Subskrybuj

Tradycja twórczej niezgody

Religia powinna nam pozwalać się ze sobą różnić – nie wierzę w zasadę jednej prawdy dla całej ludzkości, tak jak nie wierzę, że Żydem jest się w jeden określony sposób.

Pytanie ma dla mnie wymiar niezwykle złożony. Trudno mi odpowiedzieć w inny sposób niż osobisty, tzn. w pewnym sensie subiektywny. Otóż, krótko rzecz ujmując, religia nie jest dla mnie źródłem nadziei ani też lęku wobec przyszłości. Religia nie stanowi dla mnie odpowiedzi na pytania związane z przyszłością ludzkości.

W moim rozumieniu religia nie determinuje konfliktów społecznych, choć często jest uznawana za przyczynę wielu wojen i sporów. Za bardzo upraszczamy rzeczywistość, zakładając, że wszystkie te problemy powoduje tylko jeden czynnik. To wątek zbyt wielotorowy: za dużo tutaj zjawisk, sił politycznych i społecznych. Religia nie stanowi jednoznacznej formy nadziei  i pomocy, ale też nie jest niezaprzeczalnym i jednoznacznym zagrożeniem dla wierzących.

Oczywiście można zadać pytanie, co kryje się dokładnie pod terminem „religia”. Czy mowa o szerzej rozumianym zjawisku społecznym czy o jakiejś konkretnej religii? Postanowiłam ograniczyć się do wymiaru osobistego, zatem skoncentruję się na judaizmie i na jego prywatnym rozumieniu. Chciałabym pokrótce opowiedzieć o tym, co moje wyznanie dla mnie znaczy, jakie wartości z niego czerpię i co na co dzień czyni mnie osobą wierzącą.

Jestem Żydówką, tożsamość religijna jest dla mnie ważna, a jej istotę stanowi znajomość Tory, praw i obyczajów narodu,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy religia ma przyszłość?