Subskrybuj
Tłumaczka polskiej literatury na angielski. Przełożyła prozę m.in. Pawła Huelle i Olgi Tokarczuk, reportaże m.in. Mariusza Szczygła i Wojciecha Jagielskiego, eseje, wiersze oraz książki dla dzieci. Jest mentorką początkujących tłumaczy i byłą współprzewodniczącą brytyjskiego Translators Association. W roku 2018...

W kontakcie

Główne kłopoty dla tłumacza literatury polskiej na angielski to problemy praktyczne. Stosunkowo łatwo jest znaleźć dobre książki, ale trudno trafić na wydawców brytyjskich  albo amerykańskich gotowych je wydać.

By trzymać rękę na pulsie literatury polskiej, nie zaniedbuję kontaktów z wydawcami oraz autorami, sprawdzam listy książek nominowanych do nagród oraz czytam recenzje i teksty publikowane w czasopismach, takich jak: „Książki”, „Polityka”, „Pismo” i „Przekrój”. Słucham także regularnie wywiadów radiowych Michała Nogasia. Interesuje mnie zwłaszcza współczesna literatura, która ma szansę zaistnienia na rynkach anglojęzycznych. Ostatnio Nogaś prowadził wywiad z Wojciechem Tochmanem o jego nowym reportażu Pianie kogutów, płacz psów – poświęconym traumom społeczności Kambodży po ludobójstwie w latach 70. XX w. Moim zdaniem to temat fascynujący, który Tochman opisuje niezwykle obrazowo i z zimną krwią. Intuicja podpowiada mi, że książka ma dużą szansę na naszym rynku, dlatego też przygotowałam raport oraz fragmenty po angielsku na ostatnie Londyńskie Targi Książki, bo właśnie na targach wydawcy i agenci literaccy przekazują informacje o nowych tytułach swoim kolegom z innych krajów – to główne miejsce wymiany praw zagranicznych.

Czytam jednak nie tylko książki najnowsze, ale często idę dalej, zwłaszcza kiedy słyszę o dobrej literaturze XX-wiecznej, która nigdy nie ukazała się w angielskim tłumaczeniu. W zeszłym roku Timothy Snyder napisał przedmowę do mojego przekładu Na nieludzkiej ziemi Józefa Czapskiego, i to dzięki Snyderowi poznałam twórczość Ludwika Heringa. Bardzo chcę przetłumaczyć jego niesamowite opowiadania oparte na osobistym doświadczeniu świadka dramatu getta warszawskiego z aryjskiej strony muru.

Ciągle odkrywam ciekawostki – literatura polska to niezbadana kopalnia skarbów. Potrzebowałabym całych wieków, żeby przetłumaczyć – a nawet przeczytać – wszystkie książki, które powinny ukazać się po angielsku. Dobrze, że pracuję z młodszymi tłumaczami jako ich mentor. Próbuję im pokazać te ukryte skarby w nadziei, że podzielą moje fascynacje i sami zechcą wspierać interesujących autorów i ich książki. Oczywiście mają własne pasje i zainteresowania, często więc znajdują dla siebie ciekawe pozycje literackie bez mojego udziału.

Parę lat temu byłam mile zaskoczona debiutem Żanny Słoniowskiej. Czułam od zawsze lekką zazdrość wobec kolegów tłumaczy z francuskiego, hiszpańskiego oraz portugalskiego, bo ich autorzy pochodzą z krajów azjatyckich, afrykańskich czy południowoamerykańskich. Pisarka, która nie jest Polką, ale pisze po polsku też wydaje mi się „egzotyczna” (w najlepszym znaczeniu tego słowa). Poznałam jej pracę po raz pierwszy, kiedy koleżanka z Instytutu Książki poprosiła o przekład kilku fragmentów. Autorka czytała urywek powieści Dom z witrażem na międzynarodowym festiwalu literackim. Zaciekawiły mnie zarówno styl, jak i treść. Poprosiłam więc o cały tekst. Po przeczytaniu stało się jasne, że powinnam go przetłumaczyć. Przygotowałam materiały i rozważałam, którzy wydawcy docenią tę powieść. Rozmawiałam tylko z dwoma, a moją propozycję przyjęło Wydawnictwo MacLehose Press. Dom… to piekielnie trudny tekst dla tłumacza!…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Święty Houellebecq