „katartycznych” zachowuje tę samą pierwotną postać. Jak mówi Eurypides: „morze obmywa wszelkie ludzkie zmazy”[4]. Tego rodzaju katharsis czy „oczyszczenie” nie ma nic wspólnego z normami moralnymi. Erwin Rohde powiada: „łatwo ulec pokusie dostrzeżenia w rozwoju katartyki fragmentu historii greckiej moralności; dojść do wniosku, że u jej podstaw leżała bardziej subtelna i głębsza koncepcja »sumienia«, które pragnęło oczyścić się ze skalania »grzechem« z pomocą religijnych środków. Jednak tego rodzaju (bardzo popularna) wykładnia katartyki uniemożliwia zrozumienie jej prawdziwego sensu i prawdziwej istoty (…). Jeśli chodzi o jej pochodzenie i istotę, katartyka nie ma żadnych bezpośrednich związków z moralnością (obyczajowością) (…). Praktykowaniu katartyki nie towarzyszy i nie stymuluje go poczucie winy, świadomość obciążenia przewinami, odpowiedzialności za popełnione czyny (…). Etyczna strona zdarzenia, moralna odpowiedzialność czy też niewinność sprawcy nie miała żadnego znaczenia i nikt nie zwracał na nią uwagi: także w przypadku zabójstwa umyślnego pełne i skuteczne »oczyszczenie« mordercy nie ma żadnego związku z tym, że okaże on skruchę, żal czy też »wolę nawrócenia«”[5].

Religia proroków jako pierwsza wprowadziła całkowicie nowy punkt widzenia, w którym oczyszczenie nie miało już znaczenia fizycznego, lecz etyczne. „(…) Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!” (Iz 1, 15–17).

Równie charakterystyczną przemianę można zaobserwować w ogólnym rozwoju kultu religijnego. U jego początków żadna religia, żadna forma oddawania czci nie może odbyć się bez aktów ofiarnych. Jedynymi sposobami komunikowania się człowieka z jego bóstwami są modlitwa i ofiara. Forma ofiary i jej znaczenie podlega jednak powolnym i nieustającym zmianom.  Pierwszym przełomowym krokiem judaizmu było zniesienie ofiar z ludzi. Nie był to krok człowieka, lecz samego Boga, który nie zgadza się na ofiarowanie Izaaka i przyjmuje w zamian barana. Oznacza to zupełnie nową i dotychczas nieznaną relację człowieka z Bogiem.

Ogólna historia religii pokazała, że ofiara z człowieka w swoim prawdziwym, pierwotnym znaczeniu pod żadnym względem nie może być uznana wyłącznie za akt okrucieństwa. Uważa się ją za najwyższą powinność religijną, jako że wyraża w najbardziej uderzający i uroczysty sposób wspólnotę człowieka z Bogiem. W swym typowym dla współczesnej historii religii dziele Lectures on the Religion of the Semites (Wykłady o religii Semitów) William Robertson Smith pokazał, że w większości religii świata, a szczególnie w religiach semickich, relację Boga i człowieka interpretuje się jako formę fizycznego pokrewieństwa. „(…) Nierozerwalna więź jednocząca człowieka z Bogiem – pisze Robertson – jest tą samą więzią wspólnoty krwi, która w pierwotnych społecznościach stanowi nić wiążącą człowieka z człowiekiem i świętą zasadę moralnego zobowiązania. Okrutne ofiary z ludzi służą potwierdzeniu i umocnieniu jedności krwi między członkami plemienia a ich bogami”[6]. Pod tym względem hasło „krew i ziemia” w żadnym razie nie jest nowym pomysłem. Jest jedynie powtórzeniem i w pewnym sensie karykaturą pierwotnych rozwiązań mitycznych. Wspólnota krwi nie łączy już człowieka z Bogiem: łączy go ze swoją rasą, która stała się jedynym prawdziwym bogiem. Tutaj także ideały religijne i etyczne proroków wyraźnie i niezmiennie przeciwstawiały się prymitywnym mitycznym rozwiązaniom. Nie tylko krwawe ofiary z ludzi czy zwierząt ogłoszono zbytecznymi i daremnymi. Zakwestionowano i w efekcie wyeliminowano także inne, łagodniejsze formy rytuału. „Co mi po mnóstwie waszych ofiar? – mówi Pan. – Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła (…). Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu (…)” (Iz 1, 11 i 13). W tym momencie wielka przemiana osiąga swój punkt kulminacyjny. Czysto mityczne wyznanie wiary i obrzędy rytualne zostają zniesione na rzecz – jak głosi prorok – fundamentalnych powinności religijnych i etycznych. Wciąż pozostajemy jednak zaledwie w przedsionku religii profetycznej. Zanim nowy wzorzec etyczny i religijny mógł przyjąć swój ostateczny kształt i w pełni wywrzeć efekt, konieczne było usunięcie przeszkody, która okazała się nie do przejścia dla myślenia pierwotnego i pierwotnych uczuć społecznych. Nawet w najmniej zaawansowanych społecznościach odnajdziemy bardzo wyraźne i ostre poczucie moralnego zobowiązania. Całe życie człowieka poddane jest nieprzekraczalnym regułom. Owe reguły społeczne kontrolują każdą czynność, a każde ich naruszenie jest surowo karane. Tym, czego brakuje w życiu społeczności pierwotnych lub co przynajmniej nie jest całkowicie rozwinięte, co znajduje się, powiedzmy, w stanie embrionalnym, jest idea i wzorzec jednostkowej odpowiedzialności moralnej. Liczą się następstwa czynu, a nie stojące za nim motywy….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Białoruś. Pobyt tymczasowy