Subskrybuj
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....

Siła i piękno

Za założeniem, że Auschwitz, symbol Holokaustu, znajduje się poza zasięgiem ludzkiej percepcji, stoi zapewne pokora wobec ogromu i wyjątkowości tej zbrodni, zarazem chęć uwrażliwienia na białe plamy w historii obozu. Powtarzane wielokrotnie, może, niestety, prowadzić do racjonalizacji, która pozbawia sensu wszelkie wysiłki stawienia czoła trudnej przeszłości.

Książka Andrzeja Nowakowskiego Poza horyzontem zdarzeń. Auschwitz to ciężki i dużych rozmiarów album. Składają się na niego dwie części. Pierwsza nosi tytuł Oni… i przedstawia sprawców: Niemców i ich pomocników. Patrzymy na fotograficzne wizerunki umieszczone na czarnym tle, każdy na osobnej stronie wraz z krótkim opisem zaangażowania w Zagładę – w sumie 230 portretów zbrodniarzy. Druga, zatytułowana … to uczynili pokazuje historyczny obóz i współczesne miejsce pamięci. Na fotografiach z epoki, pochodzących w dużej części ze sławnego albumu Lili Jacob, widać węgierskich Żydów przywiezionych w transporcie do Auschwitz latem 1944 r. Uwagę przykuwają przede wszystkim współczesne zdjęcia – wykonane na terenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, utworzonego w miejscu byłego obozu koncentracyjnego i zagłady, piękne artystyczne obrazy Andrzeja Nowakowskiego, autora koncepcji wydawnictwa. Obie części poprzedzają teksty o historii i pamięci Auschwitz: Jochena Böhlera, Piotra M.A. Cywińskiego, Manfreda Deselaersa, Andrzeja Nowakowskiego i Piotra Setkiewicza. Trudno ten album wziąć ze sobą do miejsca, które portretuje. By go przeglądnąć, potrzeba dużego stołu lub kawałka podłogi. Gdy przewraca się zatem kolejne stronnice, nasuwa się pytanie: po co w ogóle patrzeć na były obóz zagłady?

Na fotografiach dobrze znane, ikoniczne Auschwitz – brama z napisem Arbeit macht frei, prycze w blokach rezerwatowych, krematorium, rampa obozowa i drut kolczasty – Nowakowski uchwycił w różnych porach dnia i roku, w kolorze, czerni i bieli, niekiedy w szarościach przechodzących w wyraziste barwy. Obrazy te odrealniają były obóz. Gdyby powiesić je nad łóżkiem, mało kto rozpoznałby, co przedstawiają. Wrażenie, jakby Auschwitz zostało wyjęte z ram – histo rycznych, przestrzennych, wyznaczonych przez to, co materialne – potęguje brak podpisów pod fotografiami i mało poręczny przy przeglądaniu spis umieszczony na końcu książki – w pewnym momencie przestajemy być pewni, na co patrzymy.

 

Auschwitz symbol

Poza horyzontem zdarzeń… wpisuje się w szczególną optykę postrzegania trudnej przeszłości. Wyróżnia ją dążenie, by zuniwersalizować traumatyczne doświadczenia. W tym podejściu Holokaust pełni funkcję uogólnionego symbolu zła, zmienia desygnaty – raz określa się tak aborcję, innym razem przemysłowe zabijanie zwierząt. Kontekst zbrodni – z miejscem, gdzie się wydarzyła, zaangażowaniem konkretnych ludzi – schodzi na dalszy plan, priorytetem staje się próba odnalezienia ogólnoludzkiej perspektywy i szansa na empatyczną relację wobec cierpienia Innego. Co więcej, zwolennicy tego podejścia przyjmują założenie, że Zagłada pozostaje niedostępna poznaniu, a skoro tak, to wszelkie wysiłki, by ją opowiedzieć i przedstawić, kończą się porażką. Nowakowski przyjmuje tę optykę. Wyjaśnia: „Auschwitz to czarna dziura. Miejsce poza horyzontem zdarzeń, osobliwość, w której naturalny i ludzki wymiar rzeczy nie obowiązuje. To obszar poza czasem i przestrzenią, a dostęp do niego mają tylko ci, którzy przeżyli. Nikt inny. Inni mogą próbować zbliżyć się do Auschwitz ze świadomością, że pozbawieni są klucza do bramy, poza którą jest inny wszechświat” (s. 24). Podczas spotkania poświęconemu albumowi w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie dodaje: „To jest miejsce, w którym nie działają żadne znane nam prawa. W każdym razie nie działa nasz aparat pojęciowy i nasza wyobraźnia”. Taki jest obóz z fotografii autora – nieobecny, nierzeczywisty, z innej planety. Fotograf odsuwa trudną przeszłość daleko, na bezpieczną dla widzów odległość – gdzie nie sięga ich odpowiedzialność za historię. Badacze tacy jak Alvin H. Rosenfeld, Dominick LaCapra czy Wulf Kansteiner przekonują, że większość praktyk pamięci o Holokauście podnosi na duchu, nie konfrontując nas z dziedzictwem zbrodni. Poza horyzontem zdarzeń… jest takim wizerunkiem Zagłady – oswaja i neutralizuje zbrodnię.

 

Auschwitz miejsce

Do pamięci o Holokauście można podejść w inny sposób, jak czyni to choćby Paweł Sawicki w publikacji Auschwitz-Birkenau. Miejsce, na którym stoisz… Dziennikarz zestawił 31 archiwalnych fotografii z tzw. albumu Auschwitz z jego własnymi zdjęciami wykonanymi w tych samych miejscach współcześnie. Określany często albumem Lili Jacob, węgierskiej Żydówki, która znalazła go przypadkiem w jednym z baraków obozu Dora-Mittelbaum zimą 1945 r., jest niewielkich rozmiarów, 56-stronnicową książką ze 193 fotografiami w środku. Ponumerowane i ułożone w kolejności, przedstawiają kolejne etapy selekcji węgierskich Żydów przetransportowanych przez Niemców do Auschwitz latem 1944 r. Pominięto jedynie ostatni – śmierć w komorach gazowych. Fotografami było najprawdopodobniej dwóch esesmanów. Do dziś nie wiadomo, jaka historia kryje się za jego powstaniem. Lili Jacob, przeglądając książkę po raz pierwszy w obozie, wpierw rozpoznała na zdjęciach rabina ze swojego miasteczka, następnie kuzynów, by na jednym z nich dostrzec samą siebie. Wiele lat po wojnie podarowała album Instytutowi Jad Waszem. Dziś można…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Białoruś. Pobyt tymczasowy