Subskrybuj
Trener, coach, psychoterapeuta. Twórca idei i programu Instytutu Psychoimmunologii IPSI, którego misją jest humanizowanie biznesu. Autor wielu bestsellerowych książek z pogranicza psychologii, antropologii i duchowości. W pracy z ludźmi odwołuje się do podejścia integralnego, które prócz psychiki bierze pod uwagę ciało, energię i duchowość. Od 40 lat jego duchową drogą...

Spokojny zachwyt

Termin „uważność” nie wskazuje na to, co najważniejsze w poszukiwaniu prawdziwego siebie i prawdziwego życia. Za mocno kojarzy się bowiem z ostrożnością czy nawet z asekuranctwem.

A życie zaprasza nas przecież do całkowitego zaangażowania, oddania się, zawierzenia, powierzenia – jakby do zatracenia się w miłości. Do tego potrzebujemy raczej determinacji, odwagi, wiary i tzw. odrobiny szaleństwa. Angielski termin mindfulness lepiej oddaje to, o co tutaj chodzi. Mindfulness po polsku znaczy „pełnia umysłu”, czyli umysł całkowicie, bez reszty czymś pochłonięty. Pochłonięty do tego stopnia, że jednoczy się z doświadczeniem tej chwili, przekraczając pozorną barierę oddzielającą podmiot od przedmiotu. Wtedy w spokojnym zachwycie milknie mój uwarunkowany, egocentryczny, dyskursywny umysł i przekraczam odwieczne złudzenie oddzielenia. To samo, które zamknęło przed nami bramy raju, zrodziło dobro i zło, wewnątrz i zewnątrz, mnie i innego, mnie i świat, mnie i życie, mnie i Boga – jako odrębne byty. Wtedy, jak to zwięźle opisuje buddyjska sutra, doświadczam, że „ta chwila powstaje z Umysłu, ta chwila sama jest Umysłem”. Umysłem przez duże „U”, czyli nie tym egocentrycznym, lecz tym wolnym i zjednoczonym, nienależącym do nikogo, radosnym i współodczuwającym ze wszystkimi istotami. Ponieważ jednak doświadczenie zjednoczonego Umysłu z reguły bywa ulotne, a nawyki umysłu rozróżniającego są bardzo trwałe, pojawia się silna potrzeba codziennego treningu. Polega on na niezwłocznym i całkowitym angażowaniu umysłu we wszystko, co składa się na zwykłe codzienne doświadczenie. Dzięki temu w tym, co z pozoru zwyczajne, znane i powtarzalne, odkrywam świeżość, niepowtarzalność i niezwykłość. Wtedy jasnym się staje, że w istocie nigdy nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki i że to jedynie mój umysł generuje złudzenie powtarzalności, w ramach oszczędności energii odtwarzając mi znaczną część życia z playbacku. Bardzo się więc staram uwolnić moje istnienie od klątwy „Dnia Świstaka”, angażując swoją uwagę i energię szczególnie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ćwiczenia z uważności