Przełomowe zdarzenia historyczne poszerzają nasz horyzont oczekiwań wobec tego, co nadejdzie. Widzimy w nich obietnicę lub groźbę, która wypełni się w przyszłości. W rewolucji francuskiej dostrzegamy początek przemian społecznych, które miały już miejsce, np. rewolucji październikowej, dekolonizacji czy emancypacji kobiet, a także kolejnych niespełnionych przekształceń świata. Ruch Solidarności, o którym także zdarza się nam myśleć jako o ziszczeniu nadziei 1789 r., jest przepowiednią wyłonienia się wspólnoty demokratycznej, inkluzywnej i równościowej, a ostatnie 25 lat III RP rozumiemy jako wciąż niezrealizowaną próbę jej wypełnienia. Podobnie jak rewolucja francuska i Solidarność, Holokaust pozostaje dla nas zapowiedzią, której nie wyczerpuje żadne późniejsze zdarzenie. W przeciwieństwie do dwóch pierwszych, jest on przestrogą, która mobilizuje do myślenia i działania.
W nowej książce Timothy Snyder przekonuje czytelników, że Holokaust jest nadal realną groźbą. Wyjaśnienie, jak do niego doszło, ma wskazywać, czego dokładnie powinniśmy się obawiać i gdzie szukać potencjalnych środków do zapobieżenia powtórzeniu się historii. Snyder kieruje naszą uwagę na kombinację decydujących czynników podsuwanych już wcześniej przez badaczy zajmujących się Holokaustem, porządkuje je jednak w nową konfigurację, wprowadzając do niej elementy, które pojawiały się na marginesie dotychczasowych debat.
Panika ekologiczna
Ważnym ruchem kształtującym ten układ jest wskazanie przez Snydera – podobnie jak w jego poprzedniej książce Skrwawione ziemie – Europy Wschodniej jako głównej sceny wydarzeń. Dotychczasowe badania koncentrowały się na krajach zachodnich, III Rzeszy i Auschwitz, gdyż wiedza o funkcjonowaniu tamtejszego aparatu eksterminacji Żydów została szybciej opracowana, a relacje ocalałych na tych terenach dominują wśród zebranych świadectw. Oparte na nich ustalenia różnią się od informacji na temat przebiegu Zagłady na ziemiach polskich, białoruskich, ukraińskich, rosyjskich i państw bałtyckich, a to przecież właśnie na tym obszarze rozpoczęło się masowe mordowanie Żydów i tu ludobójcza polityka przyniosła najwięcej ofiar. Większość żydowskich mieszkańców Francji (75%), Danii (95%) i część społeczności żydowskiej Holandii (25%) przeżyła Holokaust, a w pasie terytorium od Zatoki Fińskiej po Morze Azowskie nie ocalał prawie nikt (5%). Snyder zwraca uwagę, że przeważająca liczba „zachodnich” ofiar została przetransportowana koleją do odległego Auschwitz i zamordowana w komorach gazowych, podczas gdy „wschodnich” Żydów rozstrzelano w lasach i jarach niedaleko miejsc, w których żyli. Jedno ze znanych przedstawień nazistowskiej zbrodni jako przedsięwzięcia przeprowadzonego przez ówczesną machinę państwową na odległość, przy wykorzystaniu biurokratów sterujących zaawansowanymi metodami zarządzania i nowoczesnych środków technicznych, nie odpowiada rzeczywistości Holokaustu zrealizowanego na wschodnich peryferiach III Rzeszy.
Skalę i naturę Holokaustu w tej przestrzeni wyjaśnia, zdaniem Snydera, brak państwa. Naziści, podbijając kolejne terytoria na Wschodzie, niszczą istniejące tam struktury państwowe, pozostawiając jedynie służby porządkowe, które wykorzystają do zabezpieczenia ludobójczych projektów. Nie okupują Polski, państw bałtyckich i obszaru ZSRR, lecz kolonizują je. Oznacza to, że nie obowiązuje na nich ani dawne prawo podbitego państwa, ani prawo III Rzeszy, ani prawo międzynarodowe, w tym prawa wojny. Mieszkańcy tych terenów przestają być obywatelami państw i tym samym zostają pozbawieni przysługującej im ochrony prawnej. Ich kraje przestały istnieć, a żadne inne państwo nie przyznało im statusu obywateli. Zdani są na łaskę nowych zarządców zajętej przestrzeni, którzy, nieograniczani żadnymi procedurami administracyjnymi czy prawnymi, rozporządzają ich życiem zgodnie z własnym interesem. Mogą ich bez podania powodu aresztować, zmusić do pracy, wysiedlić, pozbawić własności lub zabić.
