Choć z pewnością sam nie nadałby sobie tak patetycznego tytułu jak apostoł. „Pan wszystkich krów” o wiele bardziej przypadł mu do gustu. W tym zabawnym określeniu kryje się tendencja Dybczaka do uniwersalizacji świata, gdzie już jedna krowa lub kamień mogą stać się pretekstem do przywoływania mitycznych dziejów skonfrontowanych z przyszłością. I tym, co nastąpi, kiedy autora już nie będzie. Książka to zbiór krótkich opowiadań, które można czytać w dowolnej kolejności. Choć na pierwszy rzut oka nic nie łączy poszczególnych opowieści, to po lekturze całości nasuwa się wniosek, że Dybczak właściwie żongluje różnymi wersjami jednej historii. Historii o codziennym…