Subskrybuj
Literaturoznawczyni, tłumaczka literatury szwedzkiej i animatorka kultury, prezeska Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury. Ostatnio otrzymała Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej za przekład Przejdź do historii Linn Hansén.

Oceany możliwości

Są takie książki dla dzieci, które kupuję głównie dla siebie. To te mistrzowsko ilustrowane, duże w rozmiarze, pastelami kolorowane wydawnictwa, których autorami są znani i lubiani pisarze dla dorosłych.

Warto przypomnieć tu choćby Niebieska zasłonę Virginii Woolf z rysunkami Julie Vivas (tłum. Magda Heydel), Domowe duchy Dubravki Ugrešić w oprawie graficznej Iwony Chmielewskiej (tłum. Dorota Jovanka Cirlić), Tata ucieka z cyrkiem Etgara Kereta i Rutu Modan, Garnitur na każdą okazję Sylvii Plath z ilustracjami Agnieszki Skopińskiej (tłum. Jagwiga Jędryas) oraz kilka polskich, jak Książę w cukierni Marka Bieńczyka i Joanny Concejo czy Obie Justyny Bargielskiej i Iwony Chmielewskiej. Ostatnio do książek ustawianych na półce okładkami do świata dołączyła Zagubiona dusza Olgi Tokarczuk, która jest przypowieścią wpisaną w oszałamiająco piękny kolaż Joanny Concejo. Niedawno w domu pojawiła się kolejna książka, która miast leżeć przy łóżku mojej córki, wędruje ze mną od biurka do kuchni i z powrotem.

W tak zwanym maminym niedoczasie między odprowadzeniem dzieci do żłobka, przedszkola i szkoły a korektą książki, między jednym praniem a siódmym, między przynoszeniem zakupów a cerowaniem dziur w spodniach gatunek „matka” posiada sekundy i ich ułamki do wykorzystania na co tylko sobie wymarzy (uwaga: ironia!). To wtedy Joanna Mueller zapisuje słowa, zdania i akapity. Nie pisze wierszy, ale notuje to, co wcześniej wymyśliło się w niej i pomiędzy nią a światem, kiedy przewijała niemowlę albo ze starszymi dziećmi rzucała się na fale podczas urlopu w Darłowie. Tak poetka tłumaczy sposób powstawania swojej pierwszej książki dla najmłodszych (w opracowaniu graficznym Marianny Sztymy) Piraci dobrej roboty i strofy o innych stworach. Ale ja jej nie wierzę! Bo poemat ten, czy kilka poemacików, jawi się jako przemyślana, misternie utkana, z namysłem zrymowana opowieść, której nie da się napisać na wyrywki, w „międzyczasie”, a tym bardziej w „niedoczasie”. Lecz którą, rzecz jasna, należy zacząć od dziecięcego pytania: „Po co są wiersze?”.

Dowiemy się, że wiersze są do wspólnego czytania na głos albo do czytania w samotności, żeby tę samotność oswoić. Wiersze są też po to, by znaleźć we wszechświecie swoje miejsce, a we wszechczasie swój czas. Ech, gdyby tak więcej dorosłych zechciało czasem zadawać te dziecięce pytania.

„Cywilizacja druku musi się ugiąć przed kulturą oralności”, napisała Mueller w Powlekać rosnące, esejach powstałych z inspiracji rozmowami i tekstami o macierzyństwie. Oralność była i jest dla tej właśnie poetki zakochanej w języku (a nie jak wielu współczesnych polskich poetów w sobie i swoich sprawach) najważniejszym źródłem pisania, studnią, z której wyławia kolejne wersy. Oto w poemacie dla dzieci, kiedy wszyscy już usiedli na kanapie, kiedy jeden wtulił się w drugiego, mama Asia zaczyna MÓWIĆ bajkę. Podczas gdy na jej ramieniu siedzą niewidoczni dla dziecięcych oczu Adam Mickiewicz i Tymoteusz Karpowicz i ci bardziej dla małych słyszalni: Konopnicka, Brzechwa, Tuwim i Wawiłow, ona, wsłuchując się w dawne strofy, snuje swoje. A w oczytaniu wierszami Mueller nie ma konkurencji, jest autorką wielu referatów, krytycznych tekstów na temat współczesnej i dawniejszej polskiej poezji, jest wreszcie korektorką, która dłubiąc po literce w cudzych tekstach, dociera do ich istoty. To dlatego tyle tu echa z wierszy, które dobrze znamy, brzechwowych zwierząt, tuwimowych rytmów, wawiłowych fikołków.

Można tę książkę traktować jak psychologiczny poradnik dla rodziców. W Zajęczance czytamy: „Zachwalają się ZACHWILE, że roboty mają tyyyyyle. (…) ZARAZY zaś z kolei zajęte przy niedzieli, w środę, czwartek i wtorek”. Dzieciom mówi wiersz: „jak dobrze cię rozumiem, kiedy narzekasz, że rodzice nie mają dla ciebie czasu”, mamie i tacie wyjmuje z ust „za chwilę” i „zaraz”, by niejako zawstydzić ich przed córką i synem. Zachwyca, zasmuca i pociesza długa bajka o zwlekaniu Manatkach manatki. Jej bohaterka, manatka z Florydy, dostaje zaproszenie od przyjaciółki foki do Bałtyku, ale…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ćwiczenia z uważności