Przeszłość otwiera przed nami drzwi. Simms nie napisał katalogu dat i miejsc, ale – trzeba użyć komercyjnego, lecz idealnie pasującego określenia – thriller, zachowując źródłowy charakter pracy, opatrzonej w dyskretne, solidne przypisy. Autor skoncentrował się na analizie przyczyn i skutków zdarzeń, bez uciekania w erudycyjny gąszcz dygresji. Książka prowokuje do pytań i zachęca do poszukiwań. Simms jest przewodnikiem, dzięki któremu możemy zacząć rozumieć, o co chodziło w historycznym „tańcu mocarstw” i zmianach sojuszy w ciągu pół tysiąca lat – co było prawdziwe, a co drugoplanowe czy tylko oficjalnie deklarowane.
Nie idzie tu, rzecz jasna, o odkrycie „niezmiennych praw historii”, ale geopolitycznych prawidłowości i ukazania splotu polityki zagranicznej i wewnętrznej, co Simms uzupełnia niesamowitym wyczuciem powtarzalnych sytuacji w historii – kiedy np. pokazuje, że pierwsza interwencja Amerykanów w świecie muzułmańskim to konflikt z berberyjskimi piratami tuż po utworzeniu Stanów Zjednoczonych (gdy marynarka brytyjska przestała pełnić funkcję ochronną dla amerykańskiego handlu). Dlaczego wojna o sukcesję polską nie toczyła się w Polsce? Jakie były skutki kryzysu ustroju Rzeczypospolitej Obojga Narodów na Konstytucję USA? Dlaczego nazwa wojny o sukcesję austriacką jest myląca? Czy geopolityka miała wpływ na wybuch rewolucji francuskiej? Dlaczego powiodło się Wielkiej Brytanii, a Rzeczypospolitej nie (związek między wolnościami wewnętrznymi a siłą państwa nie jest automatyczny). W opisie ostatnich wydarzeń naturalna ostrożność historyka nie pozwala zapewne nawet na stawianie pytań o związek otwartej agresji Rosji na Gruzję z wybuchem kryzysu ekonomicznego na Zachodzie – czy o związek agresji na Ukrainę z kryzysem uchodźczym, czytelnik jednak, zachęcony lekturą, te pytania zapewne postawi. Małe zmiany wywołujące dalekosiężne skutki – oto materia tej książki.
Książka Simmsa to świetna lektura dla polityków: krytyczne czytanie przeszłości pozwala uwolnić się od pęt wyobrażeń o niezmienności…