Subskrybuj
Doktorant w Instytucie Filozofii UJ. Zajmuje się fenomenologią egzystencjalną. Przygotowuje pracę doktorską poświęconą fenomenologii nadziei. Publikował m.in. w „Kwartalniku Filozoficznym”, „Więzi” i „Filozofii Religii”.

Gdzie tej nocy będą spać ubodzy?

Nazaret jest dla Codiny tematem teologicznym, nie zaś tylko niewielkim punktem geograficznym, co do którego wiadomo tyle, że wychowywał się tam Jezus Chrystus.

Przeświadczenie, zgodnie z którym teologia jest abstrakcyjną rozrywką intelektualną dla wybranych pasjonatów, jest dość powszechne, także w środowiskach kościelnych. Trzeba zauważyć, że pogląd taki nierzadko znajduje swoje racje, zwłaszcza gdy koncepcja teologiczna w żaden sposób nie przystaje do praktyki duszpasterskiej, zadowalając się wyłącznie własną oryginalnością i akademickością. Istnieją jednak publikacje, które niezależnie od tego, ile zawierają błędów i uproszczeń, potrafią zapalić w czytelniku pragnienie pogłębionych poszukiwań, odsłaniając przez to zupełnie nowe, dotąd nieznane perspektywy. Za takie otwierające dzieło można uznać książkę jezuickiego teologa Victora Codiny Kościół wykluczonych. Teologia z perspektywy Nazaretu.

Codina stara się łączyć teologiczną theoria z kościelnym praxis. Książka jest z jednej strony owocem kilkudziesięcioletniego doświadczenia duszpasterskiego wśród najbiedniejszej społeczności na przedmieściach boliwijskiej Cochababmy, z drugiej zaś – jej treść „dyktowana” jest zaawansowaną znajomością współczesnej teologii latynoamerykańskiej i europejskiej, jako że jej autor wykłada na Katolickim Uniwersytecie w Cochabambie. Nie bez znaczenia wydaje się fakt, iż Codina, rodowity Hiszpan, zdecydował się na przyjazd do Boliwii na początku lat 80., niedługo po tym jak milicja na usługach dyktatury zamordowała jego przyjaciela o. Luisa Espinala, poetę, dziennikarza, zdecydowanego krytyka nadużyć władzy, wrażliwego na ludzką krzywdę i niesprawiedliwość. Wypada o tym pamiętać, dlatego że pragnienie społecznej sprawiedliwości w myśl ewangelicznego Kazania na Górze, którym tak bardzo przejął się Espinal, można uznać za lejtmotyw książki Codiny. Autor bowiem „łaknie i pragnie” programowego, eklezjalnego powrotu do ewangelicznej prostoty i wprost z niej wynikającej głębokiej, pierwszoplanowej solidarności z wszystkimi osobami wykluczonymi: skrajnie ubogimi, chorymi, odrzuconymi, pogubionymi, których nie brakuje na całym świecie, szczególnie zaś w rzeczywistości latynoamerykańskiej. Dlatego Codina nazywa swój teologiczny projekt mianem nazaretańskiego. Jak czytamy: „Kościół nazaretański pragnie powrócić do nazaretańskiej opcji Jezusa: być ubogim i przejść przez świat niemal niezauważonym, wszystkim dobrze czyniąc (por. Dz 10, 38). Jest to Kościół, który tak jak Jezus wchodzi w lud i z nim się identyfikuje – przeżywa cierpienie swoich rodaków, patrzy na świat z perspektywy ostatnich. (…) Kościół nazaretański ukazuje światu Boga, którego Jezus z Nazaretu stopniowo odkrywa jako Ojca pełnego dobroci i miłosierdzia, wzruszającego się wobec cierpienia swego ludu, sprawiającego, że deszcz pada na dobrych i złych. Boga, który spogląda w serce człowieka, nie na zewnętrzne formy kultu faryzeuszy i który posiada alternatywny projekt – królestwo Boże” (s. 284). Na antypodach tak rozumianej wizji chrześcijaństwa znajduje się to, co Codina nazywa Kościołem dawidowym, którego znakami rozpoznawczymi są m.in. triumfalizm, rytualizm, bogactwo, dążenie do władzy czy wpływów polityczno-biznesowych. Nazaret jest zatem dla Codiny tematem teologicznym, nie zaś tylko niewielkim punktem geograficznym, co do którego wiadomo tyle, iż wychowywał się tam Jezus Chrystus. Zdaniem jezuickiego teologa fakt, iż Jezus przez 30 lat swojego życia wychowywał się wśród niewykształconej i ubogiej wiejskiej społeczności, ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia chrześcijaństwa i misji jego wyznawców w świecie. Świadczy bowiem o tym, że ubodzy i marginalizowani są nie tylko pierwszymi adresatami Jezusowego przesłania, ale znacznie więcej, mają być podmiotami duszpasterskiej misji Kościoła. Co to jednak ma konkretnie oznaczać? Codina nie udziela satysfakcjonujących odpowiedzi, podkreślając jednocześnie, iż poszukiwanie przyszłościowych rozwiązań jest jednym z najpilniejszych współczesnych zadań myśli teologicznej, która nie może nie zauważać i nie doceniać fenomenu pobożności ludowej, co miało niestety miejsce w dominujących europejskich nurtach teologicznych. * Tym, co może niepokoić w dziele Codiny, jest zabieg, który nosi znamiona ideologizacji i polega na swoistej uniwersalizacji ubóstwa, rozumianego przez autora zbyt jednostronnie. Teolog, pisząc o ubóstwie, utożsamia je bowiem wyłącznie ze skrajną biedą materialną i często od niej zależnymi zaburzeniami wrażliwości moralnej. Tymczasem ubóstwo ma jeszcze przynajmniej dwa sensy. Pierwszy, negatywny, odnosi się do istotnego braku natury niematerialnej: sfery duchowości, moralności czy zdolności intelektualnych. Tak rozumiane ubóstwo duchowe może towarzyszyć materialnemu dostatkowi, ale także religijności rytaulistyczno-deklaratywnej, której symbolem są ewangeliczni faryzeusze. Drugi sens, pozytywny, odnosi się do ubóstwa jako cnoty właściwej ludziom bez reszty oddanym Bogu i Jego sprawom. To właśnie takie ubóstwo jest ewangelicznym ideałem, z którego nikt nie jest wykluczony: ani człowiek biedny, ani średnio zamożny, ani nawet…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Cenzura w Kościele