Dlaczego naziści niszczyli państwa na Wschodzie? Dotąd badacze tłumaczyli ich działania tradycją polityki kolonialnej, której utarte sposoby postępowania Hitler wdrażał, budując nazistowskie imperium. O ile kształt, jaki przybrały stare imperia, takie jak Wielka Brytania i Francja, nie był skutkiem zamierzonych działań, ale rezultatem historycznego przypadku, o tyle spóźnieni na rywalizację mocarstw naziści postępowali planowo i dość konwencjonalnie. Wzorując się na imperium USA, którego ekspansja polegała na przenoszeniu coraz dalej granicy swojego terytorium, nie zaś na podbijaniu terytoriów zamorskich, przestrzeń kolonialną widzieli zaraz za wschodnimi granicami Rzeszy. Zapanowanie nad tymi ziemiami uzasadniali uznanym w myśleniu kolonialnym argumentem, że ich mieszkańcy są niżej rozwinięci cywilizacyjnie. W zarządzaniu nimi posługiwali się natomiast przyjętą przez europejski kolonializm strategią wytwarzania kontrolowanego chaosu, osiąganego poprzez demontaż istniejących struktur władzy i instytucji prawnych oraz destrukcję więzi społecznych, w tym zawodowych i sąsiedzkich. Pożądanym rezultatem takich działań było wytworzenie niezdolnej do oporu i łatwo poddającej się działaniom zarządców masy ludzkiej składającej się z jednostek i ich rodzin. Logika kolonialnego podboju zakłada również, że dzicy nie szanują praw ludzi cywilizowanych, w tym reguł walki, i aby wygrać z nimi siłową konfrontację, należy zawiesić obowiązywanie zasad stosowanych w konfliktach między społeczeństwami rozwiniętymi. Podczas podboju kolonialnego wszystko jest dozwolone, w tym brutalne podporządkowanie Polaków, Białorusinów i Ukraińców oraz mordowanie żydowskich mężczyzn, kobiet i dzieci.
Snyder wydaje się zgadzać z tą „szkołą” wyjaśniania działań nazistów, wprowadza jednak do jej propozycji pewne korekty i uzupełnienia. Projekt budowy imperium Hitlera i kolonialny rasizm tłumaczy, co prawda, „politykę wschodnią” Rzeszy, ale tylko częściowo wyjaśnia, dlaczego na tych terenach zamordowano najwięcej Żydów, a w ogóle nie odpowiada już na pytanie, dlaczego właściwie Żydów. Według amerykańskiego historyka skuteczność eliminacyjnych działań nazistów we wschodniej Europie lepiej tłumaczy reguła „nie ma państwa, więc wszystko jest dozwolone” niż „jesteśmy w przestrzeni kolonialnej, więc wszystko jest dozwolone”. Podkreślanie roli państwa i statusu obywatela w zabezpieczeniu przed masową przemocą łączy się w wywodzie Snydera z udzieleniem odpowiedzi na pytanie, dlaczego mordowano Żydów. W jego przekonaniu pęd do prowadzenia polityki imperialnej wśród nazistów wynikał z ekologicznych poglądów Hitlera. Ten ostatni uważał, że byt „rasy” niemieckiej jest śmiertelnie zagrożony, gdyż nie dysponuje on odpowiednimi zasobami, aby przetrwać. Przeświadczenie to wsparte było doświadczeniem głodu, jaki stał się udziałem Niemców podczas I wojny światowej, gdy brytyjska flota założyła blokadę handlową i uniemożliwiała import zboża. Niemiecka ziemia nie może wyżywić Niemców, twierdził Hitler, konieczne jest więc pozyskanie kontroli nad dodatkową przestrzenią i jej płodami. Za najatrakcyjniejszy obszar w regionie, który zabezpieczyłby byt rasy, uznawano wówczas ukraińskie czarnoziemy. Zdaniem Snydera tym, co pchało nazistów do tworzenia imperium, była panika ekologiczna.
Walka rasyZgodnie z nazistowską interpretacją maltuzjańskiej wizji zdobycie zasobów dla rasy niemieckiej oznaczało odebranie ich…